Jak może pielęgnować pamięć o nich bez zadręczania siebie? Czy był jakiś określony sposób na to, którym dzieliły się koty, czy raczej sam powinien do tego jakoś dojść? Dobrze, że chociaż były niedaleko. Znaczy, nie wiedział, gdzie jest ten cały Klan Nocy, jednak ze słów kompanki wywnioskował, że wcale nie jest tak daleko, jak mu się wydawało.
Usłyszawszy propozycję zabawy, podniósł uszy. Może to był ten sposób na pozbycie się zmartwień, chociaż na chwilę? Jednak czy wojownicy Klanu Wilka też tak robili? Może były do tego swego rodzaju etapy, przykładowo, że kocięta się bawią, uczniowie zabawiają kocięta, a wojownicy…? Każą uczniom zjadać samotników? Zmartwił się, czując, że robi mu się ciężko na sercu. To wszystko było takie skomplikowane!
Skoro przyniosła ten mech dla niego, to… szkoda byłoby go nie wykorzystać. Czy zmarnowałby się? Co robili z mchem? To miłe, że przyniosła coś specjalnie dla niego. Poruszył ogonkiem, mówiąca kulka zachęcała go do zabawy. Tylko jak miał nią rzucić? Stworzono jakiś określony sposób? Może to była umiejętność typowa dla Wilczaków?
— Hej, to jak? — miauknęła Kocimiętkowa Łapa.
Stroczek podskoczył z zaskoczenia. Zamyślił się tak bardzo, że zapomniał, iż nawet jej nie odpowiedział. Pokiwał głową ochoczo, czekając na pierwszy ruch ze strony pręguski.
Uczennica rzuciła kulkę w jego stronę, rudy nie miał wystarczającej ilości czasu, żeby zrobić unik, a o złapaniu jej nie pomyślał. Poczuł, jak przedmiot uderza go w pyszczek. Nie oberwał mocno, jednak mogło to wyglądać odrobinę zabawnie, a może niepokojąco? Zielonooka zachichotała, ale nie w sposób złośliwy. Skrzywił się, jednak potem schylił się po przedmiot, chwytając go w ząbki. Rzucił nim w stronę starszej, mając nadzieję, iż pokaże mu, jak powinno się postępować w takiej sytuacji.
Kocimiętkowa Łapa chwyciła kulkę bez większych problemów, po czym ponownie wycelowała w jego stronę. Tym razem zielonooki wyprostował się, próbując ją złapać. Otworzył pyszczek, mając nadzieję, iż poleci tak, jak mu się wydawało. Zamiast tego, upadła mu przed łapami, odskakując jednokrotnie niczym żaba. Spojrzał na nią z zaintrygowaniem. Potrafiła skakać! On też tak umiał, chociaż czy był równie szybki?
< Kocimiętkowa Łapo? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz