Czemu znów to się działo? Czemu musiał to znosić? Czemu? Kulił się u stóp mamy z zamkniętymi oczami, próbując zignorować piski, trzaski i szmery, które trawiły mu umysł od jakiegoś czasu. Bardzo lubił momenty, kiedy odgłosy znikały. Czuł wtedy ulgę. Na dodatek dziś przed snem, czuł jakby ktoś go dusił. A mama jak zawsze mu nie wierzyła!
- Cześć, jak masz na imię?- spytał cichutko czyjś nieznajomy głos.
Odskoczył przestraszony tą nagłą wizytą i skulił się bardziej, patrząc na gościa ze zdziwieniem.
- Ej, nie bój się. Chcesz się pobawić?
- Ej, nie bój się. Chcesz się pobawić?
Co miał mu odpowiedzieć? Przecież widział, że nie bawił się z nikim, ponieważ miał gorszy dzień. Czemu więc do niego podszedł, a nie do Wiewióra, który tryskał energią?
- K-k-kim jesteś? - pisnął, aby najpierw poznać gościa.
- Nazywam się Jałowcowa Łapa, a ty?
- D-d-d-dreszcz - przedstawił się, powoli siadając.
Kocur był większy od niego, przez co wyglądał groźnie, ale miał ładne oczy, takie jak tata i Jeżowa Ścieżka, spokojne, pełne radości. Zerknął na mamę, ale ta miała wszystko gdzieś, próbując na chwilę zmrużyć oczy. A co jeśli on go tylko widział? Szybko rozejrzał się po kociakach, ale nie dostrzegł, by ktoś patrzył na kocura. Dreszcz zrobił wielkie oczy.
- Czy... czy to ty? - zapytał cicho.
- Em... nie rozumiem?
- Czy to ty jesteś moim urojeniem? - rozwinął wypowiedź.
Jałowcowa Łapa wyglądał na wytrąconego z równowagi. Najwidoczniej nie spodziewał się takiego pytania.
- Bo... bo nikt nie zwraca na ciebie uwagi. I się zastanawiam, czy tylko ja cię widzę. - dodał widząc, że kocur nadal nie rozumie.
- Jak to... Ja jestem rzeczywisty. - powiedział.
Jakoś nadal nie chciał w to wierzyć. Uczeń ruszył w stronę Piaskowej Ścieżki, najwidoczniej chcąc udowodnić, że istnieje naprawdę, ale Dreszcz szybko go złapał za ogon i pociągnął.
- Ała!
- Nie do mamy... mama pokrzyczy i ci każe zniknąć - przestrzegł kocura. - Zostań tu, gdzie jesteś. Proszę.
Starszy westchnął i kiwnął głową, usiadł przed nim ponawiając pytanie o zabawę. Dreszcz nie wiedział zbytnio jak miałoby to wyglądać. Był od niego większy i pewnie będzie zawsze wygrywał. Tak jak jego wredny brat.
- Nie chcę się bawić - w końcu powiedział. - Jesteś za duży na zabawy.
<Jałowcowa Łapo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz