I jak tylko wróciła, to wyłożyła się na swoim legowisku, na krótką drzemkę. I tak nie mogła oczekiwać, że Źródlana Łuna zabierze ją gdzieś daleko. Miała teraz inne priorytety.
Drzemka kotki była naprawdę krótka.
– Promienna Łapo, jesteś tu? – Ktoś miauknął przy wejściu. Promyk podniosła głowę i zamrugała zaspana. Jednak szybko podniosła tyłek z legowiska i wyszła do kota, który ją wołał.
Stanęła obok wojowniczki, którą znała tylko trochę. Spotkała ją za kociaka i jej charakterystyczna łatka zapadła jej w pamięć.
– Z powodu niemożności wykonywania obowiązków mentorskich przez Źródlaną Łunę, mam przyjemność przejąć chwilowo twój trening – poinformowała ją wojowniczka ze spokojem w głosie. Ona? No dobra. Była trochę młoda, ale Promyk nie wnikała w decyzje zastępcy czy tam lidera. Skoro wybrały dla niej tę kotkę, to był do tego dobry powód.
I zaraz obie szły w kierunku wyjścia.
– Dziś nauczę cię otwierania krabów – Starsza kotka machnęła ogonem i z uśmiechem poprowadziła Promyk w kierunku plaży. To już drugi raz jak Promienna Łapa udała się w tamtym kierunku. Znowu będzie musiała chodzić po piasku. – Chyba że już miałaś z tego naukę, to pomyślimy nad czymś innym.
– Nie – odparła Promyk. – Nie robiliśmy ze Źródlaną Łuną za wiele. Pokazała mi tereny, nauczyła mnie polować... trochę. Udało nam się odbyć lekcję o tym, jak znaleźć takiego kraba… A… potem Łuna zaszła w ciążę i mój trening trochę zahamował. – Promienna Łapa skrzywiła się na nieprzyjemnie drapiący piach pod jej łapami. – Ale sama nauczyłam się wiele.
– Sama? – Psotny Nietoperz spojrzała na swoją nową uczennicę z zaskoczeniem.
– No tak. Miałam dużo czasu … wolnego. Najbardziej chyba lubię polować. Ale wspinaczka na drzewa to też już żaden problem. I walka mi idzie w miarę dobrze. Czasem zaczepiam brata, żeby mi z tym pomógł. Ale głównie się szlajam sama i robię wszystko sama – odparła kotka, po czym odgarnęła łapą piach z najbliższego kamienia i tam sobie przysiadła. – A ciebie chyba uczył mój wujek! Jak to było?
– Naprawdę fajnie. Promieniste Słońce był dobrym mentorem. – Psotny Nietoperz usiadła zaraz obok.
– To fajnie. – Promyk odparła, po czym zamilkła. Cisza nie trwała długo. Promienna Łapa zmrużyła oczy i skoczyła przed siebie. – To co? Łapiemy kraba?! Chciałabym się już czegoś nauczyć!
<Psotny Nietoperzu?>
[431 słów]
[przyznano 9%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz