– Co.. Co było dalej? – Promyk zapytała się swojej mentorki. Piasek drapał ją w łapy, chciała już skończyć ten trening.
– Pacnij go, tak żeby się obrócił. Musisz złapać go za bok skorupy. – Psotka podyktowała jej co ma robić. No dobra! Czas spróbować. Promyk przesunęła swoją łapę bardzo szybko, podnosząc odrobinę piachu ze sobą i uderzyła w stworzenie. To tylko zakiwało się na nogach i podniosło swoje szczypce. Zupełnie jak wtedy, kiedy Psotka próbowała pokonać swojego, ale jej poszło to lepiej.
– Spróbuj jeszcze raz! – zachęciła ją jej mentorka. – Uważaj na szczypce!
Promyk przymierzyła się do kolejnego ataku. Tym razem trafiła w tył skorupiaka i ten przetoczył się tak aby Promyk mogła go chwycić w pyszczek. Zadowolona z siebie podniosła głowę i spojrzała na Psotkę, która uśmiechnęła się po czym zrobiła wielkie oczy. I wtedy Promyk poczuła ból w policzku. Wypuściła kraba ze swojego pyszczka i podskoczyła. Stworzenie uczepiło się jej sierści i skóry jak tonący brzytwy i nie chciało puścić. Promyk chwyciła go w łapy i starała się odepchnąć go od siebie, ale to nie działało, więc zaczęła trząść głową na boki. W końcu wymierzyła tak aby uderzyć krabem o jeden z kamieni, co spowodowało że ten padł w piach na plecach puszczając jej sierść. Promyk spojrzała na niego z nienawiścią w oczach.
– Auć… – skomentowała to po czym chwyciła go z powrotem w pysk i zmierzyła wściekłym wzrokiem swoją mentorkę, która śmiała się w najlepsze.
– Oh. To było dobre. A teraz, chodź. Otworzysz go!-- Psotka machnęła na nią łapą zapraszając ja do kamienia obok którego siedziała.
Promyk otwiera kraby jak profesjonalistka już od samego początku. To nie było trudne. Wystarczyło odpowiednio mocno nim stuknąć o skałę i skorupa pękła jak jajko. Potem tylko wybierało się resztki i można było zanieść zdobycz do obozu.
– Dobrze ci poszło! – Psotka uśmiechnęła się do Promyk w drodze powrotnej. Promyk rzuciła jej zrezygnowane spojrzenie.
– Pogryzły mnie. – mruknęła. Po tym jednym, którego rozbiła miała poćwiczyć jeszcze parę razy. Każdy, dosłownie każdy z krabów, którego Promyk wzięła w pysk chwycił ją w swoje szpony. Jeden nawet pogryzł ją w łapę, kiedy próbowała go pobić. Oczywiście wszystkie wylądowały koniec końców na kamieniu i zostały rozbite, ale Promyk straciła kępek futra na policzku i była niezadowolona.
– Zdarza się nawet najlepszym. Nie jest to najprzyjemniejsze uczucie, ale jak na pierwszy raz złapałaś ich całkiem sporo. I nie miałaś problemu ich rozbijać!
– Dzięki. Trochę mi to poprawia humor, ale… chyba muszę dowiedzieć medyka. – Promyk skrzywiła się na samą myśl. Przynajmniej jest tam Jagnięca Łapa.
– Definitywnie! – Psotka zaśmiała się pod nosem.
<Psotny Nietoperzu?>
Czego mnie jeszcze nauczysz?
[otwieranie krabów]
[490 słów]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz