– Ja nie wiem… Ona mi się chyba nie podoba…
Ruda nie kwestionowała tego. Po prostu uśmiechnęła się ciepło.
– To nie jest takie łatwe. Kiedyś zrozumiesz, o kogo konkretnie chodzi. Po prostu potrzebujesz czasu.
***
– Wzorek! Jak ty to robisz, że ta grzywka jest taka falowana? – zapytała Drobne Ukojenie. Na to wojowniczka wzruszyła ramionami.
– Nie wiem. Tak jakoś wyszło.
To wywołało chichot wśród zgromadzonych kotek.
– Chcesz powiedzieć, że to jest naturalne? – dopytała inna.
– Najwyraźniej tak.
– Dobra, skoro Wzorek tak bardzo chce zachować sposób na falowaną grzywkę dla siebie – zażartowała Psotny Nietoperz. – To może porozmawiamy o czymś innym?
Większość przyjaciółek od razu się zgodziła. Nie było sensu wypytywać byłej pieszczoszki o coś, czego nie wiedziała, lub czym nie chciała się podzielić.
– W takim razie, jaki temat proponujesz?
– Może być o kocurach, jak chcesz. Chętnie posłuchamy o twoich randkach – uśmiechnęła się Nietoperz. Wzorek, która nie brała udziału w tej konkretnej wymianie zdań, poczuła się nagle nieswojo. Czuła, jakby jej żołądek zwinął się w kłębek. Nagle straciła całkowite zainteresowanie rozmową. Przynajmniej pozornie, bo jedno z jej uszu nadal uważnie ją śledziło. Mimo tego postanowiła oddzielić się od grupy na jakiś czas.
– Gdzie idziesz, Wzorek? – zapytała Pchełkowy Skok. Stanęła jak wryta. Co miała jej odpowiedzieć? Na szczęście dla niej chwilę później usłyszała kolejny żart ze strony Nietoperz.
– A co tam, nie powstrzymujmy wielkiej łowczyni Klanu Klifu.
Na tą zgodę Wzorek wsunęła się między krzaki i oddaliła się od kółeczka plotkarskiego. Podczas samotnego spaceru jej myśli cały czas były zajęte. Już, od kiedy zaczęła brać pod uwagę taką opcję, zastanawiała się, jak miała powiedzieć koleżankom, że podobają jej się kotki i być może spróbować swoich szans u jednej z tych, które jej się podobały. Niestety nie przewidziała jednego małego szczegółu. Nie wiedziała, ile z nich też lubiło kotki. Była szansa, że takich kotów nie było w jej grupce znajomych. A może akurat te, które jej się podobają, patrzą tylko na kocury? W końcu ciągle o nich gadały. Może kierowała swoje serce w złe miejsce? “Gdybym tylko była kocurem” westchnęła w myślach.
***
Kilka dni temu zdała sobie sprawę, że jej problem może mógł mieć rozwiązanie. Przecież istnieją koty, które urodziły się kotką, ale są kocurami. Musiała tylko zacząć używać męskich zaimków. Nawet próbowała, ale po prostu nie była w stanie poprawić nikogo. Bo nie czuła, że to działa. Nawet gdy w myślach mówiła o sobie jak o kocurze, czuła, że to coś obcego. Po raz kolejny zaplątała się w sieć emocji i nie wiedziała co zrobić. Na szczęście ostatnio pomogła jej z tym Płomienne Serce. Może i tym razem to zadziała? Dosiadła się do rudej podczas posiłku. Tylko jak teraz zacząć temat…?
<Płomyk? Jesteś oficjalnym terapeutą Wzorek>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz