Plan zaczął się sypać. Szyszka zacisnęła zęby. Na Klan Gwiazdy! Przecież wszystko szło tak dobrze! Druga grupa już pewnie zajmowała się Ogrodzeniem, a oni? Teraz nie mogli puścić lisa wolno. W piątkę walka nie powinna stanowić problemu, ale przyniesie ze sobą ofiary i wiele ran. Spojrzała na Płomykówkę.
- Biegnij poszukać drugiej grupy i każ im natychmiast wracać do obozu. Jeszcze przyjdzie czas wyrównać stosunki z lisem. - mruknęła pośpiesznie czarna kotka.
Piorunowała wzrokiem lisa. Żałowała, że nie można zabić spojrzeniem. Zjeżone futro było ostrzeżeniem, wysunięte pazury zaproszeniem do ataku. Błysk również wysunęła pazury i warknęła ze wściekłością. Obie były gotowe odciągnąć lisa. Przynajmniej dopóki wszyscy bezpiecznie nie wrócą do obozu.
Rudzielec kolejny raz warknął. Przeszedł krok do przodu. Klapnął szczęką. Ruszył do ataku. Miał zamiar złapać Błysk, jednak zastępczyni wykonała zwinny unik. Zaryła pazurami po boku rudzielca. Szyszka przygotowała się do skoku. Capnęła zwierzę w przednią łapę. Lis zawył niezadowolony.
Niespodziewanie Płomykówka zerwała się z miejsca, zwracając na siebie uwagę rudzielca. Szyszka i Błysk trzymały go jednak mocno, więc zwierzę musiało się cofnął w tył, żeby je zgubić. Córka liderki sprawnie weszła na drzewo. Zawsze była w tym dobra, pierwsza z miotu zdobyła drzewo. Odepchnęła Kostkę i z całej siły stanęła na gałęzi. Rozległ się trzask.
Szyszka krzyknęła zdezorientowana, gdy gałąź zaczęła spadać, a wraz z nią czarna wojowniczka. Kostka i Klonik prędko zeszli z drzewa, ona i Błysk poderwały do biegu, ale to Szyszka pierwsza znalazła się przy córce. Widok jaki zastała sprawił, że jej serce zamarło. Gałąź przygniotła lisa, trafiła akurat w gardło, zgniatając go i zmuszając do wydania ostatniego tchu. Płomykówka leżała na gałęzi, a jej bok unosił się nierówno. Otworzyła żółte ślepia i syknęła z bólu, który przeszył jej ciało.
- Zabiłam go?
Szyszka ostrożnie zdjęła ją ze stworzenia i ułożyła na ziemi. Przypadła do jej boku i zaczęła go wylizywać, żeby pomóc córce złapać oddech. Ta jednak nie wyglądała na przekonaną. Wtuliła pyszczek w ciepłą sierść swojej matki.
- T-tak. Uratowałaś nam wszystkim życie. - miauknęła czarnulka, liżąc ją teraz po szyi, następnie przejeżdżając językiem za uszami kotki. - Błysk! Natychmiast poślij po Wschód.
Zastępczyni skinęła głową i odbiegła. Wzrok Płomykówki na chwilę przeniósł się na lisa, żeby później ponownie stanąć na obliczu czarnej.
- To... dobrze. - wyszeptała, lekko się uśmiechając. Wtuliła się mocniej w sierść mamy, która nie przestawała jej wylizywać. Metaliczny smak krwi nie był dobry, a ta zdobiła każdą z ran jej córki.
Przejechała językiem po jej brzuchu. Do jej uszu dotarł cichy pisk Klonika. Spojrzała na niego bacznie. Kocur wpatrywał się z niedowierzaniem w czarną wojowniczkę, a Kostka spuściła głowę. Szyszka zmarszczyła brwi, zanim wróciła do wykonywania swojej czynności. Ale coś było nie tak. Bok jej córki nie unosił się w rytm oddechu. Przerwała, żeby spojrzeć na jej pyszczek, który wciąż trwał wtulony w jej sierść. Oczy Płomykówki były zamknięte. Przesunęła językiem po jej nosie.
- Kochanie?
Odpowiedziała jej cisza.
- Płomykówko? - teraz krzyknęła głośniej, odsuwając się.
Wojowniczka bezwładnie osunęła się na ziemię. Krew barwiła malutką trawę i resztkę śniegu w miejscu, gdzie leżała kotka. Jej ciało się nie ruszało, z pyszczka nie wydobył żaden odgłos.
- Płomykówko!! - wydarła się na cały głos, wtulając w czarnulkę.
Otworzyła szerzej ślepia, zanim zaśmiała się wdzięcznie. Sokół spojrzał na nią zdziwiony. Radosny uśmiech na pyszczku Szyszki trochę przygasł, a jej oczy wyrażały szczerą tęsknotę.
— Mam lepszą propozycję. — liznęła córeczkę po łebku, czym wywołała u niej pisk oburzenia. — Chciałabym ją nazwać Płomykówka.
W pomarańczowych ślepiach Sokoła, dojrzała tą samą tęsknotę. Spoglądali na malutką długi czas w milczeniu. Żadne z nich nie potrafiło wypowiedzieć ani słowa, błądząc we własnych wspomnieniach.
— Byłaby zaszczycona. — miauknął wreszcie Sokół. — Nigdy ci tego nie opowiadałem, ale gdy tylko wróciłaś do legowiska, po opiece nad Gąską i Kogutem, mama powiedziała mi, że właśnie z tobą będę najszczęśliwszym kocurem na całym świecie i żebym nigdy nie ważył się ciebie zranić. Myślę, że dotrzymałem słowa i wiem, że miała rację.
Szyszka liznęła partnera w policzek, zanim każde z kociąt dostało od niej całusa.
— Mała Płomykówka. — wyszeptała do czarnulki.
Jej malutka, kochana, idealna córeczka. Pełna energii, radości, ale również odwagi i pewności siebie. Zdobywczyni każdego drzewa. Szyszka wtulała się w jej sierść, nie zamierzając wypuścić kotki z matczynych objęć. Usłyszała kiedyś, że dzieci nie powinny umierać przed rodzicami. Słyszała, że śmierć własnego dziecka boli najbardziej. I całkowicie się z tym zgadzała, chociaż wolałaby nigdy tego nie poczuć. Nigdy jeszcze tak bardzo nie cierpiała, żadna śmierć nie wywołała u niej takiego bólu. Czuła się niemal tak, jakby ktoś wyrwał jej serce.
- Co do…- miauknęła jej mamusia, gdy jej brzucha dotknęły zimne łapki i futro małej Płomykówki.- Gdzie byłaś Płomykówko?
- Tam na dwose.- odpowiedziała malutka z uśmiechem.
- Nie możesz tam wychodzić, jesteś za mała- powiedziała jej mama z dziwnym napięciem.
- Dlasego jestem jus dusa- miauknęła Płomykówka.
- Nie jesteś za mała Płomykówko- powiedziała jesnak już nieco łagodniej.
- Ale ja sce.- odpowiedziała mała.
Łzy ciekły po jej policzkach. Zgromadziły się w oczach, utrudniając jej widzenie, jednak nic nie miało znaczenia. Futro Płomykówki było teraz mokre od łez. Słyszała wokół wiele głosów, ale nie uniosła głowy, nie pozwalając odebrać sobie kociaka. Jej kociaka.
- Z-zginęła jak prawdziwa wojowniczka.
Tylko to zdanie dopadło do jej uszu. Tak, Płomykówka zginęła jak wojowniczka. Na pewno wybrałaby taką śmierć, gdyby miała wybór. Zawsze chciała być służyć ich społeczności, być najlepszą wojowniczką. Odeszła z tego świata jak bohaterka.
Żegnaj, córeczko.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
02 lipca 2021
Od Szyszki
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
o wow, akcja niczym ze Pierzastym Ogonem
OdpowiedzUsuńto dobrze, bo o taki efekt chodziło
Usuń