Jej synowie opuścili żłobek, lecz ona w nim pozostała i pozostanie jeszcze przez długie księżyce. Dziwnie się czuła bez ich obecności u swego boku i ciągłego ciągnięcia za swój ogon. Nawet złapała się na tym, że brakowało jej pytań synów dotyczących tego jak działa świat. I musiała przyznać, że tęskniła za ich kopniakami w żebro, gdy ci się przeciągali i nie patrzyli na to co się dzieje wokół nich. Mimo to czuła swego rodzaju również ulgę, że cała trójka została mianowana i obrała własne ścieżki, które ani trochę nie były dla niej zaskoczeniem.
"Byłbyś z nich dumny, tak jak ja jestem."
Wygładziła łapą królicze futro, poprawiając swoją leżankę. Przeniosła spojrzenie na przedmioty należące do jej synów, z którymi jako kocięta się nie rozstawali. Czy w związku ceremonią uczniów zdecydowali się porzucić je, a może najzwyczajniej w świecie o nich zapomnieli? Westchnęła, będąc pewna, że w ich przypadku było to drugie. Pochwyciła jedną z błyskotek i po daniu znać Jagodowemu Marzeniu, że zaraz wróci, udała się do legowiska uczniów. Niestety nie zastała w nim synów. Obrzuciła nieprzychylnym spojrzeniem Albę, który był zajęty pielęgnowaniem swej sierści, by następnie zapytać się Cyklonowej Łapy o to, czy jej pociechy dawno wyszły.
– Mentorzy zabrali ich skoro świt na wspólny trening – oznajmił srebrzysty. Z zaciekawieniem nachylił się do błyskotki; kolorowego kamyka, który przyniosła kocica. – Ale ładne! Mogę?
– Nie. To należy do moich synów. – wymruczała, zakrywając łapą przedmiot. Cyklon zastrzygł uszami i zrobił nadąsaną minę, jednak już po chwili obdarował kocicę uśmiechem.
– Ja też jestem twoim synem!
– Adoptowanym z obowiązkiem opieki...
– Nawet jeśli, wciąż synem!
Wszystkie znajdki były jej dziećmi. Kochała je równie mocno jak biologiczne, jednak w jej sercu była jedna znajdka, zajmująca w nim specjalne miejsce. Poczciwy Dziwaczek. Nawet jeśli od kilku księżyców kocur był wojownikiem, a nawet udało mu się wytrenować własnego ucznia, co prawda nie od początku, tylko po tym jak przejął go po śmierci Kruczego Tańca, to mimo wszystko w oczach kocicy buras nadal był małym kociakiem. Wciąż pamiętała, gdy odwiedził ją po porodzie i przyniósł zioła razem z Zawilcową Koroną, dzięki którym miała nabrać sił.
– Mogę ci go dać, jeśli moje kocięta nie będą go już chciały. Jestem pewna, że zapomnieli go ze sobą zabrać do nowego legowiska, ale mogę się też mylić... – miauknęła spokojnie. – Wrócimy do tego tematu jak wrócą. Zgoda? – Kocur jej przytaknął. – Jak ci idzie trening? I twojej siostrze?
– Dobrze. Ruda Lisówka powiedział, że mógłbym już zostać wojownikiem, jednak chciałbym jeszcze doszlifować niektóre łowieckie pozycje. Pragnę stworzyć swój własny styl, w którym moja długa sierść nie będzie przeszkadzać... Co do Śnieżycy, musi popracować nad walką w tunelach. Nie przepada za nimi, często się wymykała z treningów przez co ma spore braki... Oszukiwała samą siebie, a i tak musi je przecież zaliczyć – westchnął
Szanta nic nie powiedziała, jedynie pokiwała łebkiem. Doskonale rozumiała siostrę Cyklonowej Łapy. I wcale jej się nie dziwiła. Walka w tunelach nie należała do najprzyjemniejszych rzeczy, które trzeba było zaliczyć podczas szkolenia. Na szczęście szylkretka miała treningi już za sobą.
Pożegnała się z uczniem, zabierając ze sobą przedmiot i ruszyła z powrotem do żłobka. Nim jednak zniknęła we wnętrzu pieńka, podszedł do niej Zawodzące Echo, proponując rozmowę poza obozem. A Szanta niewiele myśląc, przystała na to od razu. Zdołała na szybko poinformować Jagodowe Marzenie o tym, że w żłobku podczas jej nieobecności potowarzyszy królowej Brzęczkowy Trel.
Razem z czarnym kocurem skierowała się poza obóz, zastanawiając się nad tym, co chciał jej powiedzieć.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Klifu!
(trzy wolne miejsca!)
Znajdki w Owocowym Lesie!
(trzy wolne miejsca!)
Znajdki w Klanie Burzy!
(trzy wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz