BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Znajdki w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Znajdki w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 8 lutego, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!

15 kwietnia 2023

Od Mrocznej Gwiazdy

 Po ostatniej rozmowie z Grzybem Klifiacy zaczęli zachowywać się co najmniej podejrzanie. Dostawał wiadomości od członków patroli i Wilczaków, którzy pilnowali granic, że tamci przesiadywali na Sowim Drzewie. Omen oczywiście nie miałby nic przeciwko, gdyby to był sposób na pilnowanie własnych granic, ale zdecydowanie nie podobał mu się fakt, że takie działania nastąpiły dopiero po spotkaniu z ich liderem. Nie miał zamiaru godzić się na takie warunki, niezmiennie od tego, czy Klifiacy będą się wypierać, że to ma jakikolwiek związek z Klanem Wilka.
Wysłał któregoś z wojowników do Grzybowej Gwiazdy. Spodziewał się, że kocur może nie chcieć drugiego spotkania, więc dla pewności poradził zaproponować mu, by wzięli po kilku wojowników jako eskortę.
Pozostawił za sobą parę zaufanych kotów, by dołączyć do Grzyba. Klifiacy i Wilczacy byli od nich oddaleni na tyle, by nie słyszeć rozmowy, ale doskonale widzieli, co się dzieje.
Grzybowa Gwiazda stanął przed nim, a jego orszak pozostał z tyłu, by dać im przestrzeń. Nie chciał, aby słyszeli o czym rozmawiają. 
— Tak szybko się stęskniłeś?
Na pytanie Grzybowej Gwiazdy spojrzał na niego pytająco.
— Mam do omówienia ważną kwestię. Z byle powodu cię tutaj nie przywołałem.
— Co było takiego pilnego, że nie mogło zaczekać do zgromadzenia, Mroczna Gwiazdo? — rzekł, wbijając w niego spojrzenie.
— Po naszej rozmowie kilku moich wojowników doniosło mi, że obserwujecie terytoria Klanu Wilka z Sowiego Drzewa. Nie mógłbym czekać do zgromadzenia z taką informacją. My nie zaglądamy wam w to, co dzieje się w waszych granicach. Interesuje nas tylko sojusz, nie sprawy wewnątrz klanu. Czy to prawda? Prosiłbym o szczerość.
Mimika na jego pysku była spokojna, neutralna, niewyrażająca żadnych uczuć, ale Omen nie pozbył się wcale nieufności do lidera Klifiaków. Był osobliwy i choć starał się zachować dyplomatyczne stosunki, brakowało mu wiele do bycia dobrą liderzyną.
— Moi wojownicy obserwują tereny klanu, a także granicę. Z Sowiego Drzewa nie ma aż takiej widoczności na to co dzieję się dalej, więc nie musisz się o to martwić. Ja jakoś nie narzekam na to, że twoje koty koczują na granicy, obserwując znacznie więcej niż powinni. To kwestie bezpieczeństwa, które nie dotykają tylko twojego klanu, a granic naszego terytorium. Nawet tych, które dzielimy z Klanem Nocy — odpowiedział, zaspokajając jego ciekawość.
— Moi wojownicy nie przekraczają granic. Owszem, są porozstawiani na granicach, ale po to, by pilnować terenów Klanu Wilka, a nie po to, by śledzić obce klany. Są na tej samej odległości, co patrole. Nie widzą wszystkiego, więc nikomu nie powinno to przeszkadzać — miauknął. — Nie zarzucam ci czegoś, czego nie jestem pewien, ale to dość podejrzane, że zaczęliście to robić akurat po naszej rozmowie. Akurat wtedy poczuliście taką potrzebę chronienia swojego bezpieczeństwa?
— Nie czujemy się zagrożeni twoją obecnością, Mroczna Gwiazdo. Patrole są potrzebne każdemu. To zwykły wojowniczy obowiązek. Oczywiście mogę je odwołać skoro tak się boicie, lecz czy wtedy to będzie mądre pozostawić tereny bez nadzoru? Klan Nocy może chcieć się zemścić. Albo wrócą ci samotnicy, którzy będą próbowali przejść przez nasze tereny do Klanu Wilka. Nie rozumiem twojego oburzenia — Grał dyplomatycznie, patrząc mu niewzruszenie w oczy, chociaż nie dało się ukryć, że była w nich nutka urazy.
Otaksował go z lekka nieufnym, lecz dalej neutralnym spojrzeniem.
— Klanowi Nocy zależało na odbiciu jeńca i spełnili swój cel. Klan Burzy nie zaatakuje, a w pojedynkę nie dadzą rady zaatakować dwóch klanów. Z ich strony nie masz powodu czuć się zagrożonym, a jeśli jednak bitwa by wynikła, zawsze masz po swojej prawej łapie pomoc Klanu Wilka. Daliowa Gwiazda nie jest głupia i wie, że bez Burzaków nie ma wyrównanych szans. Ty zresztą też nie należysz do kotów o niskim ilorazie inteligencji, więc powinieneś zrozumieć, że kłamstwo wyczuję na długość dorosłego lisa. Nie zapominaj, Grzybowa Gwiazdo, że to dzięki Klanowi Wilka wasze tereny się powiększyły. Sojusz Klanu Nocy i Klanu Burzy nie był trwały, ale jeśli my będziemy pracować razem, staniemy się silniejsi. Lubisz mnie postrzegać jako czyste zło, ale każdemu przywódcy zależy na dobru swojego klanu. Mając silnego sprzymierzeńca, nie musiałbyś się martwić o atak i niepotrzebne śmierci. A tych na wojnie było dużo.
Pysk lidera Klifiaków wykrzywił się w grymasie. 
— Nasz klan nie zamierza robić sobie wrogów. Powtarzam to od początku swojej kadencji. Nie musicie się nas obawiać. — Przekrzywił łeb. — A nasz sojusz wciąż jest zachowany. Nie rozumiem twojej paniki. Zachowujesz się tak, jakbyś to ty się bał ataku z naszej strony.
— Nie panikuję — odparł spokojnie. — Nie mam czego. Gdyby przyszło wam do głowy zaatakować, nie skończyłoby się to dla was dobrze. Nie bez powodu większość Wilczaków, nawet wśród tych słabszych kotów, ma takie mięśnie. Chcę się upewnić, Grzybowa Gwiazdo, że mnie nie okłamujesz. Nie lubię, gdy dyktowane są mi warunki. To co się dzieje w granicach Klanu Wilka ma pozostać w ich granicach, bez względu na to jak będziesz się zapierać, że nie interesuję cię to, co się tam dzieje. Chciałbym mieć pewność, że oboje ufamy sobie wystarczająco jako przywódcom, nie jako osobom. Więc mam szczerą nadzieję, że wasi dziwni obserwatorzy z drzewa znikną jak najszybciej. Zwyczajne patrole są wystarczające. Rozumiem, że nie uważasz mnie za zbyt dobrego kota, ale z pewnością jestem dobrym przywódcą. Tego nie podważysz i sam dobrze o tym wiesz.
Milczał przez dłuższą chwilę nim odpowiedział. 
— Naprawdę lubisz się usprawiedliwiać. Słyszałem to już niejeden raz — rzekł oschle. — Ale niech ci będzie. Sowie Drzewo nie będzie już sprawiać problemów. Czy czujesz się usatysfakcjonowany?
Wypuścił powietrze nozdrzami w cichym westchnięciu i spojrzał spokojnie na Grzyba.
— Nie usprawiedliwiam się, stwierdzam fakt. Oczywiście moje decyzje mogą być krzywdzące dla jednostek, ale dla klanu mają dobry wpływ. Klan Wilka jeszcze nigdy nie był równie silny jak teraz, za moją sprawą. Nie zaprzeczam, że moja moralność może nie zgadzać się z przyjętymi normami, ale nikt nie zaprzeczy, że dobrze prowadzę klan. Ty, Grzybowa Gwiazdo, tym bardziej powinieneś to rozumieć - moralny, dobry, poczciwy lider, a jednak Klan Klifu nie ma się najlepiej, a jego reputacja po raz kolejny ucierpiała przez tyranię; który to już tyran? Z pewnością mieliście ich mnóstwo — skinął głową na jego następne słowa. — Jak najbardziej. Dziękuję, Grzybowa Gwiazdo.
— Co masz na myśli, że mój klan nie ma się najlepiej? — Zmrużył oczy. — Nie ma u władzy tyrana i już nie będzie. Mój klan rośnie w siłę. Nie jest wcale taki słaby za jakiego go uważasz. Pokazaliśmy to na wojnie. — Powstrzymał się przed uderzeniem ogonem o ziemię, by nie dawać osobą postronnym, które ich obserwowały do niepokoju. 
— Skąd wiesz, że nie będzie, Grzybowa Gwiazdo? Koty, które uważacie za złe czają się wszędzie. Nie przewidzisz, czy któryś nie posiądzie stanowiska przywódcy Klanu Klifu. Rozumiem, że lubisz mnie oskarżać o wszelkie zło, jednak ja również nie dopuściłbym do tej pozycji kota, który zabija wszystko, co spotka na drodze, niszcząc klan. Lecz tylko tych, co umieją podnieść go w siłę i nie boją się poświęcić dla tego celu wszystko — miauknął. — Owszem, Klan Klifu poradził sobie dobrze na wojnie, ale pomyśl, co będzie za księżyce. Czy będziecie tak samo silni? Czy zbudowałeś coś, co przetrwa wieki? Wojna dała wam szansę na rozłożenie skrzydeł, ale to my daliśmy wam tą możliwość. Sam rozumiesz, Grzybowa Gwiazdo, że żeby klan nie był słaby nie wystarczy, by nie był w ruinie. Twoja zastępczyni jest niekonsekwentna i niepoważna, a ty masz problem z pojęciem polityki. Nie mówię tego, by cię poniżyć. I sam dobrze o tym wiesz.
Słysząc jego ostatnie słowa,  Grzyb tylko siłą woli nie opuścił łba, chociaż wewnętrznie poczuł bezsilność i smutek. Jedynie jego oczy ukazały, że zgadzał się ze słowami wypowiadanymi przez kocura. 
— To o co ci chodzi? Skoro nie masz takiego celu? Ja... Wiem, że nie nadaje się na lidera. Ale tak postanowił los, więc niosę ten ciężar i robię wszystko, by mój klan nigdy więcej nie przeżył powtórki z historii. — Zamknął oczy, biorąc głębszy wdech. — Twoje rady są przydatne i jestem wdzięczny, że tak się troszczysz o moje rządy. Jednak... Nie traktuj mnie protekcjonalnie...
Pokręcił głową. Krył w duchu uśmiech z powodu tego, że trafił wprost w czuły punkt kocura. 
— Nie zamierzam cię tak traktować, Grzybowa Gwiazdo. Moim celem było użyczyć ci kilku rad. Może nie jestem Klifiakiem i nie znam twoich kotów tak dobrze, jak ty, ale przywództwo to odpowiedzialna sztuka i jeśli mam szansę doradzić w niej sojusznikowi, zrobię to — odparł. — Chodzi mi o to, że nie zdołasz zbawić świata i nie powinieneś próbować tego robić. Jeśli znajdzie się kot, który będzie chciał objąć władzę i wykorzystać ją przeciw klanowi, zrobi to, bez względu na wszystko. Możesz nie zauważać, za iloma uśmiechami kryje się mroczna dusza. Spotkałeś w swoim życiu zapewne więcej morderców i psychopatów, niż sądzisz, ale nie tak łatwo jest ich wyróżnić z tłumu.
— Bardzo lubisz to powtarzać. Jednak nie rozumiem jak to mam odbierać. Masz na myśli, że mam odpuścić i nie zachowywać ostrożności, by szaleńcy mnie zrzucili ze stołka? Czy może to przestroga, by jednak bardziej zainteresować się tym co wokół mnie? Lubisz mieszać... I zdołałem zauważyć, że sprawia ci to przyjemność. Ja jednak nie mam cierpliwości na takie zabawy. Chcę odpowiedzi prosto z mostu. 
— Nie to mam na myśli. Oczywiście, należy się starać, żeby nie doszło do niechcianych sytuacji - chodzi o to, że nie możesz zakładać, że nic takiego się nie stanie. Nie możesz mieć pewności. Czasami środki ostrożności nie wystarczą, by powstrzymać czyjeś ambicje — miauknął spokojnie i spojrzał na niego z ukosa. — Mówię to, co myślę. Nie masz do mnie zaufania. Ale jeśli zależy ci na bezpośredniej odpowiedzi: Twoje decyzje nie powstrzymają niepowołane koty przed dostaniem się na pozycję lidera. Klany tak już są skonstruowane, że nieważne, co zrobisz, zawsze jest szansa na to, że się nie powiedzie. Przykładowo... Aksamitna Chmurka. To doskonały dowód, że większość nie zawsze musi mieć rację. Twoja zastępczyni zachowuje się co najmniej niedorzecznie.
Zmrużył oczy. 
— Aksamitna Chmurka... To nie temat tego spotkania — rzekł, ponieważ nie chciał zaczynać tematu o kocicy. Ponownie. — Ten system jest... eksperymentalny... Będę go bardziej w przyszłości ulepszał, aż da mi pewność, że działa.
— Powołałem się na jej przykład, bo twoja rada miała za zadanie doprowadzić, by żaden nieodpowiedni kot nie trafił na stanowisko lidera, tymczasem ona... z pewnością nie poradziłaby sobie jako przywódczyni.  — Życzę powodzenia, ale musisz być przygotowany na wiele porażek po drodze.
Skrzywił się, robiąc tą swoją sławną grzybową minę. 
— Ja... wiem, że to było nierozsądne wyjście, lecz nie ja ją wybrałem — zacisnął pysk, ponieważ zaczął się tłumaczyć jak jakiś kociak przed liderem wilczaków. —  Reszta ją jednak popiera. Taka jest cena dzielenia władzy z większą ilością kotów. Aksamitka tak czy siak zostanie liderem, musisz to zaakceptować.
— Nie mam do tego problemu, Grzybowa Gwiazdo, to twoja decyzja — miauknął. — Twoja i Klifiaków. Nie będę się mieszać w sprawy zamknięte w waszych granicach, dopóki nie dotyczą Klanu Wilka. Jednak miej na uwadze fakt, jakim kotom dajesz prawo do wyboru. Dobry, lubiany i sympatyczny kot nie musi być wcale dobrym przywódcą. Przywódca musi myśleć logicznie, strategicznie, musi być odpowiedzialny, mieć twardą psychikę i przede wszystkim, musi umieć podejmować trudne decyzje, gdy nie ma wyjścia bez strat. Sam się przekonałeś, że rządzenie to nic łatwego.
— Tak. Władza to gówno... — przyznał mu rację, wzdychając ciężko. Chwilę bił się z myślami czy o to zapytać, ale minęło już tyle czasu, a wciąż nie było wieści o Łabędziej Pieśni — Mroczna Gwiazdo... — Spojrzał na niego. — Widziałeś może... Białą kocicę błąkającą się po waszych terenach?
Uniósł brew. Dziwił się, że Grzyb tak nagle zmienił podejście. 
— Nic mi o tym nie wiadomo, ale mogę wysłać patrole poszukiwawcze, jeśli podasz jej dokładniejszy opis.
— Jest cała biała. Ma półdługą sierść i brązowe oczy. Nieco podstarzała. Nazywa się Łabędzia Pieśń. Nie jest z nią dobrze jeżeli chodzi o psychikę. Zaginęła kilka dni temu... Może błąkać się wszędzie.
Nie przypominał sobie, by widział kogoś takiego. Przynajmniej nie na terenach Klanu Wilka.
— Skoro była w słabej kondycji psychicznej, może popełniła samobójstwo? Macie tereny, gdzie o to nietrudno. Dużo klifów, wodospad, a przy tym jeszcze dostęp do morza. Poszukajcie ciała w tych rejonach. Ja poślę swoje oddziały na poszukiwania. Może któryś z moich wojowników mógł ją widzieć.
Grzyb skinął łbem. 
— Dziękuję za pomoc — powiedział o dziwo z wdzięcznością, co samego go zadziwiło.
On również kiwnął głową.
— Przyślij do mnie kogoś z twoich wojowników z informacją, jeżeli będziecie potrzebować wsparcia od Klanu Wilka — powiadomił i odwrócił się, kierując się w stronę swoich terytoriów. Jego koty spojrzały po sobie,  mrucząc coś pod nosem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz