Głuszcowa Łapa wyciągnęła swój nakrapiany grzbiet i ziewnęła potężnie. Otworzyła zaspane ślepka przypominając sobie o zdarzeniach ostatniej nocy. Jej ciało przeszył chłodny, acz przyjemny dreszcz. Zamieć. Tylko to imię szamotało się w jej głowie. Zamknęła oczy aby znów przywołać potężnego kocura, jego delikatne szczęki zakleszczone na jej karku które w jednej chwili przygryzł tak mocno, że Głuszka pisnęła czując, że pozostanie po tym blizna. Z rozkosznych wspomnień wyrwały ją wiwaty klanu. W jednej chwili Głuszcowa Łapa oprzytomniała rozglądając się z zaciekawieniem. Nikogo po za nią nie było a światło słoneczne padało prosto do jej legowiska, jakby słońce znajdowało się już dość wysoko. Terminatorka podskoczyła na równe łapy i wyleciała ze swojej gawry pobudzona jak nigdy dotąd. Ujrzała zbiorowisko kotów oraz lidera na skale, przyśpieszyła więc kroku. Usiadła gdzieś na obrzeżu tuż obok swojej siostry, Jaszczurczej Łapy. Brązowa szylkretka spojrzała spode łba na chudziutką kotkę po czym szturchnęła ją barkiem.
- Spóźniłaś się suśle- zażartowała marszcząc nos- Liliowa zostaje wojowniczką, wiesz?
- Ojejusiu!- pisnęła Głuszka a jej oczy zabłyszczały. Miała dość dobre stosunki ze swoją kuzynką zatem cieszył ją fakt awansu. Niespokojnie przebierała łapkami czekając na nowe imię. Kiedy Potokowa Gwiazda zabrał ponownie głos z jego pyska wydobyła się jedna z najpiękniejszych nazw jakie w życiu młoda uczennica usłyszała: Liliowa Sadzawka. Głuszka zaczęła skandować z innymi, nieco ciszej niż pozostali, jednak dalej w jej sercu żarzyła się duma. Niedługo po tym jak lider zeskoczył z kamienia klan zebrał się wokół nowej wojowniczki gratulując jej zdobytego tytułu. Terminatorka owinęła łapki ogonem czekając aż tłum zniknie aby sama mogła pogratulować swojej kuzynce. Jaszczurcza Łapa ziewnęła mrugając parę razy oczkami.
- Właściwie, gdzież była w nocy, hę?- zapytała niespodziewanie spuszczając wzrok na siostrę- kiedy wróciłam z nocnego patrolu nie było cię w legowisku.
Ciało kotki skamieniało a jej oddech zatrzymał się. Wąsy poczęły drgać nerwowo, oczy zaszła czerń. Mało nie zemdlała pod naporem tak prostego pytania. Ale jak miała odpowiedzieć?! Głuszcowa Łapa uspokoiła bicie serca, rozumiała, że nie może dać po sobie poznać iż kłamie. Przypomniała sobie, że wróciła podobnie z patrolem, postanowiła to wykorzystać. Wyprostowała się ponownie po czym z dziwnym spokojem odparła:
- Nie mogłam spać więc poszłam do medyka po coś kojącego. Przecież pamiętasz jak położyłam się obok ciebie, jeszcze wtedy nie spałaś...albo dopiero zasnęłaś.
Jaszczurcza Łapa uniosła brwi ale szybko je opuściła machając puszystym ogonem. Zamyślona nawet nie zauważyła jaką ulgę sprawiła swej siostrze która odetchnęła cicho.
- Masz rację...nie wiedziałam, że masz problemy ze snem, chociaż ostatnio bardzo się kręcisz...
- A mam jak widzisz- zakończyła sucho Głuszcowa Łapa wstając. Chciała jak najszybciej oddalić się od podejrzliwej uczennicy. Tłum kotów rozszedł się, została jedynie świeża wojowniczka w towarzystwie Wschodzącej Fali i Żądlącego Języka. Kiedy bura kotka spostrzegła swoją córkę kiwnęła porozumiewawczo do swojej siostry po czym zwróciła zielone ślepia na chudą Głuszkę.
- Kiedy skończysz rozmawiać z Liliową Sadzawką chciałabym z tobą zamienić parę zdań.
Nie czekając nawet na odpowiedź wojowniczka odeszła wraz z partnerką lidera pozostawiając swoje córki same sobie. Głuszcowa Łapa zaczęła się stresować, czyżby jej rodzina zaczęła coś podejrzewać? Czy nie byli tak głupi na jakich wyglądali? Jej zestresowanie zauważyła Lilia która dotknęła nosem wielkiego ucha kuzynki.
- Głuszcowa Łapo, coś się...
- Hm? Nie, nie skąd!- mruknęła wyrwana z zamyślenia szylkretka- przyszłam ci pogratulować, jestem niezwykle szczęśliwa!
Kotki zetknęły się delikatnie nosami po czym zanosząc się cichym chichotem rozpoczęły przechadzkę po obozie. Zrobiły pełne kółko po czym zdecydowały, że przejdą się na szybkie polowanie.
Dwie smukłe sylwetki kotek przemykały pod osłoną drzew rzucających cień na paloną słońcem trawę. Mały ptaszek poderwał się z ziemi lecz zaraz został przyszpilony do gruntu przez pazury zwinnej Lilii. Oboje opadli na ziemię, krew dziobatego przyjaciela spływała po pysku wojowniczki. Głuszcowa Łapa wytrzeszczyła oczy patrząc z podziwem na swoją kuzynkę.
- Jesteś niezwykła!- pisnęła przebierając łapkami- chciałabym być tak świetna jak ty.
- Oh, na pewno też dobrze sobie radzisz- zauważyła kotka a widząc zwątpienie i zmieszanie na pyszczku przyjaciółki posmutniała- tak nie jest? Myślałam, że Klonowa Sadzawka to dobra nauczycielka.
- Ona tak...jest świetna, ale ja jestem beznadziejną uczennicą. Po prostu, nie umiem walczyć- przyznała się szylkretka siadając na ziemi. Liliowa Sadzawka przemknęła tuż obok zajmując miejsce przed terminatorką. Uśmiechnęła się przyjaźnie kiedy niebieskie oczy napotkały jej spojrzenie. Zamruczała cicho w celu uspokojenia swojej kuzynki, dodania jej otuchy.
- Nie przejmuj się, każdy jakoś zaczynał. Wierzę, że jeszcze będziesz z nas najlepsza, w końcu, cicha woda, brzegi rwie, co?
Głuszcowa Łapa zaśmiała się po czym wtuliła się w Liliową Sadzawkę. Lubiła tą kotkę, nawet jeśli rzadko zamieniały ze sobą zdania. Kotka odwzajemniła jej uścisk kładąc pysk na karku. Wtem wyczuła ranę zadaną jej przez kochanka, o którym oczywiście nikt nie wiedział. Głuszka poczuła jak mokry nosek wojowniczki bada dziury po kłach dokładnie. Szylkretka odsunęła się od starszej kuzynki a w jej oczach zatańczyło przerażenie...czyżby została zdemaskowana? Liliowa Sadzawka spojrzała zaskoczona na nią po czym zapytała ze spokojem:
- Głuszcowa Łapo...kto ci to zrobił?
- Kuna- odparła odruchowo próbując uspokoić szalejący organizm- wyskoczyła na mnie wczoraj...nie poszłam do medyka, bo stwierdziłam, że nie ma po co, to tylko głupia, mała ranka...
- Nie powinnaś tego ignorować. Wróćmy do obozu, od razu lecisz do Lśniącego Słońca...
Głuszcowa Łapa weszła w towarzystwie swej kuzynki która trzymała w zębach swoją zdobycz. Gdy tylko Lilia oddaliła się aby odłożyć ptaka na stos terminatorka czmychnęła w stronę legowiska wojowników w celu odnalezienia swojej matki. Wolała konfrontacji z burą kotką aniżeli z gderającym, wiecznie ofuczonym i niezadowolonym medykiem. Głuszka odgarnęła zarośla nosem po czym weszła do nory w której powinna odpoczywać po patrolu jej matka. W rzeczy samej, Żądlący Język leżała na jednym z posłań. Gdy tylko uchyliła powiekę i ujrzała swoją chudziutką córkę, otrzepała brunatne futro i wyciągnęła kręgosłup.
- Głuszcowa Łapo, kochanie, siadaj no przy starej matce- poprosiła uderzając łapką parę razy w ubity mech obok niej- tata nie obrazi się jak zajmiesz jego legowisko na chwilkę.
Niepewnym i chwiejnym krokiem ciemna kotka przemknęła przez norę dosięgając swej matuli. Zrobiła to o co potulnie ją poproszono po czym wlepiła niepewne spojrzenie w kotkę.
- Posłuchaj, doszły mnie wieści, że...może jesteś...no nie wiem, zauroczona kimś- zaczęła spokojnie. Mimo to Głuszcowa Łapa mało nie padła trupem na miejscu. Organizm odmówił jej posłuszeństwa, zachciało jej się płakać, łapy same rozjechały się pod nią. Była bezsilna. Gdy Żądlący Język zauważyła sunące ku ziemi ciało swojej córeczki postarała się ją podnieść wsuwając głowę pod jej podbródek. Spojrzała na przeszklone ślepia i przerażoną minę i od razu wiedziała co jest na rzeczy.
- Na Klan Gwiazd, czyli to prawda! No już, cichutko, nie płacz kochanie, kto to taki?- pytała dalej ze spokojnym tonem liżąc ucho swojej córki. Gdy postarała się ją przytulić Głuszka odskoczyła do tyłu trzęsąc się jak robaczek który wpadł do rzeki. Była tak bliska płaczu, że bura wojowniczka postanowiła nawet nie zbliżać się do niej i dać jej dojść do siebie.
- No już, już uspokój się nerwusku, nie zjem cię! Powiesz mi kto to taki?- poprosiła Żądlący Język a widząc jak córka macha główką ciągnęła dalej- no dobrze, nie to nie, ale chcę ci powiedzieć o niebezpieczeństwie jakie płynie ze związku. Widzisz kochanie, powinnaś to wiedzieć...Otóż jesteś już dość duża na to aby technicznie posiadać potomstwo. Jedna nieudana próba zaznania co nieznane i puf, możesz wpaść po uszy.
- C-co...-jęknęła przerażona Głuszcowa Łapa trzęsąc się co raz bardziej- co masz na myś-śli...
- Rozumiesz, kiedy kocur...no, ten, wchodzi na kotkę i...może inaczej! Kiedy pszczółka kocurka wleci do, czy tam na, jak wolisz, kwiatuszek kotki może dość do zapylenia i puf, mamy nowe kociaczki! Rozumiesz, prawda? Bardziej obrazowo tego nie potrafię powiedzieć, wybacz mi.
Uczennica zamarła czując jak po jej ciele rozlewa się ciepło. Stres narastał a oczy same pląsały od jednego posłania na drugie. Głuszcowa Łapa zrozumiała, że została oszukana. Bliska płaczu pociągnęła nosem krzyżując łapy. Żądlący Język wytrzeszczyła oczy prężąc się niczym ryba w rzece.
- Głuszcowa Łapo, czy ty...
- Nie! Nigdy w życiu!- pisnęła kotka puszczając się pędem przed siebie. Wyleciała z obozu tak szybko jak tylko umiała przeskakując ponad Poplamionym Piórkiem która właśnie zmierzała do legowiska wojowników na odpoczynek. Łzy ciekły po pysku szylkretki kiedy pędziła na spotkanie z Zamiecią. Musiała z nim poważnie porozmawiać.
Gdy dobiegła na miejsce słońce chowało się już za horyzontem. Ochrypłym głosem wydała z siebie dźwięk rannego ptaka i padła na ziemię łkając cichutko w nadziei, że ukochany ją usłyszy. Trawa łaskotała jej polik ocierając gorzkie łzy, powodując dziwne ukojenie duszy. Wiatr cicho szmerał w koronach drzew, a ona leżała. Czekała na odpowiedź.
Dopiero gdy księżyc pojawił się przy ziemi krzaki naprzeciw jej pyska poruszyły się. Wyszedł z nich oczywiście on, Zamieć. Jego pędzelki falowały zgodnie z szarmanckim krokiem kocura.
- Wybacz za zwłokę o pani moja, ale...Głusiu?- rzekomy samotnik zamarł widząc swoją partnerkę na ziemi- wszystko...wszystko ok?
- Nie, nic nie jest ok!- ryknęła wściekle w prost w jego pysk wstając na chwiejne łapy- ty chamie, ty podły śmieciu, ty strawo dla wron, oszukałeś mnie! Oszukałeś padalcu!
Z jej gardła wydobywał się wściekły warkot a sierść najeżyła się przypominając kolce jeża. Zamieć cofał się powoli ściągnąwszy uszy do tyłu.
- Ptaszynko, co co cho...
- O co chodzi, o co chodzi?! Mogę mieć przez ciebie dzieci!- wrzasnęła Głuszcowa Łapa tupiąc łapami- mówiłeś, że to niemożliwe w taki sposób!
- Już, nie krzycz tak, cicho, ciii...
- Cicho? Cicho?! Śmiesz mnie uciszać ty podły, zawszony, skur...
- Uspokój się, dobra? Co, źle ci było ze mną?- żachnął się nagle czując, że jego duma zostaje poważnie zraniona, nie dał sobą dłużej pomiatać- po za tym, to niemożliwe abyś miała dzieci, to było przerywane, tak. Mam kontrolę nad tym co robię.
Głuszcowa Łapa usiadła wściekle na ziemi uderzając chudym ogonem i marszcząc nos. Zamieć poczuł, że ma ją ponownie w garści, zaczęła słuchać. Zbliżył się do niej delikatnym krokiem kręcąc kitą kółka.
- Kochanie, no...nie wierzysz mi? Czy ja bym cię spisał na taki los, tak szybko? Ojejku, moja miła- słodził jej dalej siadając obok Głuszki. Kotka poczęła znów płakać wtulając pyszczek w jego puszystą pierś. Z jej pyska wydobywało się tysiące przeprosin i jeszcze więcej szlochania. Zamieć tylko kołysał swoją partnerkę już myśląc jak ma zaliczyć ponownie.
- Przepraszam, nie powinnam, ale ja nie wiem, jestem głupia...
- Ciii, ktoś ci głupot nagadał, a nie jesteś głupia- mruknął kocur liżąc jej czoło- po to jest papa Zamieć, aby ci kwiatuszku wszystko wyjaśnić, no.
Głuszcowa Łapa uśmiechnęła się do niego stykając się z kocurem nosem. Znów czuła ciepło na całym ciele i szczęście z przebywania z właśnie z tym osobnikiem. Kochała go całym swoim sercem, nie chciała go już nigdy opuszczać. Jedno jego słowo potrafiło uspokoić ją nawet w największym szale. To był on, to była miłość.
- A teraz- Zamieć wziął głęboki oddech po czym pochwycił za nogę Głuszkę która upadła na trawę z chichotem- odpłacisz mi się za te wyzwiska kochana...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie minęło wiele czasu, może około księżyca, kiedy Głuszcowa Łapa wylądowała u medyka. Bynajmniej, nie z powodu poranionego karku. Lśniące Słońce dokładnie obejrzał kotkę która dygotała ze stresu wylewając rzekę łez na posłanie z mchu. Obok stał nieco zmieszany i zaszokowany Orla Łapa drepcząc niespokojnie tuż za mentorem. Muchomorowe Serce był bliski rozniesienia całej lecznicy, drżąc ze wściekłości, a Żądlący Język, gdyby mogła, pobladłaby przybierając kolor brzózki. W zamian tego stała na wątłych nogach patrząc bezsilnie na swoją córkę która...
- Gratuluję ci dzieciaku, będziesz mieć dzieciaki- mruknął sarkastycznie medyk siadając przed Głuszcową Łapą- nic tylko urządzić wielką ceremonię, na pewno wszyscy się ucieszą. Teraz biegnij w podskokach do kociarni. Cóż za ironia, sama nie dawno z niej wypełzłaś.
Bury wojownik napuszył się po czym wyszedł sprężystym krokiem z lecznicy uderzając łapami o bliski konar, pieniąc się ze wściekłości. Żądlący Język spojrzała na swoją córkę z bezsilnością po czym jej ucho zadrgało na dźwięk słów Lśniącego Słońca:
- Na twoim miejscu Żądlący Języku poszedłbym kochasia uspokoić, bo rozniesie nam klan i połamie sobie łapy, a ja go leczyć nie będę.
Wojowniczka pokornie kiwnęła głową i wyszła bez słowa pozostawiając roztrzęsioną i przerażoną Głuszkę samą sobie. Łzy już same wyschły, nie była już w stanie produkować nowych.
<<Ktoś chce odwiedzić w żłobku?>>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?W Klanie Nocy
Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)
Biedna Głusia :c
OdpowiedzUsuńZ chęcią odpiszę, mogę?
~Błękit
Jasne, jaką postacią :'0
UsuńLiliowa Sadzawka^^
UsuńO jasne :'00
UsuńWybacz, nie pamiętałam haha