Kolejny dłużący się dzień. Kolejne pełnie samotności. Im dłużej leżała sama, myśląc o tym, co zostało uczynione wobec niej, tym bardziej wariołała. Tym bardziej pragnęła wkraść się do legowiska medyków i wrzucić sobie do pyska jagody śmierci czy liście cisu. Ta część starej Kamień, która w niej została, kazała jej walczyć. Kazała jej żyć i nie upadać pod tym ciężarem.
Ale to była stara Kamień.
Nowa Kamień, straumatyzowana, bezsilna, złamana i pozbawiona nadziei na szczęśliwe życie teraz królowała w jej sercu. Nie czuła się już tu bezpiecznie. Nic, czym niegdyś się cieszyła, nie sprawiało jej już przyjemności.
— Mamo, czy możemy pójść do tatusia? — spytał nagle Irysek.
Czarna królowa nie była w stanie nawet spojrzeć na kociaka. Nie była w stanie spojrzeć na jego matkę.
— Jasne, skarbie. — usłyszała tylko głos Szybkiej Łani. A potem sylwetki dwóch kotów wychodzących z kociarni.
Znowu sama. Łapy kazały jej iść do Glinianego Ucha. Iść i powiedzieć mu.
Rozum kazał jej odpuścić. Poddać się. Nie próbować. Pogodzić się z faktem, że przegrała.
Przez dobry czas leżała, starając się utrzymać wykończony umysł przy racjonalnym myśleniu. Wykończenie i bezsilność zaatakowały ją jak kuna, którą niegdyś zabiła razem z Wilczą Zamiecią. Próbowały przycisnąć ją do ziemi. Sprawić, że jej łapy ugrzęzną w wydmach. Sprawić, by się poddała. Uniemożliwić jej powstanie.
Im dłużej cierpiała, tym bardziej chciała się oddać w ręce bezsilności. Tym bardziej chciała przestać się wyrywać i przestać próbować być tym, kim kiedyś była.
Poczuła powiew zimnego powietrza. Podniosła słabo wzrok i zesztywniała, gdy zobaczyła, co się do niej zbliżało.
Białe futro.
Zielone oczy.
Pewny siebie wyraz pyska.
On.
Karmicielka wstała. Wbijając osłupiałe spojrzenie w lidera Klanu Burzy, cofnęła się o krok. Serce zabiło jej szybciej, gdy za sobą poczuła kamienną ścianę.
Nie miała dokąd uciec. ON. Mógł zrobić jej wszystko. Skrzywdzić ją. Nikt nigdy by się nie dowiedział.
Rozluźniła kończyny. Opuściła mięśnie. Im dłużej patrzyła na zbliżającego się kocura, tym bardziej chciała pozwolić mu zrobić to, co chciał zrobić.
Nie miała już nic do stracenia. Nie miała z nim szans.
— Witaj... Pyskatko — zamruczał gardłowym tonem, zrzucając z siebie spokojne obycie i łagodny wyraz pyska Zajęczej Gwiazdy.
Każda kończyna zielonookiej kazała jej tkwić w miejscu, mimo przemożnej chęci ucieczki od tego, który dopuścił się plugawego czynu.
Pyskatko.
Niewiele kotów tak na nią mówiło.
Zajęcza Gwiazda nigdy tak na nią nie mówił.
Wbiła mętny wzrok w kocura. Była zbyt słaba, by dopytywać. By wykazać chociaż nutę zdziwienia.
— Mam nadzieję, że podoba ci się nowe legowisko. Przytulne, prawda? Szybko się przyzwyczaisz. A ja zadbam o to, żebyś szybko stąd nie wyszła. Może nawet przemianuję, żebyś siedziała tu całą wieczność, hm? Dobry pomysł? Nie, jednak nie. Zepsułabyś te kocięta. Zepsuła, jak wszystko czego się tkniesz.
Czarna próbowała cofnąć się o kolejny krok. Jej łapa jednak zahaczyła o skałę, skałę należącą do jednych z tych, które ucinały każdemu możliwemu źródłu dostęp do zobaczenia tego, co działo się w kociarni. Jej serce biło szybko. Zbyt szybko.
To nie był ton Zajęczej Gwiazdy. To nie był ten spokojny głos, oblany aurą łagody i sprawiedliwości. To był inny głos. Kpiący, spragniony zemsty.
Kamienna Agonia nie była w stanie się poruszyć. Nie była w stanie odpowiedzieć. Widziała na twarzy kota satysfakcję. Satysfakcję czerpaną z jej słabości. Z jej braku nadziei i zapału. Ze zmarnowania. Satysfakcję z faktu, że dawna rebeliantka nie była już w stanie się bronić.
Zajęcza Gwiazda zbliżył do niej swój pysk. Nie skończył mówić. Nie skończył. Nie zamierzał. Widziała to.
— Nie wiem, dlaczego w ogóle trzymałam cię w moim klanie. Już dawno posłałabym cię do Miejsca, Gdzie Brak Gwiazd, gdyby nie ta twoja cholerna obstawa. Gliniane Ucho, Zajęczy Nos, Jałowa Łapa... wszyscy zawsze działaliście mi na nerwy. — mruknął przesączonym cynizmem głosem. — A teraz, mogłabyś spotkać się w mrocznym lesie z tym swoim ukochanym Zajączkiem. Idiota był na tyle durny, żeby sprzedać swoje ciało Miejscu Gdzie Brak Gwiazd za dodatkowe życie. Jego plan niekoniecznie wypalił, co? Zgadnij, kto wrócił.
Cały świat zdawał się zatrzymać. Wszystkie sygnały zdawały się cichnąć i zanikać, gdy oczy Kamiennej Agonii rozszerzyły się, a źrenice zmniejszyły. Czuła się, jakby wszystko wokół przestało istnieć. Jakby pustka rozciągająca się na cały wszechświat. Poza nią i...
Piaskową Gwiazdą.
To ona.
— T-ty... — zdołała tylko wyszeptać zielonooka.
Piaskowa Gwiazda skinęła głową, ale nie kończyła swojej przerażającej wypowiedzi. Z każdym kolejnym słowem jej głos był bardziej przesączony grozą i rządzą zemsty. Przesączony furią, cynizmem, chcących pożreć ją jak płomienie żywcem. Jej oczy wpatrywały się w nią uważnie. Nie ze spokojem, z jakim robił to Zajęcza Gwiazda.
— Miałam zachować to dla siebie, ale widząc jak bardzo bezsilna teraz jesteś, nie mogłam się powstrzymać. Wielka Kamienna Agonia szlocha po kątach żłobka z brzuchem. Doprawdy wspaniały widok. Dlaczego ci to mówię? Proszę, zemsta bez tak kluczowej informacji byłaby bez smaku. A ja chcę się nią cieszyć. Chcę widzieć twój pysk, jak powoli zabieram ci wszystko i wszystkich na których ci zależy. Chcę widzieć, jak powoli ulatują z ciebie resztki tego, co nazywałaś nadzieją, wiedząc, że to wszystko co się spotyka, to moja sprawka.
Zimny oddech tyranki w ciele przywódcy rebelii gdy zbliżyła do niej swój pysk sprawił, że futro kotki zmierzwiło się jak skryta przestroga.
Ona wróciła.
— Nie ważne co zrobisz, zawsze będę dwa kroki przed tobą. Nie uciekniesz ode mnie, Kamienna Agonio. A ja już nigdy nie dam ci spokoju za to, co ty i wasza rebelia mi odebrała. — wyszeptała chrapowatym, gardłowym tonem. Zielone oczy należały do Zająca. Białe futro należało do Zająca. Ale kryła się w nim furiatka żądna krwi. Kamienna Agonia przełknęła ślinę, czując przerażającą groźbę na swojej skórze. — Radziłabym ci zachować dla siebie to, co ci powiedziałam. Nikt ci nie uwierzy. Uznają cię za wariatkę.
Po tych słowach białe futro mignęło niegdyś rebeliantce przed nosem i odwróciło się. Odwróciło się z taką pewnością. Z taką satysfakcją. Jej ogon był sztywny, a uszy wysoko postawione. Jak Piaskowa Gwiazda. Opuściła czarną, zostawiając ją samą. Skruszoną. Przerażoną swoją bezsilnością. Złamaną. Zniszczoną. Wykorzystaną.
Wszystko nagle stało się tak jasne. Najpierw ten na pozór niewinny ton Zajęczej Gwiazdy. Nadanie Czajkowej Łapie jako ucznia swojego ulubieńca. Gwałt. Wybranie na zastępczynię Splątane Futro. Słowa Zwęglonej Łapy, że Zajęcza Gwiazda kazał mu oddawać wszelkie piszczki rudzielcom.
Wszystko zaczynało mieć sens.
Groźba tyranki rozbrzmiała w jej uszach.
"Nie ważne co zrobisz, zawsze będę dwa kroki przed tobą. Nie uciekniesz ode mnie, Kamienna Agonio. A ja już nigdy nie dam ci spokoju za to, co ty i wasza rebelia mi odebrała."
Klan Burzy czekała zguba. Kamienna Agonia oparła się o ścianę kociarni. Piaskowa Gwiazda znowu uzyskała szczyt. Niegdyś rebeliantka o olbrzymim zapale, teraz zgubiona. Przekonana o końcu tego Klanu Burzy, którego mogła nazwać domem. Przekonana o swojej porażce.
Tyranka wygrała.
A ona nie mogła nic z tym zrobić.
Jej oczy patrzyły się w osłupieniu w jeden punkt. W punkt, w którym Piaskowa Gwiazda zniknęła z jej pola widzenia.
Wróciła. Wróciła, żeby się zemścić.
Oczy zapełniły się łzami. Uczucie świadomości o tyrance w ciele Zajęczej Gwiazdy i bezsilność wobec tego łamały ją na pół. Czuła, jak poczucie bycia małym wobec wielkich rzeczy stara się rozerwać ją na strzępy. Rozerwać ją i wyrzucić w głąb rzeki.
Opuściła głowę z rezygnacją. Z pustką osadzającą się na jej sercu pozbawionym nadziei.
Była wściekła. Nienawidziła Piaskowej Gwiazdy jeszcze bardziej. Ale nie miała siły, żeby protestować. Nie miała siły na więcej niż skrytą nienawiść. Za wszystko.
Stara Kamień byłaby pełna determinacji, żeby pomścić rodziców, brata, reszty swojej rodziny i siebie. Nowa Kamień potrafiła tylko pogodzić się, że była zbyt słaba, by wygrać z Piaskową Gwiazdą. Zbyt słaba, by liczyć, że nadejdą kiedykolwiek lepsze czasy. Mogła tylko patrzeć. Patrzeć na to, jak Piaskowa Gwiazda niszczy to, co Zając zawzięcie budował.
Za powstanie po morderstwie z rąk Byczej Szarży Zajęcza Gwiazda zapłacił większą cenę, niż ktokolwiek mógł się spodziewać.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz