Dni mijały a ja nadal chodziłam z ogromnym brzuchem w którym
siedziały moje przyszłe kocięta. Dużo odpoczywałam i od jakiegoś czasu
nie wypuszczano mnie ze żłobka. Mglisty Cień przychodził codziennie i
rozmawiał ze mną przez godziny. Był bardzo zestresowany i
poddenerwowany. Niby starał się tego nie pokazywać, ale gdy wychodził to
cały drżał. Za każdym razem gdy wspominałam o kociętach on kręcił się
niespokojnie. Zastanawiałam się czy czegoś nie ukrywa. Może ma inną,
albo jest jakimś tyranem? Ilekroć o tym myślałam to i ja byłam bardziej
zestresowana, chodź wiedziałam, że to jest złe dla młodych. Więc
starałam się czymś zająć. Zazwyczaj układałam mech ponownie i ponownie.
Nie miałam tu dużo zajęć. Nudziłam się.
Lecz pewnego dnia obudziłam się obolała. Ledwo wstałam na łapy. Miałam okropne skurcze, które na chwile przestawały by ponownie zaatakować. Nagle zrozumiałam, że ja przecież rodzę! Położyłam się powoli na posłaniu i miauknęłam najgłośniej jak umiałam. Nie miałam pojęcia która godzina, ale przez wejście nie wpadało żadne światło, co mogło oznaczać iż jest ciągle noc. Nikt niestety nie przyszedł więc ponowiłam próbę. Za drugim razem ktoś mnie usłyszał. Do żłobka zajrzał jakiś kot, przez to w jakim byłam stanie nie mogłam rozpoznać kim był.
- Idź po Suchą Paproć- rzuciłam w jego stronę. Kot od razu zrozumiał i pognał ile sił w łapach po medyczkę. Po chwili i ona pojawiła się w przejściu razem z Swoim Skrzydłem. Podeszły do mnie po czym medyczka obejrzała mój stan.
- Nie jest źle, spokojnie, oddychaj. Nic się nie dzieje, tylko rodzisz- rzuciła w moją stronę. Nie był to nieprzyjazny ton, bardziej stonowany. Kiwnęłam głową i głęboko odetchnęłam. Sowie Skrzydło przyglądała mi się bacznie. Gdy spojrzałam w jej stronę uśmiechnęła się i kiwnęła głową. Nagle przez przejście wpadł kolejny kot. Po zapachu poznałam, że to Mglisty Cień. Jego błękitne oczy przeświecały mrok. Cały drżał, czułam to. Sowie Skrzydło odwróciła się do niego.
- Mglisty Cieniu, wyjdź. Nie jesteś tu potrzebny, tylko ją stresujesz- mruknęła w jego stronę. Kot nadal stał jak pień. W końcu Sucha Paproć wyszła z nim na zewnątrz.
- Zajmiesz się nią?- rzuciła do drugiej medyczki, a ta kiwnęła głową.
- Więc...spokojnie, jestem tutaj- szepnęła- wszystko będzie dobrze...
Uwierzyłam jej, bo jakie inne miałam wyjście?
------------------------------------------------------------------------
Długo się męczyłam, nie ma co. Kiedy było już po wszystkim obok mnie leżały trzy małe robaczki. Szturchnęłam je nosem i popatrzyłam z dumą na nie. Sowie Skrzydło odetchnęła z ulgą.
- Słuchaj...nie wiem czy to dobry moment, ale czy nasza umowa dalej obowiązuje?- spytała mnie z dziwnym, tajemniczym uśmiechem. Odpowiedziałam jej tym samym.
- Tak moja droga. A co? Spodziewasz się kociąt?- zapytałam badawczo. Medyczka pokręciła przecząco głową.
- Nie. Ale któż powiedział, że nie zamierzam?- zaśmiała się. Wydawała się bardzo wesoła mimo tego iż spędziła ze mną pół nocy. Do legowiska zajrzała Sucha Paproć. Gdy zobaczyła obok mnie moje kocięta kiwnęła głową w stronę innego kota aby wszedł. Okazał się to być Mglisty Cień, bo jakby inaczej. Od razu podbiegł do mnie i wręcz upadł na ziemię. Wydawał się nieobecny, jakby trawiła go choroba.
- Wszystko w porządku?- spytałam go niepewnie. Kocur spojrzał na mnie i kiwnął łbem.
- Jeżeli w porządku oznacza to, że mało nie zszedłem na zawał, to tak- zaśmiał się i zwrócił wzrok na kotki- jakie śliczne maleństwa...
- I są nasze- dokończyłam jego wypowiedź. Mglisty Cień otarł się łebkiem o mój. Ukradkiem spojrzałam na dwie medyczki. Sucha Paproć wyglądała na...zadowoloną? Czy ten uśmiech mógł być prawdziwy? Natomiast Sowie Skrzydło była dość przygnębiona. Rozumiałam ją, nie może mieć kociąt, zabrania jej kodeks. Mimo to chce go złamać. Ponownie spojrzałam na kotki, były takie malutkie. Otuliłam je łapą i przyciągnęłam bliżej.
------------------------------------------------------------------------
Minęło kilka dni. Kotki zaczęły już powoli się wiercić i pokrywać widoczną sierścią. Mieliśmy jednego rudzielca, białą kotkę z rudymi akcentami i śnieżnego kociaka z szarymi przebłyskami. Mglisty Cień odwiedził mnie dziś ponownie. Mieliśmy nadać imiona naszym kociakom. Kocur położył się obok mnie. Przyglądał się bacznie każdemu z kociąt. Jego wzrok przystanął na szaro-białym kociaku.
- Co powiesz na imię, Widmowe Kocię?- zapytał nagle. Zdziwiła mnie ta propozycja. To dość...dziwne imię. Ale pasowało mi do tego cichego i spokojnego kotka.
- Jestem za. A spójrz na tego rudego, wygląda jak samo słońce....hej! W sumie pasuje! Co powiesz na imię, Słońce?
- Cóż to ciekawe imię- zaśmiał się mój partner za co oberwał ogonem po tylej łapie. Gdy przestał się śmiać spojrzał na małą biało-rudą kotkę.
- A to będzie Lisek. Ma taki...lisi ogonek- mruknął Mglisty Cień. Ponownie trafił w mój gust. Otarłam się o niego i spojrzałam znów na nasze kocięta, które aktualnie drzemały.
Teraz to dopiero się zacznie....
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz