Kotkę nigdy nie interesowały romanse. Uśmiechała się miło do wszystkich zakochanych i czasem zastanawiała się, czy to może coś z nią jest nie tak, skoro żaden kocur jej jeszcze nie wpadł w oko, a ona tylko była coraz starsza. Wreszcie jednak przestała się tym przejmować, stwierdzając, że czas na nią jeszcze nadejdzie. Teraz jedyne kociaki, z jakimi miała do czynienia to były kociaki innych, do których przychodziła, aby umilić im czas. Już od dłuższego czasu tak było i kilka z kociąt było już uczniami, a nawet i wojownikami. Czas leciał strasznie szybko, a Płomykówka nawet tego nie zauważała. Przyzwyczaiła się do życia w klanie już wiele księżyców temu. Miała tu obowiązki, które przysięgła wykonywać, ale miała też przyjaciół i rodzinę, której nigdy nie umiałaby zostawić. Uwielbiała spędzać czas z każdym kotem, z którym zamieniła tylko jedno słowo, a tym bardziej z bliskimi, przede wszystkim braćmi. Mówili sobie wszystko, dlatego, gdy pewnego dnia Drzemlik przyszedł i położył się obok niej speszony bardziej, niż normalnie… Kotka uniosła brew i otarła się o niego.
— Co się stało? — zapytała, pomrukując.
— Mam… Partnerkę — szepnął.
Ruda przez moment analizowała słowa brata. Niespodziewana się, że akurat z ich trójki to on sobie najszybciej kogoś znajdzie. Podejrzewała bardziej o to Świergotka… Ale nie zabiło to jej entuzjazmu, który szybko zastąpił zaskoczenie.
— Naprawdę?! Gratulację! Kto to?!
— Płomykówko! — Speszył się jeszcze bardziej. — Ciszej…
— Wybacz — zachichotała. — Ale mój braciszek ma dziewczynę! To super wieści.
— To Morświn — przyznał po chwili.
Kotka pokiwała z uśmiechem głową, a potem przeszli do rozmów o swoich dniach. No i znów dni mijały jej spokojnie. W pewnym momencie inne koty jednak zaczęły zauważać mały romans między Morświn a Drzemlikiem, więc Płomykówka mogła o tym mówić z szerokim uśmiechem. Naprawdę cieszyła się szczęściem brata, no i oczywiście była z niego też bardzo dumna. Dlatego, gdy do jej uszu dotarły pogłoski, że Morświn jest w ciąży, kotka szybko odnalazła rudego.
— Drzemlik! To prawda? — zapytała, obwąchując go.
— Co jest prawda? — zapytał zaskoczony.
— Będziesz ojcem?
— T… Tak. Stwierdziliśmy, że…
— Ale super! — przerwała mu i na niego skoczyła, a potem obydwoje chwilę potarzali się w kurzu. — Będę ciocią! Prawdziwą ciocią.
Wstała, podskakując radośnie na łapach. Była w życiu wielu kociaków jako ciocia albo starsza siostra, albo fajna wojowniczka, ale tym razem maluch miał być z jej linii krwi. Kociaki będzie jej bratankami albo bratanicami. Jej! Była strasznie podekscytowana i już nie mogła doczekać się, aż będzie mogła maluchom opowiadać historie z ich dzieciństwa. Nawet jeśli miało minąć kilka długich dni, to Płomykówka już była przygotowana na niańczenie puchatych kulek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz