Promienna Łapa była najwidoczniej z kotów bardziej ambitnych niż sama Psotny Nietoperz. Ciemna wojowniczka wolała się bawić i psocić niżeli brać udział w wyścigu po ważne rangi. Nie była ani trochę typem kota, którego jakkolwiek bawiłoby rządzenie klanem z jakiejkolwiek pozycji. Lubiła zapach ziół, ale nie chciałaby leczyć, gdyż pamięci zbyt dobrej nie miała. Kochała być w centrum uwagi, ale jako lider czy zastępca nie mogłaby prowadzić tak bajkowego i wciąż beztroskiego życia, jak teraz. Nie wypadałoby jej psocić, a przecież to nadawało celu w jej życiu. Jej imię straciłoby na znaczeniu, a bardzo by tego nie chciała. Bycie mentorem? To już prędzej. Szczególnie, że teraz miała świetną okazję, by się sprawdzić w tej roli.
— Moje gratulacje. Widać, że masz świetne zadatki na wojownika — skinęła z uznaniem łebkiem. Ona była mistrzynią w psotach, ale niestety żadna z ról nie była pod to dostosowana. Przynajmniej jako wojownik miała więcej swobody. Mogła wychodzić sama i w samotności knuć następne dowcipy. Oczywiście spędzanie czasu z innymi też bardzo lubiła i nie unikała tego w żaden sposób. Jednak dbała o harmonię w tym wszystkim. W końcu to był ważny aspekt w życiu każdego kota. Przyjrzała się młodszej, a gdy ta usiadła na skale, uśmiechnęła się.
— Tak, tęsknię czasem za tymi czasami — przyznała, ale bardziej przed samą sobą niżeli uczennicą.
— Oczywiście, pora utrzeć krabom szczypce — miauknęła, a następnie podniosła się na łapy. Machnęła ogonem, tym samym dając znać Promiennej, by poszła za nią.
— Wiesz Promienna Łapo? Kiedy pierwszy raz uczyłam się łapać kraby, byłam dość niecierpliwa na początku. Wtedy też Promieniste Słońce powiedział mi o cierpliwości i ja również pragnę ci o tym napomnieć. Z początku łapanie tego stworka może wydawać się trudniejsze, niż jest w rzeczywistości. Jednak, jak możesz się domyślić, jest to błędne podejście — rzekła łagodnie, ale z pewnością w głosie. Po czym zatrzymała się niedaleko kraba. Istotka była nieświadoma, że zaraz jej żywot się zakończy.
— Obserwuj uważnie. Wiem, że szybko załapiesz, o co chodzi — z tymi słowami Psotka ruszyła w stronę kraba. Stanęła blisko niego, a następnie nie dała mu zwiać. W końcu najwidoczniej zdenerwowany skorupiak wpadł w zasadzkę. Kiedy tylko uniósł szczypce, Nietoperka doskoczyła do niego, a następnie pacnęła w tylną nogę. Krab przewrócił się według oczekiwań, a ona złapała go kłami za bok skorupki. W kolejnym kroku uderzyła stworkiem w skałę. Skorupka pękła, a ona dopiero teraz przeniosła niebieskie spojrzenie na młodszą.
— Teraz wystarczy ostrożnie usunąć resztki skorupy i gotowe. Krab pokonany i na obiad podany — wymruczała. Gdy dokończyła całość, posłała koteczce promienny uśmiech.
— Teraz twoja kolej, ale uważaj na szczypce i nigdy od nich nie zaczynaj, bo może skończyć się to nieprzyjemnościami — dopowiedziała, a następnie usunęła się na bok ze swoim łupem.
<Promienna Łapo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz