— Nie ruszaj się, masz mech w sierści! — zwrócił jej uwagę piastun.
Koteczka ćwiczyła wczoraj na kawałku mchu, aby się przygotować na treningi. Kiedy Złocisty Widlik przestał czyścić jej futro, wyszła na polanę. Tak jak zapamiętała z ćwierćksiężyca wcześniej, wszyscy się już zebrali dookoła drzewa, a na nim siedziała liderka. Lilia napawała się tą chwilą, była teraz w centrum uwagi, a wszystkie oczy skierowane były na nią. Kiedy usiadła, Mandarynkowa Gwiazda zaczęła:
— Zebraliśmy się tu, aby mianować kolejnego kociaka na wojowniczkę. Lilio — gdy to powiedziała, koteczka wstrzymała oddech. — Ukończyłaś sześć księżyców i nadszedł czas, abyś została uczniem. Od tego dnia aż do otrzymania imienia wojownika będziesz się nazywać Liliową Łapą. Twoim mentorem będzie Czosnkowa Krewetka. Mam nadzieję, że przekażę ci całą swoją wiedzę.
Liliowa Łapa myślała, że śni. Podeszła do mentora. Jej oczy lśniły tak jak jej. Dotknęła ją nosem, a ona liznęła ją po głowie.
— Czosnkowa Krewetko, jesteś gotowa do szkolenia własnego ucznia. Otrzymałaś od swojego mentora doskonałe szkolenie i pokazałaś swoją odwagę. Będziesz mentorką Liliowej Łapy. Mam nadzieję, że przekażesz jej całą swoją wiedzę.
Wtedy rozległo się wołanie:
— Liliowa Łapa! Liliowa Łapa! — Była wniebowzięta!
Wtedy wszyscy do niej podeszli i zaczęli jej gratulować. Kiedy przyszedł Złocisty Widlik, wtuliła głowę w jego sierść na piersi i zamruczała:
— Dziękuję. Za wszystko. — Piastun liznął ją po głowię i wyszeptał:
Koteczka ćwiczyła wczoraj na kawałku mchu, aby się przygotować na treningi. Kiedy Złocisty Widlik przestał czyścić jej futro, wyszła na polanę. Tak jak zapamiętała z ćwierćksiężyca wcześniej, wszyscy się już zebrali dookoła drzewa, a na nim siedziała liderka. Lilia napawała się tą chwilą, była teraz w centrum uwagi, a wszystkie oczy skierowane były na nią. Kiedy usiadła, Mandarynkowa Gwiazda zaczęła:
— Zebraliśmy się tu, aby mianować kolejnego kociaka na wojowniczkę. Lilio — gdy to powiedziała, koteczka wstrzymała oddech. — Ukończyłaś sześć księżyców i nadszedł czas, abyś została uczniem. Od tego dnia aż do otrzymania imienia wojownika będziesz się nazywać Liliową Łapą. Twoim mentorem będzie Czosnkowa Krewetka. Mam nadzieję, że przekażę ci całą swoją wiedzę.
Liliowa Łapa myślała, że śni. Podeszła do mentora. Jej oczy lśniły tak jak jej. Dotknęła ją nosem, a ona liznęła ją po głowie.
— Czosnkowa Krewetko, jesteś gotowa do szkolenia własnego ucznia. Otrzymałaś od swojego mentora doskonałe szkolenie i pokazałaś swoją odwagę. Będziesz mentorką Liliowej Łapy. Mam nadzieję, że przekażesz jej całą swoją wiedzę.
Wtedy rozległo się wołanie:
— Liliowa Łapa! Liliowa Łapa! — Była wniebowzięta!
Wtedy wszyscy do niej podeszli i zaczęli jej gratulować. Kiedy przyszedł Złocisty Widlik, wtuliła głowę w jego sierść na piersi i zamruczała:
— Dziękuję. Za wszystko. — Piastun liznął ją po głowię i wyszeptał:
— Nie ma za co.
Potem przyleciała do niej Urodziwa Łapa i musnęła ją w bark.
— Chodź! Pokażę ci nasze legowisko! — Kotka mrugnęła na pożegnanie przez ramię do kocura i pobiegła za przyjaciółką.
Potem przyleciała do niej Urodziwa Łapa i musnęła ją w bark.
— Chodź! Pokażę ci nasze legowisko! — Kotka mrugnęła na pożegnanie przez ramię do kocura i pobiegła za przyjaciółką.
— To tutaj! — zawołała przez ramię.
Przed nią mieścił się wielki gąszcz krwawnika, nad którym latały pszczoły i trzmiele. W środku barwy rozlewały się po kątach. Tam były wiszące kwiaty, tam na leżu były pióra, a w przeciwległym kącie kolorowe kamienie.
— Tu jest twoje posłanie! Wzięłam tu kilka twoich ulubionych piór i kwiatów, również szafirek! - Pokazała łapką na niebieski kwiatek. — Na dodatek będziesz spać obok mnie.
Jej legowisko mieściło się po prawej stronie, przy gęstej ścianie z trzciny, która będzie znakomitym schowkiem na skarby, a szczególnie na jej kamienie, które będzie musiała przetransportować. Nad posłaniem wisiał złamany kwiat lawendy, a od strony wejścia leżał mały kawałek drewna, idealny do ostrzenia pazurów. Było tu naprawdę przytulnie. Liliowa kotka czuła ekscytację, jaka płynęła z nowego rozdziału życia.
Przed nią mieścił się wielki gąszcz krwawnika, nad którym latały pszczoły i trzmiele. W środku barwy rozlewały się po kątach. Tam były wiszące kwiaty, tam na leżu były pióra, a w przeciwległym kącie kolorowe kamienie.
— Tu jest twoje posłanie! Wzięłam tu kilka twoich ulubionych piór i kwiatów, również szafirek! - Pokazała łapką na niebieski kwiatek. — Na dodatek będziesz spać obok mnie.
Jej legowisko mieściło się po prawej stronie, przy gęstej ścianie z trzciny, która będzie znakomitym schowkiem na skarby, a szczególnie na jej kamienie, które będzie musiała przetransportować. Nad posłaniem wisiał złamany kwiat lawendy, a od strony wejścia leżał mały kawałek drewna, idealny do ostrzenia pazurów. Było tu naprawdę przytulnie. Liliowa kotka czuła ekscytację, jaka płynęła z nowego rozdziału życia.
[392 słowa]
[Przyznano 8%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz