Słońce niedawno schowało się za horyzont, tymczasem srebrna kocica przemykała pod osłoną nocy niedaleko koszy na śmieci. W mroku czuła się jak ryba w wodzie, nie stanowiło dla niej takiego problemu być cicho niczym szara myszka. Bez szmeru przemknęła do kolejnej uliczki. Cała wytarzała się w mięcie, aby zamaskować swój zapach. Przeskoczyła nad srebrną puszką. Niepełna tarcza księżyca wisiała na nieboskłonie, zapewniając jako jedyna światło, razem z małymi punkcikami. Jednak to wszystko było powoli przysłaniane przez szare, mgliste chmury. W pobliżu pośród cieni czaili się również Krokus, Fiołek, Skowronek i Deszcz. Tak samo jak matka starali się bezgłośnie przemykać od jednej kryjówki do drugiej, unikając spojrzeń ewentualnych wrogów. Których akurat wiedzieli, że spotkają, i na to się pisali, tak samo, jak poprzednie dwa razy. Kiedy tylko błękitna usłyszała kroki innych, obcych kotów, skryła się w mroku za pudłami, obserwując nieznajomych.
Gang Ości.
Dwa obce koty rozglądały się po terenie, patrolując okolice. Kiedy Bylica usłyszała, jak podchodzą trochę bliżej, wykonała pierwszy ruch.
Pchnęła kubeł na śmieci, pełen cuchnących rybich resztek na przechodzące koty, a nim ci zdążyli by ją zauważyć, czmychnęła i niczym zjawa po prostu "zniknęła". A tak defakto to skryła się za jakimiś rzeczami dwunogów, obserwując, jak zareagują.
Jeden z gangsterów poszedł sprawdzić, co to, a drugi wskoczył na płot i zaczął lustrować okolice wzrokiem.
Skryta za jakimiś gratami, chwyciła w pysk leżący z boku kamień a następnie rzuciła go w przeciwną stronę, aby ten kocur który pozostał na ziemi podszedł bliżej ale jej nie zauważył. Gangster spojrzał na kamień, który walnął w przeciwną stronę, robiąc hałas, ale się nie ruszył. Ten na płocie dalej uważnie obserwował teren. Staruszka zaklęła w myślach. Nie byli tacy głupi. Musiała wymyślić coś jeszcze.
Stanęła na przednich łapach, po czym pchnęła leżącą na jakimś wyrzuconym fotelu lampę, aby ta spadła prosto na jednego z kocurów, a następnie ponownie skryła się za tymi samymi gratami. Niestety dla srebrnej, stety dla obcego, widząc jak lampa leci, ten odskoczył na bok, unikając ataku. Zjeżył sierść, dostrzegając przez chwilę błękitną.
- Pokaż się.
Bylica została spalona, ale nie miała zamiaru się poddawać. Dalej siedziała za śmieciami. Wiedziała, że w pobliżu są jej dzieci. Jakby co, to z pazurami rzucą się na przeciwników, jak na razie siedziały jednak cicho jak myszki. I dobrze, bo nie zdradzały swych pozycji.
- Słyszysz?! Wiemy, że tu jesteś. Pokaż się. Ten teren należy do gangu ości!
Ha. Miała wyjść? Jeszcze czego. Mimo wołania ani drgnęła, czekając na dalszy rozwój wydarzeń. Jeśli będzie musiała, to z zimną krwią powybija cały ten gang, jeden po jednym.
Słysząc brak odezwu, kocur zrobił w tył wzrot i pognał nie wiadomo gdzie. Jego kumpel zeskoczył z płotu, po jego drugiej stronie, znikając z oczu srebrnej kocicy i jej dzieciom.
Bylica wyszła z cienia, po czym podeszła do najbliższego ze swych kociąt.
- Wespnijcie się wysoko, tak, żeby trudno było was zauważyć. Ukryjcie się pośród koron drzew, gdziekolwiek chcecie, byleby nas nie widzieli. Ja też się przemieszczę. - miauknęła, po czym wskoczyła do zaułka, aby następnie wejść na barierkę od schodów jakiejś kamienicy, lustrując okolicę czujnym spojrzeniem intensywnie zielonych oczu.
Za jakiś czas wróciły te same koty, byli jednak sami, co zdziwiło starszą kocicę, obserwującą czujnie obserwowała te dwa osobniki. Myślała, że idą po posiłki. Bardzo prawdopodobne było, że inni gangsterzy byli jednak w pobliżu, i próbowali zrobić na nią zasadzkę.. Nie miała zamiaru wprowadzić się w pułapkę. Siedziała cicho, tak samo jak jej dzieci, o których obecności gangsterzy nie mieli bladego pojęcia.
- Wyjdź, słyszysz? Pokaż się! – miauknął ten sam co poprzednio kot.
Po kilku uderzeniach serca błękitna dostrzegła, jak Krokus daje jej sygnał ogonem z dalekiego drzewa. Czyli miała rację. Było ich więcej. Machnęła ogonem, który przeciął powietrze. Krokus nie odpowiedziała, choć dobrze wiedziała, co to znaczyło.
- Co za pchlarze, przyszliście tylko we dwójkę? – miauknęła starsza, patrząc z góry na dwa koty, które przyszły tu wcześniej. Miała zamiar skupić na sobie ich uwagę. - doprawdy, myślałam, że macie więcej w tych łbach. Ale widocznie mózgi wam zapleśniały od żarcia bułek z śmietników.
- Odejdź, bo zaboli! - rzucił jeden z nich.
Usłyszała, jak jakaś bijatyka rozgrywa się na drzewie, na którym była Skowronek. Srebrna uznała, iż córka sobie poradzi. Był tam bowiem jeden kot, a szylkretka była wyżej. Młoda mogła go spokojnie zepchnąć, nie jeden raz, jeśli byłoby trzeba. A jakby zrobiło się gorąco, to na pewno ktoś z jej rodziny przyjdzie pomarańczowookiej z pomocą. Postanowiła skorzystać z okazji, że dwa kocury które stały niżej niż ona, odwróciły łby w tamtą stronę. Skoczyła na grzbiet jednego z nich, chwytając go za kark i wbijając swe pazury w jego ciało. Rzucił rzucił się od razu na ziemię, turlając się i zwalając kotkę z grzbietu. Drugi w tym czasie naskoczył na grzbiet Bylicy, wgryzając się w jej sierść. W odpowiedzi starsza kocica niespodziewanie dla przeciwników cofnęła się w zastraszającym tempie, uderzyła grzbietem i tym samym ciałem przeciwnika o ceglaną ścianę. Obcy siedzący jej na grzbiecie mocno wbił się w ciało srebrnej, nie puszczając. W tym czasie jego kompan zadrapał brzuch kotki, na co ta syknęła. Do walki z bylicą przybiegła dwójka kotów, które unieruchomiły samotniczkę. Tak, cały gang zebrał się przy niej. No, poza tym, który atakował szylkretkę.
- Zabawne... - zaśmiała się starsza - a ja myślałam...że macie trochę rozumków...
Niespodziewanie dla gangu, z boku wyskoczył Fiołek, który mocno zadrapał pysk jednego kocura, i do tego wydrapał mu z siłą oko. Zaatakowany kocur wrzasnął i rzucił się na syna Sadu, wskakując mu na grzbiet i gryząc. Podczas gdy ci się bili, z drugiej strony nadbiegła Krokus, która rzuciła się na drugiego napastnika, potem jeszcze Deszcz dołączyła rzucając się wraz z burą na kocury, które przytrzymywały ich matkę. Jakiś głośny huk nadszedł ze strony, gdzie na drzewie walczyła Skowronek, ale nikt z walczących nie zwrócił na to zbytniej uwagi.
Obcy zaatakowany przez burą córkę Bylicy, nie trafił w kontrataku na młodą, ale pobiegł pomóc tym od Bylicy. Na Deszcz próbował się rzucić kot, ale spudłował, jednolita odepchnęła tego który trzymał Bylice, uwalniając matkę. Bylica w odpowiedzi na te szybkie wydarzenia, rzuciła się na jednego z kocurów i zacisnęła szczęki na jego gardle. Krokus rzuciła się na drugiego, przygniatając go do ziemi, a fiołek sycząc przewalił się na ziemię, po czym wstał, mając nadzieję, że kocur spadnie. Ten jednak nie spadł i chwycił łapę srebrnego. Deszcz rzuciła się również na kocura który atakował jej brata, i udało jej się go zrzucić z srebrnego.
Kot którego gardło zmiażdżyły szczęki Bylicy, zaczął się dusić i kaszleć krwią, która trafiła prosto w pysk Bylicy. Kiedy krew trafiła jej w oczy, błękitna syknęła. Kiedy obcy wgryzł się w jej gardło, próbując ją zabić, ktoś go zrzucił. Była to zielonooka córka srebrnej, Deszczyk.
Kiedy tylko wściekła staruszka odzyskała widzenie rzuciła się na tego, który ją wcześniej zaatakował, po czym chwyciła go za kark, napierając na niego szczękami. Po chwili wydobył się trzask, a ciało przeciwnika opadło na ziemię. Tymczasem na Krokus rzucił się inny, gryząc ją po ciele. Dwa pozostałe koty próbowały w nich trafić, ale obaj spudłował. Bura koteczka próbując zwalić samotnika, który się na nią rzucił, wpadła na innego przeciwnika, przewracając go na ziemie.
Nagle Bylica dostrzegła, że kotów jest więcej niż wcześniej. Czyli ich gang był liczniejszy?! Z perspektywy srebrnej pole bitwy opanował kompletny chaos. Nic nie szło od pewnego momentu po jej myśli. To nie tak miało wyglądać!
Spanikowana dostrzegła, jak jakiś kot rzuca się Deszcz do gardła, tak samo inny gangster rzucił się na Krokus. Staruszka nie zdążyła podejść aby pomóc swym córkom, kiedy inny przeciwnik wgryzł się w jej łapę. Pręgowana chwyciła go za kark i zacisnęła szczęki ponownie. Gdy przestał się ruszać puściła go, uznając, iż go już zabiła, od razu przyskakując do Deszcz i odrzucając od młodszej obcego który uderzył przez to o ścianę budynku. Natomiast na pomoc Krokus rzucił się Fiołek spychając tego, który zaatakował burą na ziemię. Przeciwnicy byli jednak szybcy, bo już po chwili zaczęli ponownie dusić trójkę jej młodych, z których wydobyły się zaskoczone piski. Do tego ten, którego myślała, że zabiła, chwycił Bylicę za kark i zaczął ją dusić.
Stara kocica czując, jak brakuje jej tlenu, walcząc o życie, po chwili zrzuciła w końcu napastnika z siebie. Następnie wrzasnęła.
-ZWIEWAĆ! - po czym pomogła Fiołkowi się oswobodzić. Ten rzucił się na napastnika Deszczyk, Bylica natomiast pomogła Krokus.
Po tym, nim członkowie Gangu Ości zdążyliby ich zaatakować, czwórka zwiała. Skowronek słysząc wrzask matki również odparła od siebie obcego, z którym walka przeniosła się uprzednio na grunt. Szylkretka migiem popędziła w stronę uciekającej rodziny. Pędząc niczym wiatr, uciekli z terenów swych wrogów.
Staruszka prowadziła ich przez zacienione ulice, coraz bardziej zbliżając się w stronę granicy miasta. Wybiegli z siedliska, niedługo później dudnienie ich łap rozległo się w lesie. Starsza wydała syko-pisk, gdy potknęła się o kamień upadając. Jej potomkowie zatrzymali się, widząc to. Po chwili wszyscy dostrzegli, że są już na tyle daleko, że Gang Ości na pewno ich do tego miejsca nie śledził. Z ran skapywała jednak świeża krew. Zaraz mogły tu przyjść drapieżniki. Sfrustrowana i obolała Bylica wstała z cichym jękiem.
Czuła na sobie spojrzenia jej zmęczonych dzieci, spojrzenia pytające „co teraz?” „wiedziałaś, że było ich tak wielu?” „co z nami będzie?”.
Sfrustrowana kotka zakaszlała, charcząc. Nawet jak na kota urodzonego w Klanie Burzy, to był wręcz szaleńczy bieg. Jej serce biło w zastraszającym tempie.
Mogli tam zginąć. Bo ONA pomyliła się co do ich liczby. Bo ONA nie zabiła tej patrolującej dwójki, gdy miała okazję. Bo to ONA zarządziła atak bez dowiedzenia się więcej o nich, choć wiedziała, że byli niebezpieczniejsi niż inne gangi.
A co najważniejsze – bo to właśnie ona, wymyśliła ten cały cyrk z podbojem miasta. Żałowała, tak strasznie żałowała, że nie przygotowała tego jeszcze lepiej, w końcu mogła. Mogła zrobić to lepiej. Mogła zapewnić im bezpieczeństwo. Ba, mogła po prostu pójść na arenę, zbić kilku głupców i ogłosić ich władcami miasta. W końcu pokonali już dwa gangi, mogli też po prostu pokonać jeszcze jeden, co do którego liczebności mieliby pewność. Mogła zarządzić obserwację terenów Gangu Ości, żeby dowiedzieć się o nich więcej, skoro nie wyciągnęła tego od Zaskrońca. Mogła…
- Mamo? – przerwała jej rozmyślania Deszcz, trącając pręgowaną w bok. Z rany na gardle jednolitej spływała krew, choć na szczęście na pewno jej nie przegryźli tchawicy. Inaczej by tu nie stała. A Bylica miałaby tak ogromne wyrzuty sumienia, że pewnie by się pogrążyła w żałobie i beczała w legowisko do końca swoich dni, myśląc o jej kochanej córeczce.
Wtedy właśnie fala innych uczuć uderzyła Bylicę. Nie smutku, nie przerażenia.
Tylko frustracji, złości i wściekłości na siebie samą.
Uniosła głowę, po czym miauknęła ochryple.
- Nie możemy dać tym łajdakom dowiedzieć się, gdzie jest nasz teren. A co najważniejsze – nasza kryjówka – miauknęła. – Skowronek? – błękitna zwróciła się do najmłodszej, a zarazem i najmniej poharatanej córki. - posłuchaj mnie uważnie. Musisz teraz okrążyć miasto, wejść od drugiej strony i zabrać Wypłosza oraz Skazę do nas. – miauknęła. – nie możemy tak szybko wrócić na nasze ulice, ale nie możemy też ich zostawić tam samych – miauknęła – ale najpierw…musimy znaleźć miejsce do przenocowania. Może zostańmy tu na kilka dni…żeby nie narazić się zbyt prędko na konfrontację z nimi. Dalej w końcu jest ich więcej niż nas, ale zadaliśmy im mimo wszystko znaczący cios. – mruknęła, przyspieszając kroku.
Kiedy znaleźli drzewo o ogromnej dziupli i norze między korzeniami, uznali, że to będzie dobra kryjówka. Staruszka poszła na szybkie zbieranie ziół, każąc trójce swych dzieci odpoczywać, a Skowronek już ruszać w drogę po Wypłosza i Skazę. Mimo, iż sama była mocno poharatana, przemierzyła pobliskie tereny i znalazła to, czego szukała. Przyniosła zioła, opatrzyła trójkę jej biologicznych dzieci, po czym weszła do nory, natomiast Fiołkowi, Krokus i Deszczyk kazała iść spać do dziupli, mimo sprzeciwów burej, że to ona ulokuje się w nieco mniej bezpiecznej norze, a matka odpocznie w dziupli, położonej dość wysoko nad ziemią. Srebrna kocica stanowczo jednak odmówiła. Weszła między korzenie, i już po kilku uderzeniach serca znalazła się w wilgotnej norze. Padła niczym trupem na zimną glebę, zamykając oczy. Czuła się wypruta ze wszelkich sił. Nie mogła już nawet myśleć. Po prostu zasnęła na tym zimnym podłożu, licząc na to, że jakaś kuna jej nie zeżre we śnie.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz