Srebrzysta królowa położyła łapę na swoim brzuchu z wahaniem i obawą, jak i z obrzydzeniem. Bała się, że poczuje jakiś ruch, potwierdzający to, co przekazała jej Różana Woń. Ciąża. Nigdy nie planowała zakładać rodziny, nawet, jeśli wiedziała, że związek z Obsydianem wymagałby od nich posiadania potomstwa w przyszłości. Mogła przygarnąć obce kociaki i wmówić wszystkim wokoło, że to są jej i przyszłego starszego dzieci. Czystość krwi Wiecznego zostałaby zachowana – kocica była niemalże pewna, że nie byłaby pierwszą kotką, decydującą się na taki krok. A może nawet ona sama posiadała krew Wiecznego, tym samym tą wyjątkową krew posiadały jej kocięta?
Ojcem kociąt rozwijających się pod sercem Nemezji nie był jednak czarny kocur, a biały samotnik. W dodatku martwy. Nemezja przycisnęła łapy do głowy, gdy przed jej na wpół przymkniętymi oczami ukazał się zakrwawiony pysk Oleandra.
Na co jej to było.
Utkwiła rozbiegane spojrzenie w brązowo-rudym kociaku, który bawił się w żłobku wraz ze swoim rodzeństwem. Korzonek, bo tak miała na imię córka Borówkowej Słodyczy, była pierwszym brązowym kotem, którego miała okazję poznać w Klanie Nocy. Co prawda koteczkę poza brązem zdobiła biel i rudy, jednak zauważyła, że nawet dodatkowe kolory w futrze nie chroniły ją przed krzywymi spojrzeniami co poniektórych.
"Czyli jednak ich nie mordowali. Jeszcze."
Przeniosła spojrzenie na Czyhająca Murenę, u której boku znajdował się Klekotek. Kocię z zaciekawieniem spoglądało na starsze kociaki, jak i na Nemezje, skupiając spojrzenie na jej ranach. Zapytał się o coś matki; Nemezja była pewna, że pytanie dotyczyło jej osoby.
Ruda odwróciła głowę, czując się osaczona. Obecność Zmierzchającej Fali nie poprawiała jej samopoczucia. Kocur chrząknał, przypominając jej o tym, aby nie rozmawiała z nikim, a już na pewno nie z księżniczką i z jej synem.
Wolała z powrotem przebywać na wyspie. Swojej wyspie. Wyspie Nemezji.
– Proszę Pani. Jak nazwiecie swoje kociaki, kiedy już się urodzą? – Jedno z kociąt spojrzało na Nemezje oraz czarnego kocura, który nie spuszczał z niej spojrzenia. Nic dziwnego, że zostali wzięci za parę. Kiedy Nemezja opuszczała żłobek, by udać się za potrzebą, Zmierzchająca Fala jej towarzyszył. Był niczym cień. Nie znikał, kiedy słońce zachodziło. Był zawsze tam, gdzie ona.
Cichy głosik sprawił, że się rozpłakała.
Nie chciała ich nazywać. Nie chciała ich, chociaż Oleander na pewno byłby wniebowzięty na wieść o zostaniu ojcem. Nie chciała, a jednak przystała na propozycję urodzenia kociąt i oddania ich. Nie potrzebowała zbędnego balastu w drodze powrotnej do Betonowego Świata. Koty w kulcie najpewniej zaczęłyby szeptać, uznając, że ta cała sytuacja z wpadnięciem do rzeki była jedynie przykrywką, aby spotykała się z jakimś przybłędą. Jej wiara i lojalność zostałyby podważone, a kocięta u jej boku jedynie potwierdziłyby spekulacje kultystów.
Uczeń piastunki sprawnie odwrócił uwagę ciekawskich kociąt od młodej matki, proponując im historię. Historię, którą częściowo ruda już znała. Otarła łapą łzy, przysłuchując się opowieści. Kocur brzmiał tak, jakby faktycznie wierzył w to, że właśnie w taki, a nie inny sposób powstały koty o różnych maściach. A Nemezja miała nadzieję, że kocięta, które wyda na świat, będą miały futerko w takich barwch, aby mogły wieść spokojne życie w Klanie Nocy. Nawet, jeśli ich nie chciała, jako ich matka powinna zapewnić im bezpieczeństwo. Nawet, jeśli wymagało to oddanie je obcym.
Jednak czy pozostawianie ich w klanie, który miał na pieńku z samotnikami, którzy w taki sposób, a nie inny, urządzili Nemezję był odpowiedzialny? Czy urodzi je tylko po to, aby kiedyś umarły? Wcześniej lub później. Czy nie lepiej, gdyby Różana Woń spełniła jej prośbę, pozbywając się problemu nim ten urośnie?
– P-potrzebuję zaczerpnąć świeżego powietrza... – szepnęła cicho, spoglądając na Zmierzchającą Fale. Kocur poruszył uchem, jednak jego wyraz pyska nie zdradzał żadnych emocji. – Proszę. – Błaganie.
Kocur niechętnie przystał na propozycję Nemezji, udając się razem z nią przed żłobek. Usiadła przy samym wyjściu, niedaleko szuwar. Wyciągnęła pysk w stronę zachmurzonego nieba, a białe płatki osadzały się na jej rudym futrze. Przymknęła oczy, ciesząc się prostotą w postaci opadu białego puchu. Żałowała tylko, że nie miała z kim dzielić tej radości.
– Całkiem tu u was ładnie... Ale mój dom jest o wiele ładniejszy... – miauknęła, mrużąc oczy. W umyśle pojawiły jej się obrazy z przeszłości.
Jako koczownicze grupa nie mieli stałego miejsca zamieszkania, jak tutejsze koty, mimo to oczami wyobraźni kocica widziała przeróżne piękne miejsca, w których bywała dzień lub dwa, a nawet dłużej. Złociste pola, czyste strumienie, zielone doliny i kwieciste polany. W każdym tym miejscu było pięknie. W każdym z tych miejsc towarzyszyli jej bliscy. Jej dom był wszędzie tam, gdzie był jej ojciec, matka i rodzeństwo. Być może oni jedynie przyjęliby z otwartymi łapami jej kociaki. Może jedno z nich, syna, nazwałaby imieniem swojego zmarłego ojca, jeśli byłby do niego podobny?
Wzdrygneła się, gdy zimny wiatr potargał jej sierść. Skuliła się, okrywając łapy i brzuch puchatym ogonem. Zimno zaczęło jej przeszkadzać, mimo początkowego przyniesienia ulgi. Przymknęła oczy i oparła głowę o bok Zmierzchającej Fali, pragnąc namiastki ciepła drugiego kota. Kocica zignorowała fakt, że czarny wzdrygnął się pod jej dotykiem. Może, gdyby nie jej stan, czarny odepchnąłby ją od siebie.
Może zrobiło mu się jej żal? A może uznał, że straciła całkowicie rozum i wzięła go za kogoś innego? A może jemu też było po prostu zimno? Może wszystko na raz?
– Będziesz dobrym przywódcą... – mruknęła sennym głosem. – Lepszym, niż twój ojciec.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?W Klanie Nocy
Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz