Idąc za sugestią Motylkowej Łączki, kocica wybrała jedno z miejsc na terenach Klanu Burzy, które przystroiła kwiatami. Teraz miejsce to wyglądało idealnie na jej małe oświadczyny, które planowała już od długiego czasu, jednak jej głowę przejęły niezbyt dobre myśli. A co jeśli odmówi? Co, jeśli wszystko, co czuła nie będzie odwzajemnione? Tego się obawiała. Nie chciała być odrzucona. Nie zniosłaby myśli złego zakończenia ich relacji, jednak nie pozna zdania Świerszcza, jeśli nie zapyta. Był to trudny wybór, jednak była w stanie zaryzykować. Długo nie zajęło, aby kocica powróciła z niebieskim kocurem u jej boku, do wcześniej przygotowanego miejsca. Uśmiech na pysku wojownika, tylko pogłębiał jej uczucie, a nawet mogła przyrzec, że patrzyła się na niego zbyt długo.
– Więc… Czemu mnie tu przyprowadziłaś? – zapytał Świerszczowy Skok, wyrywając ją z jej myśli. – Mówiłaś o jakiejś niespodziance, jednak nic takiego nie widzę. – Kocur zaśmiał się, przejeżdżając ogonem po jej boku.
– Tak, tak! Poczekaj tu chwilę – powiedziała kocica, szybkim krokiem zmierzając ku pobliskim zaroślom, z których chwyciła kępek kwiatów, które zebrała jakiś czas temu. Obróciła się w stronę kocura, który przypatrywał się jej z ciekawością. Po chwili kwiaty wylądowały pod jego łapami, a kocica kontynuowała. – Dla Ciebie Świerszczu. Od czego powinnam zacząć…? Od kiedy Cię poznałam, opanowało mnie uczucie, które trudno mi opisać. Nasze spacery tylko je pogłębiły. Chcę stać u twego boku, dołączyć do twej rodziny i może założyć własną. Kocham Cię Świerszczowy Skoku. – Ostatnie zdanie wypowiedziała ciszej od reszty. Teraz zostało czekać na jego odpowiedź z nadzieją, że będzie pozytywna. Niebieski zamrugał kilka razy, jakoby słowa Jagody nie były czymś, czego się spodziewał. Czyżby nie zauważał jej małych znaków? Jak na niego patrzyła, jej miłych gestów?
– Też czuję co ty Jagodowe Marzenie – odpowiedział wreszcie wojownik, uspokajając jej myśli – i również chcę założyć z tobą rodzinę. Nową rodzinę. – Wraz z tymi słowami zbliżył się do kocicy, liżąc ją w pysk. Mały gest, a potwierdził jego uczucia do niej. Nie mogła marzyć o lepszym dniu, a nawet powiedziałaby, że jest to jej najlepszy dzień życia, zaraz po dniu, w którym dołączyła do Klanu Burzy. – Mam pomysł. Wplećmy kwiaty w me futro, abym nigdy nie zapomniał o twej miłości.
*****
Oficjalnie stała się partnerką Świerszczowego Skoku, co ją cieszyło. Zasłużyła na szczęśliwe życie, zapracowała na to sobie. Mimo kilku gratulacji, które dostała od współklanowiczów, jeden wzrok wyróżniał się spośród nich. Norniczy Ślad wpatrywała się w nią z pogardą, jakoby złamała kodeks wojownika. Czemu? Wiedziała, że szylkretka nie jest najlepszą kotką, a przynajmniej tak o niej mówił jej partner, jednak chciała znać powód jej niezadowolenia, nawet jeśli prawda miała być dla niej bolesna. Kiedy wreszcie podjęła swoją decyzję, siedząc przy stosie ze zwierzyną z połową myszy między łapami, to kocica pojawiła się u jej boku, jakoby czytała jej myśli.
– Popełniasz błąd – zaczęła, nawet nie czekając, aż wzrok Jagody wyląduje na niej. – Wielki błąd, którego będziesz żałować.
– Nie rozumiem? Czy masz na myśli moją relację ze Świerszczowym Skokiem? – zapytała Jagoda, szukając możliwego punktu zaczepienia. Coś, co mogło wyjaśnić słowa starszej kocicy, wytłumaczyć ich pochodzenie.
– Nic w relacji z nim nie przyniesie Ci szczęścia, a tylko ból. Oni są jak lisy, czekające idealny moment, by zaatakować. Radzę Ci uciekać, póki masz jeszcze sprawne łapy. – Po tych słowach kotka odeszła, znikając w legowisku wojowników, jakoby jej słowa nie były niczym ważnym. Jagodowe Marzenie spuściła swój wzrok na posiłek, analizując ich krótką rozmowę. Może jednak Świerszcz miał rację i wojowniczka tylko bredzi głupoty? Gdyby tak nie było, to nie straciłaby swej cennej kolekcji liści w zakładzie z wojownikiem.
*****
Tego poranka czuła się okropnie, a nawet to nie było w stanie dobrze opisać jej stanu. Z tego właśnie powodu, postanowiła zagościć do legowiska medyków, w którym została przyjęta przez Wdzięczną Firletkę. Po krótkiej rozmowie z asystentką medyka została przez nią przebadana, aby po chwili usłyszeć powód jej niezbyt miłego ranka. Ciąża. Nie to spodziewała się usłyszeć. Mimo ekscytacji z dobrych wieści, z tyłu głowy miała słowa Norniczego Śladu, które powracały w najgorszym momencie. Powinna się teraz cieszyć, przyczyni się do rozrostu klanu i spełni swoje następne marzenie, jednak ziarno paniki zostało zasiane. Teraz tylko musiała powiedzieć o tej wiadomości swemu ukochanemu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz