Przed ucieczką zdrajców Klanu Wilka
Roztargniony Koperek przeciągnęło się intensywnie, mlaskając językiem. W ustach czuło jeszcze posmak wczorajszej myszy, z paskudnie mokrym futrem. Ulewa doszczętnie wszystko niszczyła, a co za tym idzie, zwierzyna niechętnie wychodziła ze swoich kryjówek. Sprawiło to, że Klan Wilka nabył kilku chorych. Liliowy spojrzał na zioła, których raczej nie było zbyt wiele i fuknął niezadowolony.
“Co zrobimy, jeśli będzie tak dalej?” pomyślało z grymasem na pysku.
Potrząsnęło lekko futrem, widząc zaglądającego do legowiska Stroczkową Łapę. Kocur miał już zacząć mówić, ale zamiast tego zakaszlał.
— Mhm rozumiem — zaśmiało się cicho, szukając w stosie kocimiętki.
Podało uczniowi ziółko z łagodnym uśmiechem na ustach.
Aktualnie
— Moja głowa… chyba zaraz wybuchnie — mruknął Piołunowy Dym, usiłując rozmasować łapą okropne bóle. — Nie mogę się przez to skupić — dodał, kierując swój wzrok na Cisowe Tchnienie. Za to Cis spojrzała wprost na swojego asystenta.
— No? Ja jem — mruknęła, udając, że zajadła się zwierzyną, którą już dawno skończyła.
Koper przewróciło tylko oczami, podchodząc do kocura z potrzebnymi ziołami. Już po chwili pożegnali oboje wojownika.
Liliowy westchnął przeciągle.
— Bez Jarzębinowego Żaru to nie takie proste — rzuciło krótko w stronę byłej mentorki, po czym wyszło z legowiska. Wzięło ze stosu wiewiórkę i zjadło część, będąc już na miejscu. Drugą część odłożyło na bok, na później.
— Wychodzę — miauknęła Cis. Za moment jednak się wróciła, przyprowadzając ze sobą Jaskółcze Ziele. — Mówi, że ma coś nie tak z gardłem.
Koper kiwnęło głową, podało zioła kotce i pożegnało ją, zajmując się swoimi sprawami.
Wyleczeni: Stroczkowa Łapa, Piołunowy Dym, Jaskółcze Ziele
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz