Nim Wróżka zebrała się na odwagę i udała się do Króliczej Gwiazdy, w celu rozmowy o jej treningu i możliwości zmiany ścieżki, niedługo po śmierci Leszczynowej Wiązki
Wełnista Łapa trzymała w pyszczku malutką gałązkę leszczyny, zmierzając w kierunku klanowego cmentarza. Tym razem zdecydowała się sama odwiedzić grób Leszczynowej Wiązki. Co prawda, jeden z młodszych wojowników towarzyszył jej podczas drogi, aby mieć pewność, że uczennica kolejny raz nie wykorzysta sytuacji i nie przepadnie jak kamień w wodę, jak podczas nocy, jednak zdecydował się pozostać przy wejściu, aby dać czas koteczce na rozmowę z matką.
Przy świeżej mogile znajdowały się kwiaty, pozostawione przez rodzinę i przyjaciół zmarłej kocicy. Wróżka ostrożnie położyła na ziemi gałązkę drzewa, po którym jej mama otrzymała imię. Dzięki Koziemu Przesmykowi i kotom z Owocowego Lasu, które srebrzysty spotkał przy granicy, udało jej się pozyskać upragniony przedmiot, który pragnęła podarować mamie.
– Dzień dobry, mamo – miauknęła cicho, wręcz żałośnie. Poprawiła gałązkę, chcąc, aby ta prezentowała się jak najlepiej. – Nawet sobie nie zdajesz sprawy, jak bardzo za tobą tęsknię. – Usiadła. Z oczu zaczęły jej spływać łzy, nie zdecydowała się jednak ich otrzeć. Owinęła swój puchaty ogonek wokół łap i schyliła główkę. – Brakuje mi dźwięku twojego głosu, zapachu twojego miękkiego futerka... – mówiąc to, przeniosła spojrzenie w kierunku nieba. Nawet jeśli ciało matki spoczywało pod ziemią, jej dusza najpewniej z łatwością odnalazła drogę na Srebrzystą Skórę. – Tak bardzo chciałam, abyś zobaczyła, jak zostaję zwyczajną wojowniczką, jak już uda ci się wyzdrowieć. Tego chciałaś, prawda mamo? Zwyczajnych kociąt, będących zwyczajnymi członkami klanu... Jednak nie wiem, czy dam radę, podstawowe rzeczy w moim treningu mnie przerastają... – Zdecydowała się opowiedzieć matce o wszystkich rzeczach, które ją trapiły. W trakcie monologu niekiedy zamierała na dłuższą chwilę, zastanawiając się, czy powinna go kontynuować. Żywych wokół niej nie było, tylko zmarli byli w stanie ją usłyszeć, a jednak ściszyła głos do niemego szeptu.
Spędziła długi czas nad matczyną mogiłą, dopóki ruda łapa nie spoczęła na jej barku. Kminkowy Szum zasugerował powrót do obozu, spoglądając przed siebie. W oddali zachmurzone niebo było ciemniejsze, a kłębiące się nad lasem chmury świadczyły o potężnej ulewie, mającej nadejść w trakcie nocy. Wełnista Łapa pożegnała się z mamą i podnosząc się z ziemi, razem z rudym wojownikiem skierowała się z powrotem do obozu. Wojownik odprowadził ją pod Skruszone Drzewo i nim udał się na spoczynek, zdążył zamienić parę zdań ze swoim bratem, Zawilcową Koroną. Wełnista Łapa natomiast podeszła do Skowroniego Odłamka, który w łapach trzymał ususzone kwiecie szałwii. Pomogła kocurowi w opróżnieniu drewnianych naczynek z ziołami nienadającymi się do leczenia, by chwilę później z pomocą Wdzięcznej Firletki, uzupełnić je świeżymi.
[400 słów; do trening wojownika]
[przyznano 8%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz