Śniątko wyraźnie nie był zadowolony z tego, że ktoś właśnie wrzeszczy mu nad uchem. Przewrócił się na drugi bok i mruknął:
— Cicho bondź.
— Ale fajniutkie! Co z nim zrobisz? — Po niezbyt entuzjastycznym komentarzu Śniątka, odezwał się ten mniej marudny z braci, z zaciekawieniem obserwując pióro.
— Ale fajniutkie! Co z nim zrobisz? — Po niezbyt entuzjastycznym komentarzu Śniątka, odezwał się ten mniej marudny z braci, z zaciekawieniem obserwując pióro.
Księżyc nie był zachwycony z reakcji tego pierwszego. W końcu spodziewał się czegoś więcej, a jako, iż nie miał pojęcia, jak zareagować na zawód w swoim ciele, łapką wpierw wymacał pysk Śniątka a potem go klepnął po pyszczku dwa razy z niezadowoleniem (co swoją drogą spotkało się z niezadowolonym burknięciem), zanim zwrócił się do rudego.
— Chciałem dać w futlo — mruknął — Ale spada i nie działa. Więc zlobię foltecę — wyjaśnił spokojnie — I to będzie ftedy obós takich małych pieszastych kotków któle umieją latać bo są f połowie ptakami.
Śniak wyciągnął łapki w stronę brata aby oddać za te uderzenia, a podczas chaotycznego machania łapami, nieszczęśliwie wytrącił magiczne piórko z pyszczka brata. Księżyc od razu zaczął łapą szukać zguby, próbując jednocześnie odgonić się od ataków. Nie był zły.... był zawiedziony i było mu w jakiś sposób przykro. No, może potem trochę był zły, ale głównie po prostu było przykro. Chciał się pochwalić i pokazać, a KTOŚ wytrąca mu piórko z pyska!
— Spadaj!! — syknął Śniątko, gdy w końcu dosięgnął paluszkami swojego brata.
— Hej! Przestańcie! — Pisnął Kołysanek na widok brata bijącego Śniątko, niedługo potem pisnął raz jeszcze, podchodząc jednocześnie bliżej do Śniątka — Zostaw piórko! Na pewno jest mu teraz smutno! Przeproś piórko!
— Właśnie, przeploś piólko! — Zadowolony z chwilowego poparcia jego strony, jeszcze raz ukradkiem machnął łapą w stronę Śniątka, mamrocząc pod nosem ,,Sam spadaj".
— Hej! Przestańcie! — Pisnął Kołysanek na widok brata bijącego Śniątko, niedługo potem pisnął raz jeszcze, podchodząc jednocześnie bliżej do Śniątka — Zostaw piórko! Na pewno jest mu teraz smutno! Przeproś piórko!
— Właśnie, przeploś piólko! — Zadowolony z chwilowego poparcia jego strony, jeszcze raz ukradkiem machnął łapą w stronę Śniątka, mamrocząc pod nosem ,,Sam spadaj".
— Przeciesz to on zaczoł!! Ja przypatkiem to piórko stronciłem!! — Bronił się Śniątko. — Niech on mnie najpiermw przeprosi!!
— Obaj się przepraszać, przez was ucierpiało piórko! Piórko na pewno nie chciało ucierpieć.
— Nic przeze mnie nie uciepliało! — Zaprzeczył Księżyc, pusząc się — I nic nie zacząłem, sam zacząłeś! — Bruknął w stronę bardziej marudnego brata — Byłeś niemiły i telaz masz konsekwencje. — Czy martwił się teraz bardziej o piórko? Nie bardzo. Po prostu chciał wygrać sprawę.
— To ty mi krzyczysz nad uchem o jakimś piulku! — Zauważył. — To ty zaczęłeś!! — Zronił się zaparcie. — Nie przeprosze bo jeszcze sie poczujesz!! — I wytknął język, pomimo, że jego brat nie potrafił tego zauważyć.
— To... — I tu kocurek zaczął zastanawiać się co zrobić. Minęła chwila ciszy, gdy ten szukał rozwiązania sprawy, a dwójka jego mniej kolorowych braci ciskała na siebie piorunami. — Bo się na was obrazę i powiem każdemu, że jesteście baaardzo niegrzeczni i zostaniecie kociętami na zawsze, bo nikt nie będzie chciał mieć takich uczniów, którzy biją piórka!
— Ja go nie udeszyłem tylko on! — Krzyknął zbulwersowany malec, czując się nagle oskarżany o coś, czego wcale nie zrobił. On się tylko pochwalił, potem tamten zawinił a teraz Kołysanek się na coś obraża bez powodu i zmienia strony na... na swoją? Kompletnie to do niego nie docierało i strasznie irytowało. Miał zamiar bronić swojego i ani myślał się tu poddawać. — I ja tesz go nie pszeploszę, to jego wina! Nie kszyczałem tylko mófiłem, nikomu nie pszaszkadzało! I telaz to ty kszyczysz!
— Obaj się przepraszać, przez was ucierpiało piórko! Piórko na pewno nie chciało ucierpieć.
— Nic przeze mnie nie uciepliało! — Zaprzeczył Księżyc, pusząc się — I nic nie zacząłem, sam zacząłeś! — Bruknął w stronę bardziej marudnego brata — Byłeś niemiły i telaz masz konsekwencje. — Czy martwił się teraz bardziej o piórko? Nie bardzo. Po prostu chciał wygrać sprawę.
— To ty mi krzyczysz nad uchem o jakimś piulku! — Zauważył. — To ty zaczęłeś!! — Zronił się zaparcie. — Nie przeprosze bo jeszcze sie poczujesz!! — I wytknął język, pomimo, że jego brat nie potrafił tego zauważyć.
— To... — I tu kocurek zaczął zastanawiać się co zrobić. Minęła chwila ciszy, gdy ten szukał rozwiązania sprawy, a dwójka jego mniej kolorowych braci ciskała na siebie piorunami. — Bo się na was obrazę i powiem każdemu, że jesteście baaardzo niegrzeczni i zostaniecie kociętami na zawsze, bo nikt nie będzie chciał mieć takich uczniów, którzy biją piórka!
— Ja go nie udeszyłem tylko on! — Krzyknął zbulwersowany malec, czując się nagle oskarżany o coś, czego wcale nie zrobił. On się tylko pochwalił, potem tamten zawinił a teraz Kołysanek się na coś obraża bez powodu i zmienia strony na... na swoją? Kompletnie to do niego nie docierało i strasznie irytowało. Miał zamiar bronić swojego i ani myślał się tu poddawać. — I ja tesz go nie pszeploszę, to jego wina! Nie kszyczałem tylko mófiłem, nikomu nie pszaszkadzało! I telaz to ty kszyczysz!
— To jego wina!! Ja tylko chce spać a on krzyczy!! — oburzył się Śniątko. — To on mnie pierwszy uderzył i pierwszy krzyknął o piólku!!
— Jesteście niemili i niewychowani! Królicza Gwiazda przytrzyma was w żłobku mowie wam! — W głosie Kołysanka zabrzmiała wściekłość, co tylko dodatkowo rozjuszyło Księżyca. Na osty i ciernie, na co on był teraz zły? Dlaczego? Nie miał w ogóle powodu, to on miał teraz prawo się wściekać, nie na odwrót! I teraz nagle miał się zajmować dwoma zirytowanymi kociakami z osami pod ogonem? Za stary był na to! Zamrugał, czując jak jego ciało dosłownie zaczyna dryfować na jakiejś rozeźlonej fali. Dosłownie nie czuł łap!
— Ja?! — Krzyknął, czując jak mu się unosi futro. Niby dlaczego on jest tym złym? Chciał się tylko pochwalić piórkiem, a to Śniakowi wszystko przeszkadza. — Ja nic złego nie zlobiłem, tylko on! Jemu nic nie pasuje i mi wytlącił piólko i zbił i jest niemiły! — Z rozmachu pacnął łapką w złym miejscu. Wymacał jeszcze raz piórko, a gdy do niego dotarł, podniósł zębami i oddreptał w nerwach, nie chcąc ani odrobinę dłużej przebywać w towarzystwie kotów, które nie doceniają jego piórka i pomysłu na zabawę. Sam się będzie bawić, a co!
<Śniak i Kołysanek?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz