Gdy wróciła do obozu zastała chaos. Głosy wielu kotów już przymilkły, ale wciąż jeszcze było czuć wyraźnie przejęte echo i szemrania, a atmosferę można było wręcz ciąć pazurami. To natomiast, co najbardziej przykuło uwagę dymnej, była zestresowana figura Gadożerowej Łapy, która rzuciła jej się w oczy podczas szybkich oględzin. I już chciała podchodzić, gdy to zatrzymała ją rozmowa przeprowadzana obok, ku której skłoniła ucho.
- Myślisz, że to było specjalnie?
- Nie ma mowy... popatrz na niego, wygląda, jakby zjadł stos kamieni. Tak by wyglądał świadomy morderca? Z resztą, to dzieciak. - huh? Morderca? Kto?
- Niektórzy ostatni delikwenci też nie wyglądali jak rasowi mordercy. Do tej pory mnie ciarki przechodzą, jak pomyślę, że dzieliłam się jedzeniem z tym lisim sercem...
- Naah, wciąż tego nie widzę. Po prostu dostaliśmy ironiczny, nieszczęśliwy wypadek podczas masowych mordów. Zdaje się, że ta cała siła pawiej trójcy niewiele daje, co? - Raniuszek strzepnęła krótko uchem, odstępując od podsłuchiwania rozmowy, mając zamiar zamiast tego otwarcie do niej dołączyć i dopytać się, co zaszło, jednak nim zdążyła otworzyć pysk, została wezwana przez rudą łapę Śnieżycowej Chmury. Dziwne, że nie było obok niej Dziewanny.
- Śpiewający Raniuszku! - szepnęła głośniej, przywołując ją do siebie.
- O co zamieszanie? Kto umarł? - spytała zaraz, niezwłocznie przydreptując do starszej koleżanki.
- Strzępotkowy Kokon został otruty, najpewniej przez Gadożerową Łapę...
- Proszę?! - gwałtownie skierowała głowę w stronę zwiniętego, miernego ucznia, podczas, gdy Śnieżyca wyjaśniała bardziej detalicznie do czego doszło, albo przynajmniej do czego myślą, że doszło, bazując na wszystkich informacjach jakie posiadali. A posiadali mało. Na moment przestraszone spojrzenie jednego zdrowego oka skrzyżowało się ze spojrzeniem Śpiewki, ale od razu powędrowało w inną stronę, jakby poraził go ktoś prądem. Pod koniec wyjaśnień młodsza wojowniczka podziękowała za wyjaśnienia, niemal niezwłocznie drepcząc w stronę Gadożera, który chyba nie wiedział, czy spodziewać się dostania z liścia, czy jednak słów otuchy, patrząc na całkiem mylący wyraz na pysku Śpiewającego Raniuszka.
- Królicza Gwiazdo, to pomówienia - siedziała w legowisku lidera, patrząc bardziej na zastępcę niż samego Królika, co do którego nie miała wielkich nadziei. Z zewnątrz była... poniekąd spokojna, natomiast w środku niej coś wrzało i nie była w stanie logicznie i na chłodno tego opanować, pozwalając, by gorąco raz po raz uderzało ją w pysk. - Po pierwsze, celowe zatrucie kogokolwiek to ostatnie, na co porwałby się Gadożerowa Łapa i założenie, że to w ogóle zrobił jest całkowicie pozbawione sensu. Spędzałam z nim o wiele więcej czasu niż reszta uczniów i mogę śmiało stwierdzić, że jest to najbardziej rozważny i oddany kot, jakiego klan mógłby sobie zażyczyć. Z resztą, czy na prawdę muszę mówić, czyich słów powinniśmy słuchać? Wierzycie Pierzastej Łapie? Na gwiezdnych, czy wszyscy tu pozapominali jak się zachowywał na zgromadzeniu? I nie, nie zmienił się, nadal zachowuje się jak roszczeniowy kociak któremu tylko przybyło w masie a nie w głowie, a Cyklonowe Oko jestem pewna, że potwierdzi moje słowa. Jeszcze jak byłam w legowisku uczniów, to postanowił sobie zająć moje legowisko jak ostatni prostak, zwyzywać mi brata i uwa- nie, Zawodzące Echo, nie przerywaj mi. Rozmawiałam z Gadożerową Łapą zanim tu przyszłam, jest w szoku i zaklinał, że dostał wróbla od Pierzastej Łapy. Nie wiem, czy ten mysi móżdżek znalazł padlinę i postanowił, że to będzie świetny żart by ktoś dostał bólu brzucha ale nie mieć przy tym żadnych konsekwencji, czy też, w co jestem bardziej skłonna uwierzyć, nic nie myślał, ale to naprawdę paskudny, niewychowany kot i każdy jest w stanie to zauważyć, w tym i wy. Słodka Dziewanna, jeśli nie byłaby teraz w żałobie i gdyby sprawa ogółem jej nie dotyczyła, pewnie też przyznałaby mi rację, podobnie jak Równonocna Łapa, oh, na gwiezdnych, CAŁY klan przyznałby mi w tej chwili rację. Czy w ogóle przycisnęliście go? Czy ktoś zbadał jakiś zapach? Czy ktokolwiek o to zadbał? - wyrzuciła z siebie wszystko na raz, czując, jak ulatuje z niej też część frustracji jaką w sobie trzymała. Rosnąca nienawiść w stronę Pierzastej Łapy tylko się pogłębiała, z każdym dniem, z każdą chwilą, z każdą sekundą świadomości, że istniał. Już wystarczyło, że jego ojciec uciekł z klanu wraz z matką. Widać, jak się zajmowali swoimi dziećmi i oto tego konsekwencje. Medyka też widocznie mieli lipnego i gdyby nie była tutaj z konkretną sprawą, to pewnie wypowiedziałaby na głos wszystkie swoje żale, że powinni pilnować kto jest na jakim stanowisku i nie pozwalać lichym jednostkom siać zamętu.
Królicza Gwiazda podniosł łeb, wpatrując się w Śpiewkę z szeroko otwartymi oczyma. U jego boku, Zawodzące Echo westchnął i przejął inicjatywę.
- Cyklonowe Oko potwierdził, że Pierzasta Łapa nie oddalał się on niego dalej, niż potrzebne, aby zapolować. Piszczka została przyniesiona przez Gadożerową Łapę, a wzmianka o tym, że to Pierze mu ją podrzucił, pojawiła się dopiero wtedy, gdy ten pojawił się w legowisku. Chciałbym wierzyć Tobie oraz Gadożerowej Łapie, ale na podstawie czego? Nawet, gdybym chciał, nie mogę sądzić Pierzastej Łapy bez jasnych dowodów.
- Dowodów? Znajdę wam dowody, jak tylko stąd wyjdę - zadeklarowała z determinacją - A ,,oddalanie się konieczne tylko po to, by zapolować" nie wydaje wam się wystarczające? By zebrać coś z siebie wystarczy uderzenie serca. Gdzie to w ogóle było? Ah, nie ważne, sama spytam, zapomniałam zrobić tego wcześniej. To co próbuję powiedzieć, to to, że sama obserwacja może nie być wystarczająca a opóźnione mianowanie na ucznia widocznie nie jest dostateczną konsekwencją dla Pierzastej Łapy.
Echo zerknął na ojca i po chwili namysłu skinął głową.
- Dobrze - oznajmił. - Jeżeli zdołasz udowodnić mi niewinność Gadożerowej Łapy, będę skłonny odwołać jego karę, a Pierzastą Łapę spotkają odpowiednie konsekwencje.
Zamilknął na moment, po czym spojrzał w oczy Śpiewki.
- Cenię sobie Twoją determinację. Klan Burzy potrzebuje kotów, które dążą do odkrycia prawdy... W ostatnich księżycach takich nam brakuje - skrzywił się nieznacznie na własne słowa, natomiast Śpiewka ukryła szybko wyraz zadowolenia na pysku, wynikający z połechtanego ega. Tak. Tym chciała być.
- Oczywiście. Nie mam zamiaru patrzeć, jak jeden z najbardziej zaufanych kotów zostaje niesłusznie oskarżany. I dziękuję za wysłuchanie, jeśli tylko coś odkryję, a mam nadzieję, że odkryję, to od razu dam znać. - pożegnała się szybko, dreptając na zewnątrz legowiska. Jeszcze przed wyjściem na otwarty teren zatrzymała się na moment, obejmując wzrokiem rozproszone koty. Nie musieli wcale szukać konkretnych dowodów, jeśli Pierze sam się do wszystkiego przyzna, tylko do tego potrzebowaliby odrobinę podstępu, szczęścia i Gadożera. Wzięła głębszy oddech, a zauważając kremowe, gęste futro, szybko podjęła decyzję.
- Cyklonowe Oko, pozwól na chwilę! - jeśli mieli zrobić coś i cokolwiek znaleźć, powinni zabrać się za to od razu. Nie było czasu na przechodzenie żałoby.
- Myślisz, że to było specjalnie?
- Nie ma mowy... popatrz na niego, wygląda, jakby zjadł stos kamieni. Tak by wyglądał świadomy morderca? Z resztą, to dzieciak. - huh? Morderca? Kto?
- Niektórzy ostatni delikwenci też nie wyglądali jak rasowi mordercy. Do tej pory mnie ciarki przechodzą, jak pomyślę, że dzieliłam się jedzeniem z tym lisim sercem...
- Naah, wciąż tego nie widzę. Po prostu dostaliśmy ironiczny, nieszczęśliwy wypadek podczas masowych mordów. Zdaje się, że ta cała siła pawiej trójcy niewiele daje, co? - Raniuszek strzepnęła krótko uchem, odstępując od podsłuchiwania rozmowy, mając zamiar zamiast tego otwarcie do niej dołączyć i dopytać się, co zaszło, jednak nim zdążyła otworzyć pysk, została wezwana przez rudą łapę Śnieżycowej Chmury. Dziwne, że nie było obok niej Dziewanny.
- Śpiewający Raniuszku! - szepnęła głośniej, przywołując ją do siebie.
- O co zamieszanie? Kto umarł? - spytała zaraz, niezwłocznie przydreptując do starszej koleżanki.
- Strzępotkowy Kokon został otruty, najpewniej przez Gadożerową Łapę...
- Proszę?! - gwałtownie skierowała głowę w stronę zwiniętego, miernego ucznia, podczas, gdy Śnieżyca wyjaśniała bardziej detalicznie do czego doszło, albo przynajmniej do czego myślą, że doszło, bazując na wszystkich informacjach jakie posiadali. A posiadali mało. Na moment przestraszone spojrzenie jednego zdrowego oka skrzyżowało się ze spojrzeniem Śpiewki, ale od razu powędrowało w inną stronę, jakby poraził go ktoś prądem. Pod koniec wyjaśnień młodsza wojowniczka podziękowała za wyjaśnienia, niemal niezwłocznie drepcząc w stronę Gadożera, który chyba nie wiedział, czy spodziewać się dostania z liścia, czy jednak słów otuchy, patrząc na całkiem mylący wyraz na pysku Śpiewającego Raniuszka.
⭠❇◦·♛∙◦❇→
- Królicza Gwiazdo, to pomówienia - siedziała w legowisku lidera, patrząc bardziej na zastępcę niż samego Królika, co do którego nie miała wielkich nadziei. Z zewnątrz była... poniekąd spokojna, natomiast w środku niej coś wrzało i nie była w stanie logicznie i na chłodno tego opanować, pozwalając, by gorąco raz po raz uderzało ją w pysk. - Po pierwsze, celowe zatrucie kogokolwiek to ostatnie, na co porwałby się Gadożerowa Łapa i założenie, że to w ogóle zrobił jest całkowicie pozbawione sensu. Spędzałam z nim o wiele więcej czasu niż reszta uczniów i mogę śmiało stwierdzić, że jest to najbardziej rozważny i oddany kot, jakiego klan mógłby sobie zażyczyć. Z resztą, czy na prawdę muszę mówić, czyich słów powinniśmy słuchać? Wierzycie Pierzastej Łapie? Na gwiezdnych, czy wszyscy tu pozapominali jak się zachowywał na zgromadzeniu? I nie, nie zmienił się, nadal zachowuje się jak roszczeniowy kociak któremu tylko przybyło w masie a nie w głowie, a Cyklonowe Oko jestem pewna, że potwierdzi moje słowa. Jeszcze jak byłam w legowisku uczniów, to postanowił sobie zająć moje legowisko jak ostatni prostak, zwyzywać mi brata i uwa- nie, Zawodzące Echo, nie przerywaj mi. Rozmawiałam z Gadożerową Łapą zanim tu przyszłam, jest w szoku i zaklinał, że dostał wróbla od Pierzastej Łapy. Nie wiem, czy ten mysi móżdżek znalazł padlinę i postanowił, że to będzie świetny żart by ktoś dostał bólu brzucha ale nie mieć przy tym żadnych konsekwencji, czy też, w co jestem bardziej skłonna uwierzyć, nic nie myślał, ale to naprawdę paskudny, niewychowany kot i każdy jest w stanie to zauważyć, w tym i wy. Słodka Dziewanna, jeśli nie byłaby teraz w żałobie i gdyby sprawa ogółem jej nie dotyczyła, pewnie też przyznałaby mi rację, podobnie jak Równonocna Łapa, oh, na gwiezdnych, CAŁY klan przyznałby mi w tej chwili rację. Czy w ogóle przycisnęliście go? Czy ktoś zbadał jakiś zapach? Czy ktokolwiek o to zadbał? - wyrzuciła z siebie wszystko na raz, czując, jak ulatuje z niej też część frustracji jaką w sobie trzymała. Rosnąca nienawiść w stronę Pierzastej Łapy tylko się pogłębiała, z każdym dniem, z każdą chwilą, z każdą sekundą świadomości, że istniał. Już wystarczyło, że jego ojciec uciekł z klanu wraz z matką. Widać, jak się zajmowali swoimi dziećmi i oto tego konsekwencje. Medyka też widocznie mieli lipnego i gdyby nie była tutaj z konkretną sprawą, to pewnie wypowiedziałaby na głos wszystkie swoje żale, że powinni pilnować kto jest na jakim stanowisku i nie pozwalać lichym jednostkom siać zamętu.
Królicza Gwiazda podniosł łeb, wpatrując się w Śpiewkę z szeroko otwartymi oczyma. U jego boku, Zawodzące Echo westchnął i przejął inicjatywę.
- Cyklonowe Oko potwierdził, że Pierzasta Łapa nie oddalał się on niego dalej, niż potrzebne, aby zapolować. Piszczka została przyniesiona przez Gadożerową Łapę, a wzmianka o tym, że to Pierze mu ją podrzucił, pojawiła się dopiero wtedy, gdy ten pojawił się w legowisku. Chciałbym wierzyć Tobie oraz Gadożerowej Łapie, ale na podstawie czego? Nawet, gdybym chciał, nie mogę sądzić Pierzastej Łapy bez jasnych dowodów.
- Dowodów? Znajdę wam dowody, jak tylko stąd wyjdę - zadeklarowała z determinacją - A ,,oddalanie się konieczne tylko po to, by zapolować" nie wydaje wam się wystarczające? By zebrać coś z siebie wystarczy uderzenie serca. Gdzie to w ogóle było? Ah, nie ważne, sama spytam, zapomniałam zrobić tego wcześniej. To co próbuję powiedzieć, to to, że sama obserwacja może nie być wystarczająca a opóźnione mianowanie na ucznia widocznie nie jest dostateczną konsekwencją dla Pierzastej Łapy.
Echo zerknął na ojca i po chwili namysłu skinął głową.
- Dobrze - oznajmił. - Jeżeli zdołasz udowodnić mi niewinność Gadożerowej Łapy, będę skłonny odwołać jego karę, a Pierzastą Łapę spotkają odpowiednie konsekwencje.
Zamilknął na moment, po czym spojrzał w oczy Śpiewki.
- Cenię sobie Twoją determinację. Klan Burzy potrzebuje kotów, które dążą do odkrycia prawdy... W ostatnich księżycach takich nam brakuje - skrzywił się nieznacznie na własne słowa, natomiast Śpiewka ukryła szybko wyraz zadowolenia na pysku, wynikający z połechtanego ega. Tak. Tym chciała być.
- Oczywiście. Nie mam zamiaru patrzeć, jak jeden z najbardziej zaufanych kotów zostaje niesłusznie oskarżany. I dziękuję za wysłuchanie, jeśli tylko coś odkryję, a mam nadzieję, że odkryję, to od razu dam znać. - pożegnała się szybko, dreptając na zewnątrz legowiska. Jeszcze przed wyjściem na otwarty teren zatrzymała się na moment, obejmując wzrokiem rozproszone koty. Nie musieli wcale szukać konkretnych dowodów, jeśli Pierze sam się do wszystkiego przyzna, tylko do tego potrzebowaliby odrobinę podstępu, szczęścia i Gadożera. Wzięła głębszy oddech, a zauważając kremowe, gęste futro, szybko podjęła decyzję.
- Cyklonowe Oko, pozwól na chwilę! - jeśli mieli zrobić coś i cokolwiek znaleźć, powinni zabrać się za to od razu. Nie było czasu na przechodzenie żałoby.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz