Mijały dni, księżyce, a dzieci Czereśni były coraz starsze i niedługo miały zostać uczniami. Czarno-biała kotka równocześnie zastawiała się jak to będzie i kto zostanie ich mentorami, ale również się bała o ich przyszłość w klanie Lisa. W końcu na razie było pokojowo, ale co później? Co jeśli inne koty będą chciały iść napaść i porwać ich młode? Córka Srebra nie miała zamiaru na to pozwolić, chociaż kiedyś czuła żal do swojego klanu to od śmierci Sarny wiedziała, że nie może kierować się dawnymi ranami, Klan Lisa musiał stać się potężny, by zupełnie nie zniknąć ani nie dać się wchłonąc leśnym klanom. A Czereśnia chociaż lubiła niektóre koty z lasu nie miała zamiaru przyłączać się do nich. Dlatego też, któregoś mroźnego poranka zostawiła swoje pociechy z Płomykówką i zaprosiła Jasia na spacer, chciała się dowiedzieć co on planuje dalej. Przez jakiś czas szli w ciszy, młoda kotka nie wiedziała jak zacząć tą rozmowę, a sam lider cóż nie był zbyt rozmowny od śmierci Sarny, ale w końcu trzeba było albo wreszcie zacząć rozmowę albo wrócić do stodoły, Czereśnia wybrała to pierwsze.
— Posłuchaj zabrałam cię tutaj bo musimy porozmawiać. Jesteś w porządku kotem Jasiu, ale cóż liderem jesteś kiepskim — oznajmiła cicho czarno-biała kotka, wiedziała, że może tak nie powinna mówić do lidera, ale zbytnio ją to nie obchodziło, nie zamierzała udawać, że wszystko jest jak w najlepszym porządku.
— Huh? Nie rozumiem co masz na myśl, w końcu nie mamy żadnej wojny, a ja dla was jestem miły.
— Tak...Nie mamy żadnej wojny, ale na jak długo? Co jeśli inne koty będą chciały nas napaść? Czym oprzesz atak? Potrzebujemy więcej kotów, na razie jesteśmy jak małe kociaki, a potrzebujemy potęgi.
— Po co ktoś miał nas atakować? Mówisz jak Sarna, Czereśnio...— stwierdził cicho Jaś i spojrzał na niebo, wspominając swoją byłą partnerkę oraz przyjaciółkę.
— Nie, nie mówię. Sarna pragnęła potęgi bo chciała spełnić marzenia Sowy, sama chciała atakować inne klany. Ja nie chcę tego, chcę byś zapewnił nam bezpieczeństwo, kto wie co odbije leśnym kotom. Powinniśmy za nim nas zaatakują zwerbować więcej kotów i pójść się dogadać z jakimś klanem, miejmy z nimi sojusz. Może jak zobaczą, że nie jesteśmy zwykłą grupą tylko prawdziwym klanem zaczną nas traktować serio!
— Nie wiem czy to dobry pomysł...Skąd chcesz wziąć koty? Pieszczochy na to nie pójdą, zostańmy tak jak jesteśmy. Nikt nas nie zaatakuje.
— A jeśli jednak?
— To wtedy będziemy się martwić.
— No ty chyba sobie żartujesz?! — krzyknęła wściekła Czereśnia.
— Można zwerbować samotników i robić coś, by inne koty nas uznała niż czekać biernie! To może być nasza szansa! Nie możemy jej zmarnować! Słyszałam, że teraz była ciężka wojna między klanami, przecież możemy to wykorzystać, dać jednym poparcie i zyskać kawał lasu, a nie siedzieć w tej zapyziałej stodole! Wykorzystajmy tą szansę! — oznajmiła Czereśnia z zapałem jak mały kociak.
— Uspokój się. To nie jest zabawą, możemy zginąć, a tego raczej nie chcesz. Myślałem, że jak masz dzieci to trochę dorośniesz, ale widzę, że dalej z ciebie typowy kociak, który kieruje się marzeniami — mruknął Jaś. — W takiej sytuacji, trzeba tylko czekać.
— To nie są marzenia, tylko to co powinniśmy już dawno zrobić. W końcu jak nic nie zrobimy, to bez sensu, po co niby Sarna się tak starała jak ty masz jakieś ale? Powinniśmy powstać i może w końcu to zrozumiesz jak inne koty będą się rozwijać, a my będziemy siedzieć tylko w stodole, a w końcu pewnie zostaniemy pieszczochami, bo skończy się nam w końcu pożywienie albo umrzemy jak ktoś nakryje nas na polowaniu na jego terenach! — krzyknęła Czereśnia, często w takiej sytuacji po prostu wybuchła i nie kontrolowała tego co mówiła, może dlatego jej słowa nie były przemyślane tylko mówiła co myśli, nie zostawiając się zbytnio nad tym, jakby ją czas gonił. Lider Klanu Lisa już chciał coś powiedzieć, ale wtedy usłyszeli śmiech, a potem kota, który wynurza się zza krzaków.
— Zabawnie, że już ktoś was nakrył na byciu na jego terytorium — oznajmił czarny kocur, podchodząc do nich bliżej.
— Przepraszamy, nie wiedzieliśmy, że to kogoś teren. Już idziemy — stwierdził Jaś, nie chcąc walczyć z tym samotnikiem, lepiej zostawić go i wrócić do siebie bez żadnych ran ani nie potrzebny nikomu jest przelew krwi.
— Naprawdę już idziecie? Och jak miło, ale nie sądze, że mogę wam pozwolić pójść. Widzisz twoja towarzyszka to śliczna kotka, a ty cóż z tego co słyszałem z waszej rozmowy jesteś jakimś liderem. Skąd mam pewność, że nie przyjdziesz tu z resztą kotów i nie zajmiesz mojego terenu? — syknął kocur i stanął przed nimi. Czereśnia cicho prychnęła słysząc tego kocura.
— Proszę cię, on by oddał ci jeszcze naszą stodołę ta tchórzliwa kupo futra, więc nas puść, ty będziesz żył jak chcesz, a my też. A w ogóle warto było się przedstawić, jak mówisz, że to twoje tereny — oznajmiła Czereśnia, na co kocur się zaśmiał.
— Milutko, ale jakoś mnie to nie przekonuje — syknął cicho kocur, wyciągając swoje pazury. — Ale jak już chcesz wiedzieć jak się nazywam to moje imię to Smoła ślicznotko — przedstawił się kocur chcąc podejść do Czereśni, ale drogę mu zagrodził Jaś.
— Nie podchodź do niej, daj nam spokój. My też już idziemy.
— Nie wydaje mi się, że masz jakieś prawo głosu — syknął czarny kocur i wskoczył na lidera Klanu Lisa. Czereśnia na początku nie miała pojęcia co robić, widząc szarpiące się kocury. Ostatnim razem jak widziała walkę kotów, to Sarna pokonała naraz trzy koty, a tu było widać, że Jaś przegrywa. Czarno-biała kotka widząc to cicho syknęła i w końcu rzuciła się ratować Jasia, ale niestety nie miała szans samotnik ją odtrącił rzucając pod drzewo, był zbyt silny dla młodszej i mniejszej kotki, może dlatego córka Srebra nie mogąc się poruszyć mogła tylko patrzeć na śmierć Jasia z łap samotnika Smoły i czekać na swoją.
— Och nie mam zamiaru cię zabijać ślicznotko — oznajmił kocur, jakby czytając czarno-białej kotce w myślach i zaczął się do niej zbliżać. Czereśnia czuła jak jej serce bije głośno, przerażona czuła, że w ogóle nie może się ruszyć, ale myśląc o swoich dzieciach poczuła nową dawkę adrenaliny. Dlatego gdy kocur już był blisko, drasnęła go mocno w oko pazurem. I gdy Smoła zawył, ona się podniosła i nie patrząc na ciało Jasia szybko zaczęła biec do stodoły. Na miejscu wręcz upadła nie mogąc się ruszyć i wyszeptała, że Jaś i Smoła są w lesie nim straciła przytomność.
~*~
Czereśnia obudziła się u medyków, spojrzała na Małego Synka, który opatrywał właśnie Kroplę.
— Co się stało? Czy Jaś...— szepnęła cicho, mając nadzieję, że to był zwykły koszmar, a ona się tu znalazła przez przypadek, ale nadzieja, nadzieją, a ona znała prawdę, którą wymówiła Kropla, patrząc się na Czereśnie.
— Nie żyje. Przyniosłam jego ciało i policzyłam się z tym samotnikiem już nikomu nie zagrozi.
Czarno-biała kotka lekko zadrżała smutna, w końcu to przez nią Jaś nie żyje, to ona wzięła go na spacer. Chciała dobrze dla klanu, a teraz przez nią stracili kolejnego kota, a jeszcze przez to wszystko Kropla była ranna. Córka Srebra nie miała pojęcia co powiedzieć, więc tylko kiwnęła głową i spojrzała na Małego Synka, mając w oczach przeprosiny, w końcu przez nią stracił ojca. Cicho westchnęła i zamknęła oczy, zasypiając. Śniła o Sarnie i Jasiu, obiecała im, że będzie dbać o klan jak będzie mogła i już nie dopuści do żadnej śmierci. Och jakby wiedziała, że w jej życiu śmierć przewinie się jeszcze nie raz, ale nie mogła tego wiedzieć, mogła mieć tylko nadzieję, że wypełni swoją obietnicę dla Klanu Lisa.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz