To przedstawienie w milczeniu dotąd obserwowała para brązowych, szeroko rozwartych ślepi.
W pewnej chwili coś zakłóciło przebieg występu; jakiś drobny ruch, stukot maleńkich łapek, odbijający się od ścian piwnicy i cichy, zachrypnięty głosik.
— Co porabia Ballada? — wyszeptała Kukła, siadając tuż przy boku siostry i na moment tylko zatrzymując wzrok na jej pyszczku.
Wymieniona wyżej istotka powolnie odwróciła czerep, posyłając siostrze krótkie, puste spojrzenie; następnie uniosła jedną z brwi i wzruszyła ramionami. Spuściła głowę, a końcówka jej ogona drgnęła. Spojrzała ponownie na Kukłę i skinęła ruchem pyszczka w jej stronę.
— Podarek chciałaby mi dostarczyć, droga krewna? — zapytała Kukiełka po chwili milczenia. Uniosła kąciki ust, wygięła lekko górną wargę i delikatnie przymrużyła oczęta, uporczywie wpatrując się w kociaka, starając się imitować coś na kształt uśmiechu.
— Jaki? — szepnęła w odpowiedzi Ballada, przekrzywiając główkę. Nie dociekała jednak więcej; dźwignęła się na równe łapki, odchodząc gdzieś w kąt piwniczki i ginąc w mroku. Nastała chwilowa cisza, przerywana tylko urywanym, chrapliwym oddechem Kukły. Dopiero kilka uderzeń serca później, żółte ślipka Ballady błysnęły tajemniczo i kotka wyłoniła się z cienia; w pyszczku niosła dziwny, połyskujący przedmiot. Przy każdym ruchu burej, szkiełko mieniło się na zielono, a gdy tylko kilka promieni słońca odważyło się swymi szalami musnąć cudeńko, to zabłysło straszliwie, oślepiając maleństwa.
— Ostre — skomentowała tylko Ballada. — Lśni. Jak to — wskazała noskiem na okno.
Kukła rozszerzyła oczy, w których tańczyła ciekawość.
— Śliczne. — Pokiwała powoli łepetynką, po czym ochoczo wysunęła jasne paliczki przed siebie, poruszając nimi z podekscytowaniem, gdy szmaragdowy przedmiot spoczął na jej poduszeczkach, powodując drobne otarcia delikatnej, kocięcej skóry.
Tak bardzo podobało jej się znalezisko Ballady…
— Czy chcesz coś w zamian? — Uniosła ślepia znad szkiełka, sprawiając, że ich spojrzenia się splotły.
Ballada powoli skinęła głową, wpatrując się ogromnymi oczyma w siostrę.
— Jeśli masz — odchrząknęła.
Brązowooka omiotła wzrokiem piwnicę, w poszukiwaniu czegoś, co mogłoby przypaść siostrze do gustu. Wreszcie w oczy młódki rzucił się ubrudzony, żółty materiał, przepasany niebieską nicią; ciemne, dumne ślepia, należące do wyblakłych pawi, spoglądały ku kotkom z jasnej tkaniny. Kukła dźwignęła się na łapki i chwiejnym, niepewnym krokiem zbliżyła się do szmatki. Uchyliła pyszczek, ukazując swoje śnieżnobiałe ząbki i chwyciła w nie prezent dla Ballady. Kichnęła, gdy do jej nozdrzy dostał się kurz, po czym stanęła przed szylkretową istotką.
— Podarek — wymamrotała z pełnym pyszczkiem, choć miała ochotę wziąć ściereczkę i z nikim się nie dzielić. No bo co to, oddawać takie ładne rzeczy?
<Siostro?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz