Szli w ciszy, ale nie była ona nieprzyjemna. Wręcz przeciwnie, była ich towarzyszem, przerywana odgłosami lasu.
— Lubię z tobą polować — miauknął kocur.
Kora spojrzała na niego i zamrugała kilka razy, a zaraz przewróciła oczami, ale uśmiech na jej twarzy z każdą sekundą był coraz większy. Wiedziała, że Kamyczek, w przeciwieństwie do jego brata, uciekiniera, nie rzucał komplementami na prawo i lewo, przez co, gdy te wychodziły z jego ust, to się peszyła. Jednak lubiła słyszeć co w niej lubi Kamyczek.
— Ja z tobą też — odparła, zerkając na niego.
Kamienne Pióro zamruczał, a zaraz potem uśmiechnął się tajemniczo. Kotka uniosła brew.
— Chodź, pokaże ci coś — rzucił.
Ruszył w wybraną przez siebie stronę. Korowy Szept nie protestowała i szybko ruszyła za nim. Nie wiedziała, gdzie ją prowadzi, ale nie przejmowała się tym. Ufała mu bezgranicznie i pozwoliłaby mu wziąć się nawet i na drugi koniec świata, tylko jeśli mieli być tam razem.
Po chwili znaleźli się na niedużej polance. Była ona otoczona świerkami, a przez jej środek przepływał maleńki strumień, cieniutka struga wody. Spomiędzy trawy wystawały kolorowe kwiaty. Kora rozejrzała się i uśmiechnęła, bo strasznie się jej to miejsce spodobało. Zerknęła na Kamyczka, zaciekawiona czemu ją tu przyprowadził i ich oczy akurat się spotkały.
— Korowy Szepcie, bo ja… Wiesz… Muszę ci coś powiedzieć i… I uznałem, że tutaj… Że tutaj będzie najlepiej, bo… Bo lubię to miejsce i… I jest ładne, prawda? — wyjąkał.
Kotce nie umknęło, że zaczął unikać jej spojrzenia, przez co nie odpowiedziała, czekając na dalszy rozwój spraw. Poczuła jednak, że jej serce zaczyna bić mocniej, niż powinno. Kamyczek podobał jej się chyba, od kiedy w ogóle była w stanie pomyśleć o kimś innym jako o partnerze. Kocur zawsze był miły, chociaż trochę wycofany, ale według Kory było to urocze. Tylko był starszy, więc kotka schowała uczucia głęboko w sobie i nie miała zamiaru ich wypuścić. Lecz teraz, zestresowana co chciał powiedzieć przyjaciel, miała mu ochotę wszystko wykrzyczeć. Powstrzymała się jednak i zaczęła nerwowo tuptać przednimi łapkami.
— No bo ja… No wiesz, przyjaźnimy się i… I bardzo cię lubię, uwielbiam z tobą spędzać czas i z tobą rozmawiać. — kocur mówił na jednym wdechu. — Tylko że od jakiegoś czasu czuję coś, czego wcześniej nie czułem, takie dziwne uczucie, niby fajne, niby nie, bo się bardziej stresuję, ale w sumie sam nawet nie wiem czym, ale jeszcze bardziej cię lubię i mi tak serce szybciej bije i jakby cały świat jednocześnie przyspiesza i się zatrzymuje, jak jesteś obok i nad tym dużo myślałem i się zastanawiałem i teraz już wiem, co to jest, bo po prostu ty jesteś dla mnie bardzo ważna, ale nie w taki zwykły sposób, w jaki jest dla mnie ważny przyjaciel, tylko w taki specjalny, bo ty jesteś kimś specjalnym w dobrym sensie, jesteś po prostu dla mnie najważniejsza na świecie i to uczucie to miłość, bo ja… Kocham cię. — wydusił w końcu.
Kora przez moment nie wierzyła w to, co słyszy, bo jak miała w zwyczaju, już widziała najgorsze scenariusze. Bała się, że kocur zauważył jej uczucie i przez to nie będzie chciał się z nią już przyjaźnić, albo, że ogólnie zrobiła coś złego. Nigdy nie spodziewała się, że Kamienne Pióro będzie czuł to samo.
Milczała przez dłuższą chwilę, przez co kocur już chciał otwierać usta i pewnie zacząć się tłumaczyć. Wreszcie jednak Kora zmusiła ciało do poruszenia się i rzuciła się na kocura, po czym zaczęła się o niego ocierać, mrucząc głośno.
— Też Cię kocham, Kamyczku. — wyszeptała wreszcie, gdy już cali wytarzali się na łące. — Od wielu, wielu księżyców — zaśmiała się głupio i wyprostowała, zerkając w jego oczy. — Bardzo mocno cię kocham… I tak, chcę zostać twoją partnerką do końca naszego życia — uśmiechnęła się.
A zaraz znów do niego podeszła i otarła się o niego, mrucząc zadowolona.
— No bo ja… No wiesz, przyjaźnimy się i… I bardzo cię lubię, uwielbiam z tobą spędzać czas i z tobą rozmawiać. — kocur mówił na jednym wdechu. — Tylko że od jakiegoś czasu czuję coś, czego wcześniej nie czułem, takie dziwne uczucie, niby fajne, niby nie, bo się bardziej stresuję, ale w sumie sam nawet nie wiem czym, ale jeszcze bardziej cię lubię i mi tak serce szybciej bije i jakby cały świat jednocześnie przyspiesza i się zatrzymuje, jak jesteś obok i nad tym dużo myślałem i się zastanawiałem i teraz już wiem, co to jest, bo po prostu ty jesteś dla mnie bardzo ważna, ale nie w taki zwykły sposób, w jaki jest dla mnie ważny przyjaciel, tylko w taki specjalny, bo ty jesteś kimś specjalnym w dobrym sensie, jesteś po prostu dla mnie najważniejsza na świecie i to uczucie to miłość, bo ja… Kocham cię. — wydusił w końcu.
Kora przez moment nie wierzyła w to, co słyszy, bo jak miała w zwyczaju, już widziała najgorsze scenariusze. Bała się, że kocur zauważył jej uczucie i przez to nie będzie chciał się z nią już przyjaźnić, albo, że ogólnie zrobiła coś złego. Nigdy nie spodziewała się, że Kamienne Pióro będzie czuł to samo.
Milczała przez dłuższą chwilę, przez co kocur już chciał otwierać usta i pewnie zacząć się tłumaczyć. Wreszcie jednak Kora zmusiła ciało do poruszenia się i rzuciła się na kocura, po czym zaczęła się o niego ocierać, mrucząc głośno.
— Też Cię kocham, Kamyczku. — wyszeptała wreszcie, gdy już cali wytarzali się na łące. — Od wielu, wielu księżyców — zaśmiała się głupio i wyprostowała, zerkając w jego oczy. — Bardzo mocno cię kocham… I tak, chcę zostać twoją partnerką do końca naszego życia — uśmiechnęła się.
A zaraz znów do niego podeszła i otarła się o niego, mrucząc zadowolona.
<Kamyczku?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz