Kotka zmrużyła oczy w szparki, lecz nic nie powiedziała. Szepnęła coś młodemu medykowi do ucha, a ten pokiwał łbem i nakazał pointce się położyć. Wojowniczka, widocznie zdziwiona i zasmucona brakiem wyjaśnienia jej pytania mozolnie wykonała polecenie. Szylkretka uważnie obserwowała poczynania burasa. Ostatnio miała różne podejrzenia co do Tulipanowego Pąku, więc postanowiła to sprawdzić. Wkrótce, Burzowe Serce wstanął i posłał Migoczącemu Niebu znaczące spojrzenie.
- Cóż, twoje stwierdzenia się potwierdziły - oznajmił. Na te słowa cynamonka stanęła nagląco, już poddenerwowana.
- O co wam w końcu chodzi?! - fuknęła.
- Jesteś w ciąży - miauknął po prostu zielonooki bez żadnych przeciągnięć.
Córka Rdzawego Ogona kiwnęła mu łbem w podziękowaniu i wyszła, nawołując ruchami ogona towarzyszkę. Ech, miały dużo do pomówienia. Bardzo dużo. Usiadła z boku, czekając, aż kocica dołączy do niej. Jej krok był niepewny, a z oczu zionęło przestraszenie zmieszane z zaskoczeniem. Gdy usadowiła się, rzuciła długołapej pytający wzrok. Lecz to ta długołapa miał w głowie wiele pytań, a każde bez sensownej odpowiedzi. Nie miała zamiaru dłużej czekać. Pomijała już fakt, że przyszła matka była wyjątkowo młoda, za młoda na to, co ją czekało. A ojciec kociąt? W klanie nie było żadnego kocura w tym wieku. Czy to ktoś o wiele starszy? Albo co gorsza, nie był on burzowiczem? Takie myśli odrzuciła na bok. Z pewnością nie chciała, by okazały się one prawdą.
- A więc, od początku... - mruknęła, lekko niedbale, by ukryć swe niezadowolenie oraz zaciekawienie tematem. - Naprawdę, co Ci strzeliło do głowy na maluchy teraz?
Cynamonka, lekko wystraszona, z początku nie odpowiedziała. Zaczęła mrugać oczami, nerwowo przełykać, zapewne próbując w ten sposób odreagować na stres. Po dłuższej chwili ciszy postanowiła się jednak odezwać:
- Ja... t-to nie t-tak miało b-być... - szepnęła, patrząc z rozpaczą w kamienny pysk Migoczącego Nieba. Wojowniczka nie chciała okazywać żadnego współczucia, żalu czuła zrozumienia. Sama nie do końca wiedząc dlaczego, była po prostu zła a także zmęczona tym wszystkim.
- No dobrze, to nie jest aż tak istotne - mruknęła. - Bardziej zastanawia mnie fakt... z kim te kocięta?
Jej wyraz pyska nadal pozostał nieruchomy, starała się nie ukazywać żadnych emocji, udawać poważną, lecz niekoniecznie to umiała. Tym razem jednak młodsza nie odezwała się w ogóle. W pewnym momencie otworzyła pyszczek, by coś w końcu powiedzieć, lecz akurat wtedy musiał podejść do nich bury. Przywołał do siebie Tulipanowy Pąk. Szylkretka ujrzała jej cień ulgi, gdy ta odchodziła z asystentem medyka w stronę żłobka. Wydała z siebie ciche westchnięcie, nie oczekując wcale takiego potoczenia się wydarzeń. Lekko zawiedziona, zaczęła niedbale myć swe futro, co jakiś czas obracając się w stronę kociarni. Uch, jeszcze się tego dowie. Jeszcze odnajdzie wszelkie odpowiedzi.
***
Stało się. Cynamonka wydała na świat potomstwo. Dokładnie to wczoraj, niebieskooka wojowniczka nie miała jeszcze okazji ich zobaczyć. Przez ten czas raczej omijała wszelkie kontakty z młodą matką. Nie był w stanie odnaleźć w sobie tyle sympatii. Zwłaszcza po śmierci dwóch bliskich jej osób, które nastąpi w odstępie ledwie kilku dni... strasznie ją to przybiło. Zostali jej tylko Ziołowa Łapa, Świetlisty Potok, Pręgowane Piórka i Ciernista Łodyga, która jako zastępczyni i jednocześnie mama trójki uroczych dzieciaków nie miała wiele czasu. Tego dnia, gdy potomkini Czarnej Gwiazdy znalazła trochę czasu dla siebie, postanowiła odwiedzić dwóch najmłodszych członków Klanu Burzy. Oraz być może przy okazji dowiedzieć się o nich nieco. W środku zastała tylko pointkę, która natychmiast odwróciła się w stronę przybyłej. Szylkretka kiwnęła jej głową na powitanie, starając się być jak najbardziej miła. Podeszła bliżej, przyglądając się dwóm maleńkim kulkom. Były bardzo... specyficzne. Obydwie miały plamy po matce. Jedna te plamy miała czarne w prążki, a druga płowe w cętki. Wyglądały naprawdę uroczo, aż wywołały uśmiech na jej pyszczku.
Tulipanowa? Wybacz za czekanie ale nic mi się w życiu nie chciało
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Plotki w Klanie Klifu mimo upływu czasu wciąż się rozprzestrzeniają. Srokoszowa Gwiazda stracił zaufanie części swoich wojowników, którzy oskarżają go o zbrodnie przeciwko Klanowi Gwiazdy i bycie powodem rzekomego gniewu przodków. Złość i strach podsycane są przez Judaszowcowy Pocałunek, głoszącego słowo Gwiezdnych, i Czereśniową Gałązkę, która jako pierwsza uznała przywódcę za powód wszystkich spotykających Klan Klifu katastrof. Srokoszowa Gwiazda - być może ze strachu przed dojściem Judaszowca do władzy - zakazał wybierania nowych radnych, skupiając całą władzę w swoich łapach. Dodatkowo w okolicy Złotych Kłosów pojawili się budujący coś Dwunożni, którzy swoimi hałasami odstraszają zwierzynę.W Klanie Nocy
doszło do ataku na książęta, podczas którego Sterletowa Łapa utracił jedną z kończyn. Od tamtej pory między samotnikami a Klanem Nocy, trwa zawzięta walka. Zgodnie z zeznaniami przesłuchiwanych kotów, atakujący ich klan samotnicy nie są zwykłymi włóczęgami, a zorganizowaną grupą, która za cel obrała sobie sam ród władców. Wojownicy dzień w dzień wyruszają na nieznane tereny, przeszukując je z nadzieją znalezienia wskazówek, które doprowadzą ich do swych przeciwników. Spieniona Gwiazda, która władzę objęła po swej niedawno zmarłej matce, pracuje ciężko każdego wschodu słońca, wraz z zastępczyniami analizując dostarczane im wieści z granicy.Niestety, w ostatnich spotkaniach uczestniczyć mogła jedynie jedna z jej zastępczyń - Mandarynkowe Pióro, która tymczasowo przejęła obowiązki po swej siostrze, aktualnie zajmującej się odchowaniem kociąt zrodzonych z sojuszu Klanu Nocy oraz Klanu Wilka.
W Klanie Wilka
Kult Mrocznej Puszczy w końcu się odzywa. Po księżycach spędzonych w milczeniu i poczuciu porzucenia przez własną przywódczynię, decydują się wziąć sprawy we własne łapy. Ciężko jest zatrzymać zbieraną przez taki czas gorycz i stłumienie, przepełnione niezadowoleniem z decyzji władzy. Ich modły do przodków nie idą na marne, gdyż przemawia do nich sama dusza potępiona, kryjąca się w ciele zastępczyni, Wilczej Tajgi. Sosnowa Igła szybko zdradza swą tożsamość i przyrównuje swych wyznawców do stóp. Dochodzi do udanego zamachu na Wieczorną Gwiazdę. Winą obarczeni zostają żądni zemsty samotnicy, których grupki już od dawna były mordowane przez kultystów. Nowa liderka przyjmuje imię Sosnowa Gwiazda, a wraz z nią, w Klanie Wilka następują brutalne zmiany, o czym już wkrótce członkowie mogli przekonać się na własne oczy. Podczas zgromadzenia, wbrew rozkazowi liderki, Skarabeuszowa Łapa, uczennica medyczki, wyjawia sekret dotyczący śmierci Wieczornej Gwiazdy. W obozie spotyka ją kara, dużo gorsza niż ktokolwiek mógłby sądzić. Zostaje odebrana jej pozycja, możliwość wychodzenia z obozu, zostaje wykluczona z życia klanowego, a nawet traci swe imię, stając się Głupią Łapą, wychowanką Olszowej Kory. Warto także wspomnieć, że w szale gniewu przywódczyni bezpowrotnie okalecza ciało młodej kotki, odrywając jej ogon oraz pokrywając jej grzbiet głębokimi szramami.W Owocowym Lesie
Społecznością wstrząsnęła nagła i drastyczna śmierć Morelki. Jak donosi Figa – świadek wypadku, świeżo mianowanemu zwiadowcy odebrały życie ogromne, metalowe szczęki. W związku z tragedią Sówka zaleciła szczególną ostrożność na terenie całego klanu i zgłaszanie każdej ze śmiercionośnych szczęki do niej.Niedługo później patrol składający się z Rokitnika, Skałki, Figi, Miodka oraz Wiciokrzewa natknął się na mrożący krew w żyłach widok. Ciało Kamyczka leżało tuż przy Drodze Grzmotu, jednak to głównie jego stan zwracał na siebie największą uwagę. Zmarły został pozbawiony oczu i przyozdobiony kwiatami – niczym dzieło najbardziej psychopatycznego mordercy. Na miejscu nie znaleziono śladów szarpaniny, dostrzeżono natomiast strużkę wymiocin spływającą po pysku kocura. Co jednak najbardziej przerażające – sprawca zdarzenia w drastyczny sposób upodobnił wygląd truchła do mrówki. Szok i niedowierzanie jedynie pogłębił fakt, że nieboszczyk pachniał… niedawno zmarłą Traszką. Sówka nakazała dokładne przeszukanie miejsca pochówku starszej, aby zbadać sprawę. Wprowadziła także nowe procedury bezpieczeństwa: od teraz wychodzenie poza obóz dozwolone jest tylko we dwoje, a w przypadku uczniów i ról niewalczących – we troje. Zalecana jest również wzmożona ostrożność przy terenach samotniczych. Zachowanie przywódczyni na pierwszy rzut oka nie uległo zmianie, jednak spostrzegawczy mogą zauważyć, że jej znany uśmiech zaczął ostatnio wyglądać bardzo niewyraźnie.
W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz