W dniu, kiedy Zew wraz z siostrą trafili do Klanu Burzy, poznali sporo nowych kotów, w tym dwójkę kociąt, które były w żłobku, kiedy to kocurek został odprowadzony do nory przez Śnieżycową Chmurę. Niebieskooki z uwagą obserwował, jak wojowniczka zamienia kilka słów z królową, a następnie pozostawia młodzika samego na pastwę losu trójki nieznajomych. Nieco niepewny tego wszystkiego, spojrzał za siebie, szukając siostry, na której mogłaby się skupić cała uwaga, lecz jej sylwetka ledwo majaczyła gdzieś przy dwójce kocurów i ich matce. Przełknął niewidzialną gulę w gardle, kierując ponownie swój wzrok na zaciekawionych mieszkańców żłobka. Posłał w ich kierunku nieco krzywy, wymuszony uśmiech i z duszą na ramieniu ruszył w ich kierunku, chcąc znaleźć gdzieś miejsce dla siebie, na którymś z posłań.
Ciemna sylwetka niemal zlewała się z panującym półmrokiem w głębi legowiska, nie pasując do pozostałej trójki, której sierść była równie jasna, jak ta Śnieżycowej Chmury i Cyklonowego Oka. Kiedy tylko zwinął się w kulkę na skrawku legowiska, poczuł powoli napływające uczucie, którego dotąd nie doświadczył. Wszystko było tu nowe, a on czuł, że nie pasuje tu tak bardzo, jak Łza — ona w końcu potrafiła się odnaleźć w każdym towarzystwie, dopóty dopóki była w centrum uwagi innych. W odróżnieniu od niej kocurkowi nie zależał na zabieganie atencji ze strony jakiś obcych kotów, dlatego też czynił to jedynie w obecności matki, choć też nie tak usilnie, jak atencyjna siostra.
Ów kotka właśnie przekraczała próg żłobka, prowadzona i nieco zachęcana przez kremowego o brązowych oczach, które wyglądały niczym dwa kwarcowe bawole oka. Jasne spojrzenie Zewu było przez krótki moment utkwione w Burzaku, nim ten podobnie jak Śnieżyca wcześniej, opuścił norę, pozostawiają dwójkę nowych członków pod opieką srebrnej królowej. Dymny nie zwracał zbytnio na poczynania siostry, która zapewne niemal od razu poczuła się, jak na swoim miejscu, zaczynając zabiegać o uwagę karmicielki i jej potomstwa.
“Przynajmniej to pozostanie bez zmian. Chyba.” — pomyślał ciut smętnie, przymykając powieki z zamiarem krótkiego odpoczynku po podróży.
«★»
Kolejne dni powoli przemijały w Klanie Burzy, choć pewnego rodzaju sensacją była dwójka kociąt, które Purchawka osobiście przyprowadziła do obozu. Większość klanowiczów chciała zobaczyć nowych członków oraz żywe zapewnienie sojuszu z Owocowym Lasem, jednakże jeden maluch z tej dwójki intensywnie unikał kontaktów z innymi, sprawiając wrażenie zrozpaczonego po opuszczeniu boku matki. Może i była to w jakimś stopniu prawda, jednakże kocurek głównie nie czuł się tak dobrze, jak wśród Owocniaków, których mimo wszystko wyróżniała różnorodność, szczególnie pod względem umaszczenia — miał wrażenie, że Burzacy byli biali, srebrni, rudzi, kremowi i na tym się kończyły ich możliwości. Oczywiście było parę wyjątków, lecz koty te znikały pośród innych podobnych do siebie wojowników.
Niebieskooki pochłonięty we własnym małym świecie, składającym się ze wspomnień z Owocowego Lasu, nie zwracał uwagi zbytnio na koty, które co jakiś czas zaglądały do żłobka. Dopiero jedna z rudych kocic przykuła jego uwagę, a raczej jej imię, gdyż Burzaka wyglądała na starszą od Purchawki, a mimo to w jej imieniu znajdował się człon jasno wskazujący na rangę ucznia.
Odkąd Pożarowa Łapa wkroczyła do nory, jasne spojrzenie kocurka nie opuszczało jej choćby na kocięcy krok.
<Pożarowa Łapo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz