Przeszłość, przed mianowaniem
Zmierzchająca Fala lubował się w treningach grupowych, dlatego też właśnie czekali na Rozpromienionego Skowronka i jego ucznia, Dryfującą Łapę. Po niedawnej walce z Senną Łapą dymny wojownik postanowił, że tego typu treningi będą dobrym pomysłem, więc Konwaliowa Łapa musiał na to niechętnie przystawać, nawet jeśli wolał indywidualny czas ze swoim mentorem, to on miał inne plany. Tak też właśnie szli całą czwórką powoli w stronę Brzozowego Zagajnika, gdzie ostatni trening walki zakończył się wybitym barkiem u liliowego kocura. Niebieskooki wcześniej jeszcze miał nadzieję, że ponownie idą się uczyć wspinaczki na drzewa, kiedy w obozie wojownik powiadomił go o dzisiejszym celu. Dopiero później dodał o towarzystwie w postaci kremowego kocura oraz niebieskiego ucznia. Młodszy w tamtej chwili miał ochotę utopić swojego mentora, lecz wiedział, że to niemożliwe oraz musiałby na nowo złapać wspólny język z innym wojownikiem, który by go szkolił.
Spokojnie zmierzali w stronę Brzozowego Zagajnika, kiedy to nagle Dryfująca Łapa zwolnił swoje tempo, by zrównać z młodszym.
— Hej. Ty jesteś… Konwaliowa Łapa, prawda? — Na potwierdzenie słów jedynie skinął głową, uważnie obserwując kocura, który wpatrywał się w jego pysk. — Ten biały. Jest zabawnie rozłożony. Słyszałem różne plotki o tobie. To prawda, że zjadasz kociaki, czy raczej to tylko wymysł tych, którzy nienawidzą niebieskookich? — zapytał niespodziewanie. Liliowego niemal zatkało i aż otworzył szerzej oczy.
Kto o zdrowych zmysłach wymyślił coś takiego? Co to niby za klan jest?! Nie dość, że dyskryminują ze względu na kolor sierści to jeszcze oczu! Do czego ten świat zmierza… No po prostu łapy opadają.
— A czy ja wyglądam na kogoś, kto kocięta zjada? To, że w żłobku przesiadywałem, nie znaczy, że te brednie są prawą. Ani krzty w nich prawdy! — zaprzeczył od razu, starając się zachować opanowanie, ale coś ciężko mu było je utrzymać. Niech no się tylko dowie, kto posłał taką plotkę w obieg, a ogony pourywa i wepchnie głęboko do gardła! Prawda, wyzbywał się przemocy fizycznie, jednak… byłby drobne wyjątki, jak w tym przypadku.
Przecież jak coś takiego dotrze do uszu kociaków, to te mogą nagle zacząć w to wierzyć, skoro i tak większość uwierzyła w to, że czekoladowe koty są brudne, bo z błota powstały.
<Dryfująca Łapo, gdzieżeś to usłyszał?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz