Wszystko było normalnie. Tak jak zawsze o wieczornej porze terminatorzy wracali już ze swoich polowań, a kocięta przestawały figlować. Oczywiście, nadal było słychać ciche parskanie młodszego pokolenia, ale przecież nie da się ich wszystkich uspokoić. Powędrowałam wzrokiem ku wejściu do obozu, gdy dostrzegłam w nim Płomienną Pręgę idącego z patrolem. Zeskoczyłam z przewalonego pnia na którym siedziałam i podeszłam do niego. Otarłam się o jego bok i westchnęłam cicho.
- Wszystko jest jak należy - Powiedziałam z delikatną ironią w głosie, niepewnie podnosząc łeb ku Srebrnej Skórce. Co przede mną ukrywacie? W mroku lasu czaiło się coś strasznego, co zdawało się oczekiwać na odpowiedni moment. A może to tylko dziwne przeczucie, które nie posiada w sobie nawet jednego ziarnka prawdy?
Kocur spojrzał na mnie pytająco z niejakim wyrzutem. Ah, zapewne nie zrozumiał tego co tak naprawdę miałam mu do przekazania. W pewnym stopniu go rozumiałam. Spokojny klan, to klan szczęśliwy, ale nie było to aż takie pewne.
- Właśnie tak jest, więc dlaczego słyszę niepewność w twoim głosie?
Zamknęłam oczy i uderzyłam swoim puszystym ogonem w miękką ziemię, zmoczoną mżawką lecącą dzisiejszego dnia z nieba.
- Zawsze gdy nadciąga burza nastaje cisza. Kiedy jednak uderzy grzmot, wszystko jest głośne.
- Bzdura!
Spojrzałam z wyrzutem na Płomienną Pręgę i powoli zaczęłam kroczyć ku swojemu legowisku. Rozmówca chciał mnie dogonić, jednak odpuścił sobie. Musiałam pomyśleć.
~*~
Kolejny dzień. Niby taki sam jak inne, ale teraz będę musiała przydzielić odpowiednim wojownikom terminatorów. Wrzos i Fiołek. Ostatnio u nich byłam i zdawało się, że są jeszcze mali, chociaż co prawda z charakteru byli jak prawdziwi terminatorzy. Słońce jeszcze nie wychyliło się zza drzew, co oznaczało idealny moment na ceremonię. Uczniowie i wojownicy już się obudzili, ale nie zdążyli wyjść na trening.
- Niech wszyscy członkowie Klanu Nocy zbiorą się przed przewalonym drzewem!
Koty szybko zaczęły się schodzić. Jedne patrzyły na mnie niechętnym wzrokiem, w tym Przejrzysta Łapa, a inny zaciekawieni siadali, wpatrując się we mnie. Uśmiechnęłam się delikatnie ku Wrzosowi i Fiołkowi, którzy wyszli z kociarni, jednak odpowiedziało mi tylko zerknięcie, pełne obojętności. A przynajmniej kociaki chciały by tak myślano, bo łatwo było dostrzec wesołą iskierkę w oczach młodzików. Po chwili powędrowałam oczami też na swoją córkę. Nie wiedziałam co szara kotka mogła jej mówić, gdyż wiadome było, że posiada dużo niechęci do mnie jak i do jej własnego ojca, ale nie przeczyłam wierności srebrzystej córce Błękitnej Burzy. A to, że wytrenowała Świetliczka tylko to utwierdzało.
-Świetlikowa Łapo, wystąp. Srebrny Pysk oświadczyła mi, że skończyłaś trening. Pytam więc, czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i służyć Gwiezdnemu Klanowi nawet za cenę własnego życia?
- Przy-przysięgam.
- Z mocy Gwiezdnego Klanu nadaję ci imię wojowniczki! Świetlikowa Łapo, od dzisiaj nazywać się będziesz Świetlikowe (cośtam).
Zamilkłam biorąc głęboki wdech. Pierwsza część za mną. Wszyscy lub prawie wszyscy zaczęli wykrzykiwać jej imię, a ja przyłączyłam się do nich po dłuższej chwili. W końcu odchrząknęłam głośno, uciszając gwar.
- Pamiętajmy, że każde mianowanie uczniów, sprawi, że nasz klan pozostanie silny. - Wypięłam pierś i rozglądnęłam się po zebranych wyłapując wzrokiem dzieci Czarnego Piórka. - Dzisiaj w gronie terminatorów powitamy Wrzosa i Fiołka, wystąpcie.
Odczekałam kolejne kilka bić serca, nadal obserwując czekoladowe kocurki.
- Wrzosie, od dzisiaj, aż do momentu zostania terminatorem będziesz nazywał się Wrzosowa Łapa, a twoją mentorką zostanie Srebrny Pysk. Mam nadzieję, że wytrenuje cię tak dobrze, jak resztę swoich terminatorów, a również twoją matkę. Fiołku, za to ty nazywać się będziesz Fiołkowa Łapa, a twoim mentorem zostanie... Płomienna Pręga.\Ceremonie uważam za zakończoną.
Zeskoczyłam na ziemię i udałam się szybkim krokiem do Świetlikowej (...), która akurat rozmawiała ze Srebrnym Pyskiem. Kiwnęłam łbem ku szarej, następnie przenosząc wzrok na córkę. Ta również kiwnęła mi na powitanie, a jej pysk wykrzywił się w moim mniemaniu, w uśmiech.
- Gratulacje. Z pewnością już następnym razem zostaniesz czyjąś mentorką.
Otarłam się o szylkretowe futerko mojej córki i podeszłam do Przejrzystej Łapy dotykając go łbem. Kocur odwrócił się do mnie i parsknął. Nie wiedziałam czy z wyrzutem czy raczej zawodem, ale nie była to większa różnica.
- Zostało nam mało do przerobienia.
- Może
- Świetlikowa jest od ciebie starsza.
- Nie widzę różnicy wieku... - Odparł uczeń i ruszył do wyjścia z obozu, a ja zaczęłam dreptać obok niego. Mmm, ciężki przypadek.
~*~
Kolejny członek Klanu Nocy umarł z łapy Klifiaka. Pierw uczennica, a teraz ktoś o wiele więcej warty, a była nim medyczka, która miała już trochę księżyców. Zaraz po dowiedzeniu się o tym wyszłam na spacer po terenach, by wszystko sobie przemyśleć i przy okazji zapolować sobie na coś. Jak za dobrych czasów, gdy często chodziłam to robić i rozmyślać o moich ambicjach. Teraz jednak nie posiadałam już żadnych marzeń, wszystko pękło niczym bańka. Zdawało mi się, że wszystko już osiągnęłam albo zostałam zgnieciona obowiązkami, których nie wykonywałam za dobrze. Nie rozumiem dlaczego Wodna Gwiazda mnie wybrał. Mogłam być dobrą wojowniczką i dbałam o to, by klan się dobrze rozwijał, ale 9 żyć i rządzenie klanem to o wiele za dużo. Nagle przed moimi oczami pojawiła się postać idąca skrajem terenów. Parsknęłam i zaczęłam skradać się w jej stronę obserwując jak postawia łapę za łapą, coraz bardziej zbliżając się do granicy.
- Jesteś o wiele za blisko - Powiedziałam sucho, a kotka spojrzała się na mnie. Pachniała dwunożnymi. Pewnie typowy pieszczoch, który się zgubił.
<Sowa? B)>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Świetlikowe Coś tam to po prostu Świetlikowy Odwłok :3
OdpowiedzUsuńNo, ten... Świetlikowa Ścieżka.