Koperkowa Łapa z racji nieobecności większości kotów chciało w spokoju przejść się po obozie. Wstało ze swojego miejsca i przeciagnęło się, wbijając pazury w łapy. Zastanawiało się, jak długo będzie jeszcze musiało przebywać poza legowiskiem medyka. Nie podobała jeno się sytuacja, w której się znajdowało, tym bardziej, że nie czując zapachu ziół, nie było w stanie nawet zasnąć w nocy. Liliowy kot czuł wieczne spięcie mięśni i niezadowolenie. Wiedziało, że musi robić wszystko, aby wrócić na swoję miejsce, bo jeszcze moment, a zwariuje. Nagle przypomniało mu się, że miało dziś wymienić mech w żłobku. Spojrzało na Mroczną Wizję zajmującą się swoimi kociakami na zewnątrz i kiwnęło jej głową. Kot jednak nie oczekiwało, że gest ten zostanie oddany. W końcu według klanu jest kłamcą, prawdopodobnie nawet niebędącym godnym, aby żyć w Klanie Wilka. Żeby jeszcze Koperkowa Łapa wiedziało, chociaż co zrobiło... Kremik za to nie czuł potrzeby zabawy z pozostałymi kociakami, nie był do nich całkowicie przekonany. Zapasy, tarzanie się i inne zabawy tego typu niezbyt go interesowały, pewnie dlatego, że nie miał w nich szans. Oprócz tego Plamka niedawno zasnęła, a nie mógł zostawić bezbronnej siostry samej. Chociaż to nie tak, że byłby w stanie ją obronić. W legowisku kociak nie miał zbyt wielu zajęć, więc usiadł obok siostry i zaczął myśleć o wszystkim, co wpadło mu do głowy. Rozmyślenia małego kocurka przerwało pojawienie się robaczka. Kremik podszedł trochę bliżej owada i zaczął przyglądać mu się z ciekawością. Wyglądał znajomo, był to gatunek, który często widywał w swoim nowym domu. Porównując go do owadów, które widział u dwunożnych i tego, co opowiadała mu mama, podejrzewał, że to jakiś żuk. Liliowy kot wszedło do żłobka wraz z mchem, który jakiś czas temu przyniósł mu jeden z uczniów. Rozejrzało się po legowisku i ujrzało dwa kociaki. Śpiącą Plamkę oraz wpatrującego się w niewielkiego robaczka Kremika. Uśmiechnęło się, widząc drugiego malucha. Kociak wyglądał według liliowego kota zabawnie i uroczo, ale także strasznie bezbronnie. Nie to, co na przykład… Kruk.
"Co, gdybym samo kiedyś znalazło taką parę kociąt? Chyba...nie byłbym w stanie ich oddać. Wtedy bym się nimi zajęło. Tylko czy zostałyby wychowane na dobre i porządne koty?" — pomyślało.
Zaczęło wymieniać legowiska, gdy nagle natknęło się na cierń w nim.
— Na Klan Gwiazdy! Czy uczniowie nie potrafią już nawet porządnie zebrać mchu! — przeklnęło, co prawda dosyć cicho, ale mimo to i tak skuliło uszy, oglądając się dookoła czy nikt tego nie słyszał.
Kot bowiem cechowało się tym, że niebyt lubiło przeklinać. Od czasu, do czasu - niech już będzie, jednak nie rozumiało kotów, które wzywają Klan Gwiazdy na darmo lub tych, którzy bez krztyny umysłu wyzywają innych od mysich móżdżków. Wyjątkiem jednak była jemo siostra.od której właśnie takimi nie za mądrymi tekstami "odbijało piłeczkę". Zamyślony kociak nawet nie zwrócił uwagi na kotka, który właśnie pojawił się w legowisku. Zrobił to, dopiero gdy nieznajome powiedziało coś, nie do końca zrozumiałego, przez co owad, któremu wcześniej tak zawzięcie się przyglądał, uciekł. Kremik spojrzał na niego, unosząc głowę.
— Wybacz. Nie chciałom wyprowadzić cię z równowagi — miauknęło cicho. — Jesteś Kremik, prawda?
— Spokojnie, nic się nie stało — miauknął przyjaźnie, ale dość cicho — Tak, jestem Kremik. Miło mi ciebie poznać. — Kociak siedział obok siostry i patrzył w stronę ucznia, ale starał się unikać bezpośredniego kontaktu wzrokowego.
Koperkowa Łapa nerwowo zaczęło wbijać pazurki w ziemię, widząc zakłopotanie kociaka. Z racji, że mały kocurek tak bardzo unikał kontaktu wzrokowego, uczeń zaczęło się obawiać, że czymś go wystraszył lub, co gorsza kociak po prostu już jeno nie lubi. Tak bardzo nie lubiło przecież, gdy ktoś jeno ocenia!
— Ja jestem Koperkowa Łapa — odparło. — Mi również miło cię poznać. Twoja siostra i ty jesteście kociakami jakiś czas temu znalezionymi przez patrol, prawda? Kto się wami opiekuje? Mroczna Wizja czy jakaś inna z karmicielek? — zapytało, siląc się na niewielki uśmiech, byle żeby kociak czuł się nieco mniej niepewnie.
"Czy ten kociak boi się innych kotów? Niby czemu? Czy coś mu zrobili? Może inne kociaki go nie lubią...tak jak kiedyś nie lubili mnie?" — pomyślało przez chwilę.
"Co, gdybym samo kiedyś znalazło taką parę kociąt? Chyba...nie byłbym w stanie ich oddać. Wtedy bym się nimi zajęło. Tylko czy zostałyby wychowane na dobre i porządne koty?" — pomyślało.
Zaczęło wymieniać legowiska, gdy nagle natknęło się na cierń w nim.
— Na Klan Gwiazdy! Czy uczniowie nie potrafią już nawet porządnie zebrać mchu! — przeklnęło, co prawda dosyć cicho, ale mimo to i tak skuliło uszy, oglądając się dookoła czy nikt tego nie słyszał.
Kot bowiem cechowało się tym, że niebyt lubiło przeklinać. Od czasu, do czasu - niech już będzie, jednak nie rozumiało kotów, które wzywają Klan Gwiazdy na darmo lub tych, którzy bez krztyny umysłu wyzywają innych od mysich móżdżków. Wyjątkiem jednak była jemo siostra.od której właśnie takimi nie za mądrymi tekstami "odbijało piłeczkę". Zamyślony kociak nawet nie zwrócił uwagi na kotka, który właśnie pojawił się w legowisku. Zrobił to, dopiero gdy nieznajome powiedziało coś, nie do końca zrozumiałego, przez co owad, któremu wcześniej tak zawzięcie się przyglądał, uciekł. Kremik spojrzał na niego, unosząc głowę.
— Wybacz. Nie chciałom wyprowadzić cię z równowagi — miauknęło cicho. — Jesteś Kremik, prawda?
— Spokojnie, nic się nie stało — miauknął przyjaźnie, ale dość cicho — Tak, jestem Kremik. Miło mi ciebie poznać. — Kociak siedział obok siostry i patrzył w stronę ucznia, ale starał się unikać bezpośredniego kontaktu wzrokowego.
Koperkowa Łapa nerwowo zaczęło wbijać pazurki w ziemię, widząc zakłopotanie kociaka. Z racji, że mały kocurek tak bardzo unikał kontaktu wzrokowego, uczeń zaczęło się obawiać, że czymś go wystraszył lub, co gorsza kociak po prostu już jeno nie lubi. Tak bardzo nie lubiło przecież, gdy ktoś jeno ocenia!
— Ja jestem Koperkowa Łapa — odparło. — Mi również miło cię poznać. Twoja siostra i ty jesteście kociakami jakiś czas temu znalezionymi przez patrol, prawda? Kto się wami opiekuje? Mroczna Wizja czy jakaś inna z karmicielek? — zapytało, siląc się na niewielki uśmiech, byle żeby kociak czuł się nieco mniej niepewnie.
"Czy ten kociak boi się innych kotów? Niby czemu? Czy coś mu zrobili? Może inne kociaki go nie lubią...tak jak kiedyś nie lubili mnie?" — pomyślało przez chwilę.
<Kremiku? Przecież nie zamierzam Cię skrzywdzić!>
[660 słów]
[przyznano 13%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz