– Ktoś taki jak ja nie powinien zajmować się czymś takim jak... To – mruknął obrzydzony Migot, łapką trącając brudny mech. Rozumiał, że ma poplątane futro, co może mylić go z plebsem, ale chyba każdy w Klanie Klifu wiedział, że tym plebsem nie jest! A w takim razie ktoś inny powinien zajmować się jego obowiązkami. Przecież on nie mógł pozwolić sobie na coś takiego! Nie był do tego stworzony. Ale znał koty, które były...
Obrócił głowę w kierunku starszej uczennicy. Jajeczna Łapa szła powoli przez obóz. Wyglądała, jakby się nudziła. A patrząc na jej wiek i fakt, że dalej grzała zad w legowisku uczniów, przydałaby się jej odrobina dyscypliny! Przecież nawet kupa futra została mianowana wcześniej od niej! Co było naprawdę wielkim szokiem. Migot doskonale pamiętał jej mianowanie, a co ważniejsze, jego zdziwienie, gdy dowiedział się o tym wydarzeniu.
– Hej ty! – krzyknął do Jajecznej Łapy, tak właściwie w ogóle nie znając jej imienia. Ale po co mu one było? Ważne, że kotka reagowała na jego polecenia.
– O witaj Migocząca Łapo. Coś się stało? – zapytała uczennica, z tym głupim uśmiechem na pysku.
– Wiesz... Mam jeszcze kilka rzeczy do załatwienia. Mogłabyś za mnie wymienić mech u starszyzny? – zapytał, najmilej jak umiał. – Będzie mi niezmiernie miło! – powiedział, uśmiechając się do kotki.
– Nie ma sprawy – odparła po chwili Jajeczna Łapa i zabrała od niego ten brudny mech. – Bardzo się cieszę, że mogę jakoś pomóc, bo wiesz...
– Tak, tak. Dzięki bardzo! – przerwał jej Migot i jak najszybciej pobiegł w stronę legowiska uczniów, by tylko odczepić się od tej gaduły. Gdy wbiegł do środka, westchnął cicho i udał się w stronę swojego posłania. Nie ma to jak spokojne popołudnie!
– Nie powinieneś tak robić – powiedział nagle Złamana Łapa, zakłócając tym jego odpoczynek. Kocur najpewniej dopiero wszedł do legowiska, co oznacza, że widział jego mały przekręt.
Migocząca Łapa prychnął rozbawiony i spojrzał na starszego ucznia.
– Jesteś zazdrosny, że mam już na dziś wolne? – zapytał. – Czy po prostu przyszedłeś się przyczepić?
– Przyszedłem by stwierdzić fakt.
– Jednak ona zgodziła się na pomoc, więc nic złego nie zrobiłem – mruknął Migot. – To też jest fakt. Więc przestań się czepiać i zostaw mnie w spokoju – powiedział, jasno dając znać Złamanej Łapie, że nie będzie go dalej słuchać. Przecież kocur ewidentnie się nie znał! Więc po co miał przejmować się jakimś mądralą?
[473 słów]
[9%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz