Także nadszedł czas pożegnania. Malutka nie była jakoś szczególnie smutna z tego powodu. Wcześniej myślała, że nie będzie chciała odchodzić, że wizja rozstania będzie ją przerażała. Nie spodziewała się jednak, że będzie taka zadowolona i podekscytowana. Już nie mogła się doczekać.
Właściwie to wcale nie musiała się niczym martwić. Przecież została wybrana razem z Nalą. Bardzo ją to cieszyło. Perspektywa podróży do nowego miejsca wydawała się mniej niepokojąca, gdy Malutka miała świadomość, że jej siostra będzie przy niej. Dziś mama powiedziała koteczkom, że skończyły dwa księżyce i że skoro już zostały wybrane, to udadzą się do nowego gniazda w przeciągu kilku wschodów słońca.
Luna wyglądała na smutną, ale zadowoloną jednocześnie. Tak jakby cieszyła się z sukcesu córek, ale jednocześnie nie chciała, aby te ją opuszczały. Koteczki uzgodniły między sobą, że będą teraz spędzać jak najwięcej czasu z mamą. W końcu ze sobą będą się mogły bawić przez całe życie, a z mamą rozstaną się już za kilka wschodów słońca. Malutka nie chciała, aby Luna czuła smutek na myśl o swoich kociętach, choć przypuszczała, że każda rodzicielka tęskni za swoimi dziećmi, gdy te nie są obok.
Mama teraz zaczęła często wychodzić z pomieszczenia, przeskakując przez siatkę. Biała koteczka nie miała pojęcia, jak kocica wytrzymała tu bite dwa księżyce, skoro mogła w każdej chwili wyjść.
Malutka spędzała też bardzo dużo czasu z Nalą, gdy mama spała lub jej nie było. Przyciszonymi głosami z podnieceniem rozmawiały o gnieździe, dwunożnych i życiu, które chciałyby wieść. Jej siostra miauczała trochę o kocurach, a Malutka mówiła o poznawaniu świata.
— Chciałabym kiedyś odwiedzić wszystkie klany — zwierzyła się Nali.
— Co? Mama przecież ostrzegała, to niebezpieczne! — zapowietrzyła się siostra.
— Ale przecież jeśli będę czekać pod ich granicą i kulturalnie zapytam się, czy mogę poznać ich świat, to najwyżej odmówią — stwierdziła Malutka. — A któryś z tych “mniej brutalnych” może nawet pozwoli mi pozwiedzać ich terytorium i opowie mi co nieco o ich życiu.
Nala wzruszyła ramionami.
— I co, będziesz się uczyć tych wszystkich rzeczy?
— Mama mówiła, że jeśli chce być taka jak koty z klanów, to muszę sobie znaleźć wśród nich mentora wojownika i medyka.
— Naprawdę ci na tym zależy? — ziewnęła Nala.
Malutka potaknęła. Skoro i tak będą całe dnie spędzać w gnieździe, to przecież mogła się równie dobrze uczyć, a później być najszybsza i najpotężniejsza!
— Mama wróciła — zauważyła Malutka, zmieniając tym samym temat. — Chodźmy do niej.
Zastanawiała się, czy to jest ostatnia jej noc spędzona w tym pomieszczeniu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz