– W takim razie co?
– Ja… nie wiem – prychnął. Zirytowany zamachał ogonem. – Pchełkowy Skok wcale nie musiałaby być moją siostrą, abym potrafił docenić jej oddanie wobec klanu oraz jej umiejętności. I w przeciwieństwie do ciebie, Lśniąca Gwiazdo i Truskawkowego Pola, my nie mogliśmy wybrać łączących nas więzów. To nie ja wybrałem ją na swoją siostrę, a tym bardziej mentorkę, tak jak ty wybrałeś Truskawkę na swoją partnerkę, zastępczynię i matkę swoich kociąt. Między nami jest znacząca różnica. Te wybory należały do Jastrzębiego Zewu i Judaszowcowej Gwiazdy!
Zresztą tak właśnie było. Tawułowa Bryza nie patrzył przez pryzmat więzów na szylkretową kotkę jako odpowiednią kandydatkę na zastępcę, bo na początku nie miał przecież pojęcia, że są rodziną, nawet jeśli wiele rzeczy na to wskazywało. A łączące więzy krwi jedynie umocniły przekonania i zapewniły Tawułę, że nie popełnił błędu, wybierając ze wszystkich kotów Pchełkowy Skok na wzór do naśladowania. Bo w przeciwieństwie do pozostałych kotów żyjących w Klanie Klifu Pchełka była kimś kto nie osiadł na laurach, tylko z każdym kolejnym dniem starała się być jeszcze lepszą wersją siebie.
Musiała, ale gdyby również nie pragnęła pokazać innym, na co ją stać, nie byłaby tym, kim teraz jest. A Tawuła, dzięki temu, że został jej uczniem, miał możliwość obserwacji rozwoju kocicy. I był w stanie ją zrozumieć, jak mało który z wojowników.
– Pchełkowy Skok jest kotem pochodzącym z sojuszniczego miotu – zauważył Tawułowa Bryza. On wraz ze swoim rodzeństwem z miotu nie miał tego przywileju ani przekleństwa bycia kocięciem łączącym dwie społeczności. – Wybranie jej na zastępcę byłoby najodpowiedniejszą rzeczą, jeśli chodzi o dobro Klanu Klifu, ale również dodatkowo uczyniłoby sojusz z Klanem Burzy trwalszym, jak nigdy dotąd. A wybór Truskawkowego Pola może postawić nasz sojusz z Owocowym Lasem pod znakiem zapytania... Nie musi, ale może! – dodał, nie chcąc, aby kocur ponownie mu zarzucił widzenia przyszłości w szarych barwach pod rządami jego partnerki. Jednak wątpił, aby koty z Owocowego Lasu przyjęły pozytywnie wiadomość o tym, że kot, który ich opuścił, dołączył do sojuszniczej społeczności. Co jeśli naprawdę zechcą zerwać sojusz? Czy Lśniąca Gwiazda o tym nie pomyślał? – W dodatku teraz będzie wyłączona z pełnienia swojej funkcji na około osiem księżyców poświęcając się na oddechowaniu młodych… – Pokręcił głową. – To krótko, patrząc na to, ile przeciętnie żyją wojownicy, lecz wystarczająco, aby utwierdzić większą liczbę kotów w przekonaniu, że popełniłeś ogromny błąd. Podobnie jak twój ojciec, gdy wybrał Pikującą Jaskółkę na swoją zastępczynię. Nie popełniaj jego błędów, Lśniąca Gwiazdo. Bądź liderem, który słucha swojego ludu. To właśnie takiego lidera potrzebujemy w tych czasach, w szczególności po tragediach, które nas spotkały. – Na samą myśl o zmarłych bliskich, jak i o tych, którzy zostali skrzywdzeni, poczuł ukłucie w sercu – Porozmawiaj z pozostałymi wojownikami – miauknął, nie wiedząc, jak mógł inaczej wpłynąć na kocura. Spojrzenie przeniósł na wyjście z legowiska kocura. Miał ochotę już wyjść, czując zmęczenie od rozmowy. Nie przywykł do prowadzenia tak długich konwencji. Nie widział jednak, czy kocur go puści, po tym, gdy jawnie wyznał, że nie akceptuje Truskawkowego Pola.
Wizja dzielenia legowiska z Gąsienicowym Ogryzkiem stawała się bardziej wyraźna, niż Tawuła chciał to przyznać.
<Lśniący? Aby uspokoić przeciwników Truskaweczki wybierz zastępcę zastępcy wybranego w demokratycznych wyborach. niech będzie nowa lepsza era klanu klifu bez wstrętnych mew>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz