Przed rebelią Borsuka
No i stało się. Dzieci Chrobotkowego Obłoku stały się uczniami. Głęboko nad tym ubolewała. Cała trójka była specyficzna, chociaż musiała przyznać, Wydrza Łapa był całkiem sympatyczny. Za to pozostała dwójka… Ciężko powiedzieć. Łasicza Łapa jak to ona mało się odzywała a jeżeli tak, to po to by powiedzieć coś niemiłego i zaznaczyć, że to ona jest świetna a do Czarnej Łapy bała się podchodzić. Spała wtulona kurczowo w brata, trzęsąc się nie tylko z zimna które powoli znikały wraz z nadchodzącą Porą Zielonych Liści, ale i również lekkiego strachu. Zawsze budziła się przerażona, czy aby na pewno nikt nie zamordował ich rodziców, niby w samym akcie sprawiedliwości. Wychodząc jednak przed legowisko wojowników, widziała ich śpiących razem ze sobą. Czuła wtedy ulgę, lecz dalej nie mogła być pewna. Stała często tak w ciszy obok, dopóki ktoś jej nie przegonił, na przykład wartownik, który się zmieniał z innym kotem. W oddali majaczyły się wały. Zyskiwała pewność, że mama już całkowicie odpłaciła się za czyn i szła jeszcze przez chwilę spać. A potem przychodził on. Jej mentor.
Porozumienie nie przychodziło z czasem, dalej na nie czekała i chyba nieowocnie, bo do tej pory nie dogadali się odpowiednio ze sobą. Zresztą, trudno było o to z odmiennymi charakterami. Ona trzymała się z boku, on rwał do akcji. Ona małomówna, on dość gadatliwy. Tak jakoś zgrać się nie potrafili. Jeszcze problemem była jej postawa. Wciąż bała się robienia jakichkolwiek rzeczy, przez które może kogokolwiek i cokolwiek zranić. Jedyne co potrafiła powoli robić, to pływać. Nauczyciel wraz z Porą Nowych Liści i końcem mrozów, postanowił powoli nauczyć jej tej zdolności, oczywiście w bezpiecznym miejscu blisko mielizny. Całkiem podobała jej się fakt, że w Klanie Nocy jest to normalne. Odznaczali się tym przy innych kotach. Mieli umiejętność specjalną. Dzisiaj mieli dalej to ćwiczyć. Chyba szło wtedy Śnieżnej Chmurze na rękę bo i ona coś wynosiła z lekcji a on nie musiał się trudzić z jej humorkami. Postanowiła wziąć coś dla mentora. Pochwyciła mały kamyczek, dość płaski w porównaniu z innymi. Czekała już tylko na mentora. Niestety nie usłyszała jego głosu. Tylko narastający hałas, gdy uczniowie wychodzili ze swoimi nauczycielami. Ona dalej siedziała na swoim posłaniu. Nawet Rudzikowa Łapa poszedł. Czuła się okropnie samotna. Biały nie przyszedł. Zapomniał. Przecież była nie tylko jego uczennicą! Także wnuczką! Czemu ją olewał? Wnet nastąpiła do niej jakaś myśl. A co jeżeli sobie coś zrobił? Zaniepokojona zastrzygła uchem. Musiała iść szybko do medyków. Może oni przetrzymywali jej biednego dziadka! Potruchtała powoli aż do wejścia, ale zatrzymała się. Co jeśli zobaczy coś strasznego? Przełknęła głośno ślinę i zamykając ślepia, weszła do środka. Jak tylko uchyliła powieki, od razu dostrzegła białe futro.
***
Teraz gdy powoli szła obok mentora, czuła wielką ulgę. To było tylko ugryzienie pszczoły. Nic poważnego, wystarczyło trochę ziółek. Śnieżna Chmura był bardzo zaskoczony jak spotkał ją w środku legowiska medyków, a ona podeszła do niego cicho, nie wtrącając się w pracę medyków. Jak to później powiedział, "dobrze, że przyszła", lecz ona zapamiętała tylko zapachy ziół, które doprowadziły ją do odruchów wymiotnych. Smród na zawsze pewnie będzie gościł w jej wspomnieniach, gdy pomyśli o tamtym miejscu. Westchnęła cichutko, wzbudzając tym zainteresowanie mentora. Gapił się na nią. Bardzo. Jego wzrok był straszny. Zrobiła kilka wdechów i wydechów, aż otworzyła pyszczek.
-C-c-co r-r-rob-bimy? - zająkała się, a biały tylko się uśmiechnął. W końcu coś powiedziała. Coś, co wykraczało poza " Tak" i "Nie".
Porozumienie nie przychodziło z czasem, dalej na nie czekała i chyba nieowocnie, bo do tej pory nie dogadali się odpowiednio ze sobą. Zresztą, trudno było o to z odmiennymi charakterami. Ona trzymała się z boku, on rwał do akcji. Ona małomówna, on dość gadatliwy. Tak jakoś zgrać się nie potrafili. Jeszcze problemem była jej postawa. Wciąż bała się robienia jakichkolwiek rzeczy, przez które może kogokolwiek i cokolwiek zranić. Jedyne co potrafiła powoli robić, to pływać. Nauczyciel wraz z Porą Nowych Liści i końcem mrozów, postanowił powoli nauczyć jej tej zdolności, oczywiście w bezpiecznym miejscu blisko mielizny. Całkiem podobała jej się fakt, że w Klanie Nocy jest to normalne. Odznaczali się tym przy innych kotach. Mieli umiejętność specjalną. Dzisiaj mieli dalej to ćwiczyć. Chyba szło wtedy Śnieżnej Chmurze na rękę bo i ona coś wynosiła z lekcji a on nie musiał się trudzić z jej humorkami. Postanowiła wziąć coś dla mentora. Pochwyciła mały kamyczek, dość płaski w porównaniu z innymi. Czekała już tylko na mentora. Niestety nie usłyszała jego głosu. Tylko narastający hałas, gdy uczniowie wychodzili ze swoimi nauczycielami. Ona dalej siedziała na swoim posłaniu. Nawet Rudzikowa Łapa poszedł. Czuła się okropnie samotna. Biały nie przyszedł. Zapomniał. Przecież była nie tylko jego uczennicą! Także wnuczką! Czemu ją olewał? Wnet nastąpiła do niej jakaś myśl. A co jeżeli sobie coś zrobił? Zaniepokojona zastrzygła uchem. Musiała iść szybko do medyków. Może oni przetrzymywali jej biednego dziadka! Potruchtała powoli aż do wejścia, ale zatrzymała się. Co jeśli zobaczy coś strasznego? Przełknęła głośno ślinę i zamykając ślepia, weszła do środka. Jak tylko uchyliła powieki, od razu dostrzegła białe futro.
***
Teraz gdy powoli szła obok mentora, czuła wielką ulgę. To było tylko ugryzienie pszczoły. Nic poważnego, wystarczyło trochę ziółek. Śnieżna Chmura był bardzo zaskoczony jak spotkał ją w środku legowiska medyków, a ona podeszła do niego cicho, nie wtrącając się w pracę medyków. Jak to później powiedział, "dobrze, że przyszła", lecz ona zapamiętała tylko zapachy ziół, które doprowadziły ją do odruchów wymiotnych. Smród na zawsze pewnie będzie gościł w jej wspomnieniach, gdy pomyśli o tamtym miejscu. Westchnęła cichutko, wzbudzając tym zainteresowanie mentora. Gapił się na nią. Bardzo. Jego wzrok był straszny. Zrobiła kilka wdechów i wydechów, aż otworzyła pyszczek.
-C-c-co r-r-rob-bimy? - zająkała się, a biały tylko się uśmiechnął. W końcu coś powiedziała. Coś, co wykraczało poza " Tak" i "Nie".
Wyleczony: Śnieżna Chmura
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz