Było jeszcze wcześnie, ale Kropla nie potrafiła spać. Już od kilku chwil przekręcała się na swoim legowisku, ale wreszcie zrezygnowała, zeskoczyła na dół i ruszyła rozejrzeć się po obozie, aby się czymś zająć. Zaraz obok żłobka powitał ją ciekawski kocur.
— Hej! Jestem Lis, a ty?
— Jestem Kropla — odparła po chwili, nieśmiała. Chciała odejść, ale kociak skakał przed nią, skutecznie zagradzając jej drogę.
— Kropla! Ładne imię! A kim jesteś? Znaczy, jaką masz drogę szkolenia?
— Jestem uczennicą stróża — odpowiedziała z nadzieją, że kociak da jej po tym spokój, bo wcale nie miała ochotę na rozmowy.
— Ja też kiedyś będę uczniem stróża! A raczej niedługo! A…a kiedy zostaniesz stróżem?
Kotka przyjrzała się ciekawskiemu kocurowi i sama się nad tym zastanowiła. Mogłaby się niedługo mianować, ale Fruczak upierał się, że potrzebują podszkolić jeszcze medycynę, no a Kropli i tak wcale się nie spieszyło do zostania prawowitym stróżem. Może i jej ścieżka była potrzebna, ale na pewno nie tak chwalebna i ważna jak zostanie wojownikiem czy zwiadowcą. Pokręciła więc głową, a zaraz odpowiedziała:
— Nie wiem. — Przy okazji chcąc zakończyć rozmowę.
— Aha, nie wiesz. — Kiwnął głową. — A ja się nie mogę doczekać nauki! Będę się uczył jak robić gniazda z mchu, jak pomagać uzdrowicielowi, jak budować legowiska…
Nagły potok słów od kogoś tak małego zbił Krople jeszcze bardziej z tropu. Rozglądała się za drogą ucieczki, ale ostatecznie zrezygnowała i przystanęła.
— Chciałbym się już mianować — stwierdził Lis. — A ty nie chciałabyś być już stróżem?
— Nie bardzo. Wolę się poduczyć — przyznała.
Nastała chwila ciszy, bo kocurowi chyba skończyły się pytania. Kotka przez moment chciała wykorzystać ten fakt i wreszcie udać się w swoją stronę, ale wreszcie ciekawość wygrała, więc Kropla westchnęła i zapytała:
— A dlaczego w sumie idziesz na stróża? Nie uważasz, że wojownik, albo zwiadowca byłby lepszy? — Zerknęła na legowisko zwiadowców. — Oni są tacy… Ważni — dodała już ciszej.
<Lisku?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz