To, co przytrafiło się ostatnio Klanowi Wilka, wydawało się wręcz karą
ze strony przodków. Przynajmniej tak interpretowała to Motyl, wiedząc,
że w żadnej chwili nie może zwątpić w siłę tych z góry, bo gdzieś tam na
pewno jest jej babcia. Jastrzębi Podmuch nie zignorowałaby takich
znaków i szylkretka również zamierzała być ostrożna.
Wpatrywała się w
skupieniu w niebo, dopóki ktoś nie dał jej kuksańca w bok.
Zbulwersowała się i już miała skutecznie skarcić tego, kto w ogóle
raczył jej przeszkodzić, ale zamarła w bezruchu, widząc Małą Różę.
Obstawiała, że to któryś jej z braci, a nie ona. Czekoladowa mocno ją
irytowało, ale żółtooka miała w zwyczaju zgrywać miłą, więc tylko
uśmiechnęła się sztucznie w stronę kotki.
- Ciebie właśnie szukałam,
Motyli Trzepocie! - miauknęła z zadowoleniem. - Musimy porozmawiać -
oświadczyła, popychając ją na ubocze.
- Musimy? - powtórzyła z wyczuwalnym niezadowoleniem, jednocześnie patrząc z obrzydzeniem na jej czyny. - Potargałaś mi futr...
-
To nie jest teraz ważne, moja droga - przerwała jej. - Zauważyłaś, jak
co niektórzy się ostatnio rządzą? Mam tu na myśli oczywiście każdego
kocura. Spójrz chociażby na to, kto nami przewodzi. Jastrzębia Gwiazda
pewnie myśli, że ma prawo do wszystkiego, bo jest niby "lepszej płci".
Bzdura! - syknęła.
- No ale jego zastępczynią jest Wiśniowy Świt.
Kiedyś do władzy dojdzie kotka - podsunęła, niechętna do dalszego prowadzenia tej rozmowy.
- Tylko ile będziemy musiały na to czekać? -
zapytała, wzdychając. - Powinniśmy zacząć myśleć, co zrobić, by kotki
zaczęły być w końcu doceniane w tym klanie - rzekła.
- Czemu "my"? - westchnęła. - Z całym szacunkiem Mała Różo, ale to nie mój problem.
- Pozwolisz, aby kocury tobą ot tak rządziły? - zdziwiła się, próbując uderzyć w jakikolwiek czuły punkt kotki.
Motyli Trzepot skrzywiła się, wzrokiem szukając powodu do ucieczki. Wypatrzyła go w czwórce stojących niedaleko kotów. Jej rodzice i bracia.
Wibrysy zadrżały jej z zachwytu, że cała rodzina zebrała się w jednym
miejscu.
- Tak - odparła, zapominając, jakie w ogóle było pytanie. -
A teraz przepraszam, muszę lecieć - rzuciła pospiesznie i popędziła do bliskich.
- Dokąd tak się spieszysz? - zagadnął na
powitanie Liściasty Krzew. - No nie mów, że się za nami stęskniłaś.
Widziałaś nas wszystkich rano - parsknął z lekkim rozbawieniem, za co
tylko uśmiechnęła się sztucznie.
- Za mamą i tatą tak, za waszą
dwójką nie. Ach, jesteście już dorośli, a wciąż tacy nieodpowiedzialni! -
rzekła, przymilając się to Rozkwitającego Pąku. Uwielbiała, gdy mogła
zaimponować rodzicielce swoją nienaganną postawą i kulturalnym zachowaniem.
- Oj Motyl, dobrze wiem, że ty swoje też masz za uszami
- odparła niebieska, ale jej uśmiech sprawił, że jej córka nie miała
się o co obrażać.
- Ale za to, jakie są ładne! Te pędzelki są piękne,
prawda? Ja o nie dbam! - pochwaliła się, patrząc z góry na Jadowite
Serce, u którego futro było potargane.
- Sugerujesz coś? - mruknął znudzony, na co ta wzruszyła ramionami.
- Oczywiście, że nie. Ale mogąc porównać ciebie i Listka, wypadasz gorzej - oświadczyła.
- Świetnie - charknął. - A jak tam twoja koleżanka? - spytał, a na jego pysku zawitała czysta złośliwość.
- Koleżanka? - powtórzyła w skupieniu, nie rozumiejąc, o co mu chodzi.
- Byliśmy ciekawi, o czym tak rozmawiałaś z Małą Różą - mruknął cicho Dymne Niebo, a Motylej zjeżyła się sierść na karku.
- O niczym, sama mnie zaczepiła - burknęła.
Stojąc
między rodzicami, czuła się znacznie pewniejsza siebie. Zarówno w matce jak i
ojcu miała oparcie i cieszyła się, że trafiła na takich kochanych
osobników. Nieraz słyszała złość u niektórych, że mają takich "marnych" rodziców, a ona zawsze mogła z dumą chwalić się swoimi i miłością,
jaką miała od pierwszych chwil życia.
- Ostatnio zagadała
mnie i zaczęła mówić coś o marności kocurów i o tym, że my, kotki -
Liściasty Krzew urwał na moment swoją wypowiedź, biorąc głęboki wdech -
musimy trzymać się razem i zwalczyć tę propagandę. Powiedziałem jej, że
chyba coś jej się pomyliło, bo jestem kocurem. Nafukała na mnie i sobie
poszła. Dziwna jest - przyznał.
- Po prostu walnięta - stwierdził gorzko rudzielec, cicho klnąc pod nosem.
- Jad! Ale bez takich słów, to, że jesteś dorosły, nie oznacza, że powinieneś się tak wyrażać - rzuciła Rozkwit.
-
Aha. - Tylko tyle padło z jego pyska, bo po chwili przekręcił oczami i
odszedł, bez jakichkolwiek słów pożegnania. Listek spojrzał na nich i rzucił ciche
"Pa", po czym ruszył za bratem.
Motyli Trzepot obróciła się w kierunku rodziców, zadowolona, że została z nimi sama.
- Mówiłam wam kiedyś, że was kocham? - zamiauczała, ciesząc się, bo cała uwaga spadnie teraz na nią.
- Często nam to mówisz - stwierdził Dym, uśmiechając się łagodnie do córki.
- Ma w końcu do tego dobre powody - rzekła jej matka, z lekkim rozbawieniem. - Oj już się tak nie podlizuj. My też cię kochamy.
Szylkretka zamruczała, ocierając się wpierw o bok ojca, a potem Rozkwit. Nigdy nie przestanie kochać swoich rodziców, byli dla niej zbyt wspaniali.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Plotki w Klanie Klifu mimo upływu czasu wciąż się rozprzestrzeniają. Srokoszowa Gwiazda stracił zaufanie części swoich wojowników, którzy oskarżają go o zbrodnie przeciwko Klanowi Gwiazdy i bycie powodem rzekomego gniewu przodków. Złość i strach podsycane są przez Judaszowcowy Pocałunek, głoszącego słowo Gwiezdnych, i Czereśniową Gałązkę, która jako pierwsza uznała przywódcę za powód wszystkich spotykających Klan Klifu katastrof. Srokoszowa Gwiazda - być może ze strachu przed dojściem Judaszowca do władzy - zakazał wybierania nowych radnych, skupiając całą władzę w swoich łapach. Dodatkowo w okolicy Złotych Kłosów pojawili się budujący coś Dwunożni, którzy swoimi hałasami odstraszają zwierzynę.W Klanie Nocy
doszło do ataku na książęta, podczas którego Sterletowa Łapa utracił jedną z kończyn. Od tamtej pory między samotnikami a Klanem Nocy, trwa zawzięta walka. Zgodnie z zeznaniami przesłuchiwanych kotów, atakujący ich klan samotnicy nie są zwykłymi włóczęgami, a zorganizowaną grupą, która za cel obrała sobie sam ród władców. Wojownicy dzień w dzień wyruszają na nieznane tereny, przeszukując je z nadzieją znalezienia wskazówek, które doprowadzą ich do swych przeciwników. Spieniona Gwiazda, która władzę objęła po swej niedawno zmarłej matce, pracuje ciężko każdego wschodu słońca, wraz z zastępczyniami analizując dostarczane im wieści z granicy.Niestety, w ostatnich spotkaniach uczestniczyć mogła jedynie jedna z jej zastępczyń - Mandarynkowe Pióro, która tymczasowo przejęła obowiązki po swej siostrze, aktualnie zajmującej się odchowaniem kociąt zrodzonych z sojuszu Klanu Nocy oraz Klanu Wilka.
W Klanie Wilka
Kult Mrocznej Puszczy w końcu się odzywa. Po księżycach spędzonych w milczeniu i poczuciu porzucenia przez własną przywódczynię, decydują się wziąć sprawy we własne łapy. Ciężko jest zatrzymać zbieraną przez taki czas gorycz i stłumienie, przepełnione niezadowoleniem z decyzji władzy. Ich modły do przodków nie idą na marne, gdyż przemawia do nich sama dusza potępiona, kryjąca się w ciele zastępczyni, Wilczej Tajgi. Sosnowa Igła szybko zdradza swą tożsamość i przyrównuje swych wyznawców do stóp. Dochodzi do udanego zamachu na Wieczorną Gwiazdę. Winą obarczeni zostają żądni zemsty samotnicy, których grupki już od dawna były mordowane przez kultystów. Nowa liderka przyjmuje imię Sosnowa Gwiazda, a wraz z nią, w Klanie Wilka następują brutalne zmiany, o czym już wkrótce członkowie mogli przekonać się na własne oczy. Podczas zgromadzenia, wbrew rozkazowi liderki, Skarabeuszowa Łapa, uczennica medyczki, wyjawia sekret dotyczący śmierci Wieczornej Gwiazdy. W obozie spotyka ją kara, dużo gorsza niż ktokolwiek mógłby sądzić. Zostaje odebrana jej pozycja, możliwość wychodzenia z obozu, zostaje wykluczona z życia klanowego, a nawet traci swe imię, stając się Głupią Łapą, wychowanką Olszowej Kory. Warto także wspomnieć, że w szale gniewu przywódczyni bezpowrotnie okalecza ciało młodej kotki, odrywając jej ogon oraz pokrywając jej grzbiet głębokimi szramami.W Owocowym Lesie
Społecznością wstrząsnęła nagła i drastyczna śmierć Morelki. Jak donosi Figa – świadek wypadku, świeżo mianowanemu zwiadowcy odebrały życie ogromne, metalowe szczęki. W związku z tragedią Sówka zaleciła szczególną ostrożność na terenie całego klanu i zgłaszanie każdej ze śmiercionośnych szczęki do niej.Niedługo później patrol składający się z Rokitnika, Skałki, Figi, Miodka oraz Wiciokrzewa natknął się na mrożący krew w żyłach widok. Ciało Kamyczka leżało tuż przy Drodze Grzmotu, jednak to głównie jego stan zwracał na siebie największą uwagę. Zmarły został pozbawiony oczu i przyozdobiony kwiatami – niczym dzieło najbardziej psychopatycznego mordercy. Na miejscu nie znaleziono śladów szarpaniny, dostrzeżono natomiast strużkę wymiocin spływającą po pysku kocura. Co jednak najbardziej przerażające – sprawca zdarzenia w drastyczny sposób upodobnił wygląd truchła do mrówki. Szok i niedowierzanie jedynie pogłębił fakt, że nieboszczyk pachniał… niedawno zmarłą Traszką. Sówka nakazała dokładne przeszukanie miejsca pochówku starszej, aby zbadać sprawę. Wprowadziła także nowe procedury bezpieczeństwa: od teraz wychodzenie poza obóz dozwolone jest tylko we dwoje, a w przypadku uczniów i ról niewalczących – we troje. Zalecana jest również wzmożona ostrożność przy terenach samotniczych. Zachowanie przywódczyni na pierwszy rzut oka nie uległo zmianie, jednak spostrzegawczy mogą zauważyć, że jej znany uśmiech zaczął ostatnio wyglądać bardzo niewyraźnie.
W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Znajdki w Klanie Wilka!
(brak wolnych miejsc!)
Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)
Miot Samotników!
(jedno wolne miejsce!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz