BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Znajdki w Klanie Nocy!
(jedno wolne miejsce!)

Znajdki w Klanie Klifu!
(brak wolnych miejsc!)

Zmiana pory roku już 8 lutego, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!

26 kwietnia 2025

Od Mrocznej Wizji

Mistrzowie dostali zadanie — przesłuchać każdego. Wreszcie robiła coś przydatnego. Mogła się zemścić za śmierć matki. Zdała sobie sprawę, że teraz pozostała jej tylko Makowy Nów i kocięta i nie może ich stracić. Czy ona też miała takie obawy związane z nią? Życie jest takie kruche i ulotne, tak łatwo je stracić, zniszczyć, stłamsić. Mroczna Wizja właśnie to robiła. Jej zadaniem było raz na księżyc zabić niewinne koty, które miały rodziny, tak jak ktoś zabił jej matkę… “Mroczna Wizjo, przestań!” upomniała samą siebie. Nie dopuszczała do siebie tych momentów słabości, poczucia winy za to co robi. “To dla kultu. Zabijam innych dla mojej rodziny. Dla mojej matki”. Nagle poczuła, że robi jej się słabo. “Zaraz zemdleję”, uświadomiła sobie. Zdążyła wyjść z obozu i zrobić kilka kroków, kiedy się przewróciła.
****
“Znowu to”, pomyślała po przebudzeniu. Jakby nie miała dość problemów. Ataki zdarzały się coraz dalej, ale wciąż były, najwyraźniej. Czas najwyższy zacząć przesłuchanie. Stwierdziła, że najlogiczniej będzie zacząć od Zalotnej Krasopani, która trzymała tej nocy wartę. Zawsze miała z nią dobry kontakt, wychowywała ją, kiedy była maleńkim kocięciem. Jednak to było przesłuchanie i musiała każdego traktować tak samo: zimno i podejrzliwie.
Mroczna Wizja wyprostowała się, patrząc się zimnymi oczami na córkę Zarannej Zjawy
— Proste pytanie do ciebie — miauknęła chłodno. — Czy to byłaś ty?
— Nie — miauknęła twardo. — Przecież wiesz, jak cenię sobie kult i Miejsce, Gdzie Brak Gwiazd. Nie po to opowiadałam swoim dzieciom o świetności wszystkich przywódców czczących naszych mrocznych przodków, aby potem robić takie rzeczy. Brzydzi mnie morderca Sosnowej Gwiazdy i Jadowitej Żmii — przyznała bez zawahania. — Tamtej nocy zostałam wybrana na wartę. Widziałam, jak Sosnowa Gwiazda, Jadowita Żmija i Jaskółcze Ziele wraz z Głupią Łapą wychodzą z obozu. Wiedziałam, co się święci. Nie protestowałam, nie próbowałam nic robić, wiedziałam, że to, co robi przywódczyni jest słuszne — zaczęła. — Potem u wyjścia zjawił się Zabłąkana Łapa. Poprosił mnie, abym pokazała mu wyjście, ponieważ chciał... się wysikać — westchnęła, a następnie odchrząknęła. — Wracając... On poszedł gdzieś w krzaki, a ja stałam niedaleko. Potem wrócił, odprowadziłam go do obozu — mruknęła. — Przez resztę warty nic się nie działo, dopóki spanikowana Jaskółcze Ziele nie przybiegła do mnie i nie opowiedziała mi o tym, co dostrzegła. Może to ona? Nie wiem, nie wydaje mi się, aby ktokolwiek inny opuszczał tej nocy obóz na dłużej niż kilka minut — przyznała.
— Zabłąkana Łapa... — Mroczna Wizja zmrużyła oczy. Coś w tej wypowiedzi się nie zgadzało. Sosnowa Gwiazda miała poświęcić Głupią Łapę w ofierze, ale czy Zalotka wiedziała coś więcej? — Dziękuję ci, Zalotko. Mówiąc "wiedziałam co się święci" co miałaś dokładnie na myśli? — miauknęła.
— A ty nie wiesz? Jesteś przecież kultystką. Sosnowa Gwiazda wraz z Jadowitą Żmiją miały poświęcić Głupią Łapę na cześć Miejsca, Gdzie Brak Gwiazd. Mówiły o tym — imię "Głupia Łapa" wypowiedziała z wręcz pogardą w głosie, jakby uważała liliową uczennicę za najgorsze zło tego świata.
— Czyli nie miałaś na myśli tego, że wiedziałaś, że dojdzie do zamachu? Na ile czasu dokładnie wyszedł Zabłąkana Łapa? — miauczała szybko zadając dwa pytania naraz.
— Gdybym tylko wiedziała, że tego dnia Sosnowa Gwiazda i Jadowita Żmija nie wrócą do obozu, zrobiłabym wszystko, aby zatrzymać je w azylu... — mruknęła ponuro, a potem spojrzała na Mroczną Wizję. — Nie wiem, jeśli mam być szczera — miauknęła.
— Dobrze, dziękuję ci, jesteś już wolna — odparła.
Teraz wiedziała, gdzie skierować dalsze poszukiwania. Legowisko uczniów.
— Rysia Łapo! — zawołała. — Podejdź do mnie.
— Tak, Mroczna Wizjo? — spytała.
— Rysia Łapo, co robiłaś tej nocy, kiedy zamordowano Sosnową Gwiazdę?
— Cały dzień ciężko trenowałam z Lodowym Omenem, więc byłam zmęczona. Po polowaniu, kiedy już zachodziło słońce, udałam się odłożyć zwierzynę. Potem udałam się do legowiska uczniów, jednak przed legowiskiem medyków usłyszałam... Cichy szmer? Jakby ktoś coś zrobił. Później położyłam się na legowisku i zasnęłam — odparła.
— Opowiedz mi, gdzie była reszta uczniów — zażądała, a w jej głowie powstał już zarys podejrzanego.
— Spali w legowiskach. Tak jak i ja po chwili.
— Czy jesteś tego pewna? Wiesz może, z której strony legowiska dobiegał ten dziwny odgłos?
— Jestem pewna! Dobiegało to od części legowiska medyków — powiedziała.
— Myślisz, że to mógł być ktoś z uczniów?
— Chyba nie... Kroki były zbyt ciężkie, może to medyczka? — odpowiedziała.
— Wezmę to pod uwagę, dziękuję ci. Czy inni uczniowie potwierdzą to, że byłaś całą noc w legowisku?
— Tak — wymruczała.
— Zatem jesteś wolna.
Po rozmowie z Rysią Łapą przeprowadziła krótką rozmowę z Topielcowym Lamentem, jednak z jego zeznań nic nie wynikało. Nie był zbyt pomocny.
Jaskółcze Ziele wydawała się być przestraszona, ale Mroczna Wizja była pewna, że to nie ona była mordercą. Olszową Korę również przesłuchała. Stwierdziła ona tylko, że z legowiska uczniów dobiegał dziwny szmer. Twierdziła, że była cały czas w obozie, a inne koty to potwierdziły. “Uczniowie” pomyślała Mroczna Wizja. “Ufam moim kultystom i wiem, że to nie oni. To musi być ktoś spoza kultu. Na przykład Zabłąkana Łapa, który wyszedł w środku nocy”. Nagle zobaczyła Lodowy Omen.
— Musimy siebie przesłuchać — miauknęła Mroczna Wizja do Lodowego Omenu. — Wiem, że to jest jakiś absurd, jestem pewna, że tego nie zrobiłaś, ale na chwilę obecną każdy jest potencjalnym mordercą. Zatem, kto może potwierdzić, że spałaś całą noc?
— Cóż, trudno znaleźć bezpośredniego świadka, gdy wszyscy spali, ale jestem przekonana, że Nikły Brzask, któremu niewątpliwie również ufasz, mógłby potwierdzić, że nie wychodziłam w nocy z obozu — powiedziała bez zająknięcia. — W ciągu dnia nie wychodziłam z obozu, nie licząc szkolenia wojowników i mojego treningu z Rysią Łapą, która może zaręczyć taką wersję wydarzeń, podobnie jak wszyscy starsi, którzy, jak mniemam, nie wychodzili z obozu. Muszę ci zadać to samo pytanie, Mroczna Wizjo, choć również nie mam szczególnych podejrzeń. Co robiłaś między popołudniem, a nocą, i kto może potwierdzić, że było tak, jak twierdzisz?
— Byłam na patrolu granicznym razem z Sowim Zmierzchem, a wieczorem spałam obok moich kociąt — miauknęła tylko.
Po rozstaniu się z Lodowym Omenem przeszła do kolejnego ucznia. Odszukała wzrokiem Zabłąkaną Łapę. Odpoczywał przed legowiskiem uczniów. Spojrzał się na nią, a ona zaczęła iść w jego stronę. W stronę jej podejrzanego.
— Zabłąkana Łapo, gdzie byłeś wieczorem i w nocy, kiedy zginęła Sosnowa Gwiazda?
— A na cholerę ci wiedzieć, co ja robiłem i gdzie byłem, był to zwyczajny dzień... — prychnął kocur, marszcząc nos. — Nie robiłem nic wielkiego, pół dnia polowałem, drugie pół patrolowałem, później jeszcze byłem po zioła z Jarzębinowym Żarem i Kwitnącym Kalafiorem, a gdy słońce zaczęło zachodzić, to pozwoliłem sobie zabrać coś ze stosu... Jak już słońce zaszło, to poszedłem do legowiska, aby trochę odpocząć. Nie pamiętam, kto w nim był. Tak tam śmierdziało, że ciężko było mi określić po zapachu, swoją drogą wypada zapędzić innych uczniów do mycia się, strasznie cuchną — rzucił. Mrocznej Wizji zdawało się, że ten nie traktuje jej z należytym szacunkiem. — Ach, jeszcze jedno. W nocy musiałem wyjść z obozu za potrzebą, a podczas wychodzenia chyba kogoś zadeptałem... Ciężko określić kogo, ale nie moja wina, że ten ktoś się rozwalił jak żaba na liściu. Gdyby leżał ładnie na swoim legowisku, to by nie ucierpiał. Był to Kosaciec, tak mi się wydaje. Gdy wygrzebałem się z legowiska, strażnikiem wejścia była Zalotna Krasopani, jeśli pamięć mnie nie myli. Poprosiłem ją, aby zaprowadziła mnie gdzieś w krzaki. Nie oddalałem się od niej zbytnio, głównie przez ostatnie wydarzenia na naszych terenach. Nasze wyjście nie trwało długo, gdy zrobiłem swoje, to wróciłem razem z Zalotną Krasopani do obozu, ona może potwierdzić, że wróciłem do legowiska. Gdy wróciłem do środka, to chyba nikogo nie brakowało w legowisku uczniów. Słyszałem jak Kosaciec chrapie i się wierci... — odpowiedział.
Mroczna Wizja patrzyła na młodego bez wyrazu. Widziała zastanowienie kocura. Czy to możliwe, że ten chciał wspomnieć o czymś jeszcze? Podejrzewał kogoś? A może chciał kogoś oczernić! Mroczna Wizja miała nieodparte przeczucie, że on odgrywał ważną rolę w tej kwestii. Czuła, że był on zamieszany w tą sprawę. I jeszcze to wyjście na dłuższą chwilę... Mroczna Wizja nie wiedziała, po której stronie stoi Omen. Odkąd przygarnęła go jako małe kocię wydawał jej się... Inny.
— W porządku — powiedziała łagodniej. Miała nadzieję, że to, co powie Omen przekona ją, że się myliła.
— Czy jest coś jeszcze o czym chcesz mi powiedzieć?
— Gdy wracałem do legowiska, coś usłyszałem — zaczął mówić, spuszczając wzrok na łapy. — Usłyszałem jakiś szelest, wydobywający się z lecznicy — powiedział ściszonym tonem. — Widziałem kątem oka, jak ktoś ukrywał się w cieniu — dodał.
Mroczna Wizja kiwnęła głową
— Dziękuję ci za tą informację — powiedziała. Zastanowiło ją jednak, że kilkoro uczniów ukazuje medyczkę, jako winną. Ona wiedziała, że Cis nie byłaby do tego zdolna.
— Czy podejrzewasz medyczkę?
— Czy ją podejrzewam? Być może. Jest ona dziwna, zawsze tak nerwowo się kręci, a jeszcze ta wiedza o ziołach? Zawsze mogłaby kogoś otruć — prychnął kocur.
— Co jeszcze dziwnego widziałeś lub słyszałeś tamtej nocy?
— Nic więcej, byłem zmęczony — odpowiedział.
— Zastanawia mnie jedna rzecz. Wszyscy uczniowie wskazali medyczkę jako potencjalną podejrzaną. Jednak to nie była ona. Próbujecie kogoś oczernić, ukryć prawdziwego sprawcę, który jest pośród was? Wiem, że to raczej nie byłeś ty, ale muszę być podejrzliwa dla wszystkich.
— A co by uczniowie zyskali z kłamania? Mówię co słyszałem i widziałem. Jeśli inni też to słyszeli lub widzieli, to może ma to coś na rzeczy. Reszta i tak nic by nie zyskała z kłamania, a ja kłamcą nie jestem — odpowiedział kocur.
— Może jesteście w zmowie — Mroczna Wizja zjeżyła się. Kocur zmarszczył brwi, a po krótkiej chwili prychnął.
— Co jeszcze, unikam tych dziwadeł jak czarnego kaszlu — rzucił, nie żałując pogardy w swoim głosie. — Jeśli wyglądam ci na kogoś, kto by starał się nawiązać z nimi jakiś kontakt, to się mylisz. Ostatnie czego chcę, to szukać 'znajomych' w Klanie Wilka, a ty dobrze o tym wiesz — odpowiedział.
— Zatem jak inaczej wyjaśnisz to, że wszyscy wskazujecie medyczkę? I w zasadzie tylko wy, mimo, że Cis nie opuszczała legowiska?
— Bo może je opuszczała? — prychnął. — Albo jej uczeń, on też jest jakiś dziwny, szczególnie, że przebywa on w legowisku medyków, a nie z innymi uczniami — dodał. — Jeśli każdy tak mówi, to może jest coś na rzeczy. Pamiętaj, że i ona może kłamać, aby uchronić swój zad. Jeśli Sosnowa Gwiazda zrobiła coś, co mogło jej zaszkodzić, to może to było tym pchnięciem do zbrodni. Macie jakąś pewność, że to nie ona? — zapytał, zerkając na kocice.
— Będę cię obserwować, oraz innych uczniów również — odparła tylko. — Możesz już iść — miauknęła. Czy nie była zbyt ostra dla Zabłąkanej Łapy? Nie. Musi być taka, jeśli chce pomścić matkę.
Po rozmowie z Zabłąkaną Łapą czuła, że coś jest nie tak. Skoro ten ktoś wiedział o poświęceniu Głupiej Łapy, a nie był z kultu? Może chciano odbić kotkę? Podeszła zatem do jej przyjaciela, mistrza, któremu ufała.
— Nikły Brzasku, wydaje mi się, że wiem, kto jest sprawcą. Nie dowiedziałam się wiele, dostałam kilka wskazówek, które wskazują na tego samego kota. Choć nie sądzę, aby działał w samotności. Jednakże najpierw muszę przesłuchać wszystkich. Co robiłeś tej nocy?
— Spałem, tak jak i większość kotów — rzucił, chcąc bezpośrednio przejść do tematu sprawcy — Ja również mam podejrzanego, jednak wciąż potrzebuję ostatniego dowodu. Mów szybko, kto przykuł twoją uwagę? Wyraz twarzy Mrocznej Wizji stał się chłodniejszy.
— Nie tak prędko. Rozumiem, że pragniesz szybko przejść do sedna, ale muszę się jeszcze dowiedzieć, gdzie byłeś po południu. Oczywiście nie podejrzewam cię, ale zostało nam postawione zadanie — przesłuchać każdego. Niezależnie od stopnia zaufania — powiedziała Mroczna Wizja. Zdziwił ją ten pośpiech Nikłego Brzasku. Oczywiście nie podejrzewała go, ale także zachowanie nie było akceptowane.
— Patrolowałem granicę od strony Drogi Grzmotu — odpowiedział krótko.
— Nikły Brzasku, wiem, że się spieszysz, ale muszę wiedzieć, kto może to potwierdzić.
— Pokrzywowy Wąs i Kwitnący Kalafior to potwierdzą — stwierdził — Moją obecność w legowisku wojowników może natomiast udowodnić Lodowy Omen.
Mroczna Wizja westchnęła z ulgą.
— Dziękuję ci. Ja byłam na patrolu między innymi z Sowim Zmierzchem. Moją obecność w nocy możesz potwierdzić i ty. Też tam byłeś
— W takim razie powinniśmy przejść do sedna sprawy — odrzekł, owijając ogon wokół łap.
— Uczniowie wskazali mi Cisowe Tchnienie, ale to nie ona. Ufam wszystkim moim kultystom — powiedziała otwarcie. — To nie mógł być nikt z nich.
— Wątpię, by Cisowe Tchnienie miała tyle siły w łapach, by powalić dwie mocne kocice — stwierdził — Gdyby była to ona, to skończyłyby jak Jabłoniowy Sad — szepnął cicho, ostrożnie, by nikt go nie usłyszał — Mój podejrzany jest... O wiele bardziej prawdopodobny.
— Dlatego mówię, że to nie ona. Więcej, to nie jest podejrzany. Są to podejrzani — miauknęła podkreślając liczbę mnogą
— Zgadzam się — odparł, spoglądając głęboko w oczy kocicy — Pamiętasz incydent z Gronostajowym Tańcem? Sowi Zmierzch doniósł, że pod pazurami i w pysku Sosnowej Gwiazdy i Jadowitej Żmii odnaleziono skrawki futra Głupiej Łapy, podobnie jak wtedy. Wyglądały na włożone celowo, wyrwane podczas walki byłyby o wiele bardziej chaotyczne, natomiast te... — urwał — Czuję, że w klanie mamy kreta, który współpracuje z czymkolwiek co zabiło Gronostajowy Taniec.
— Spójrz na to logicznie. Nie jest to nikt z kultystów, tego jestem pewna. Musimy oczywiście wykluczyć kocięta. Wykluczyć także tych, co mają słabe i wadliwe dusze, niezdolne do zadawania ran. To wskazuje na przestępców.
— Cóż, Mroczna Wizjo — zaczął, wstając i powoli okrążając kotkę — Ta sprawa może nie być taka prosta, jak może się zdawać. Słabi często posuwają się do tak brudnych zagrywek, kryjąc gorycz przez księżyce życia — Kiedy znalazł się za plecami kotki, złapał jej pysk i skierował dyskretnie w stronę stojącego pod ścianą legowiska wojowników Śnieżnego Wichra — Pamiętasz naszego kolegę, który niegdyś bratał się aż nazbyt z samotnikami? — dodał zagadkowo.
— Zaszedłem go podczas przesłuchania i zgadnij co — prychnął z nienawiścią — Przyznał się, że nocą opuszcza obóz. Jestem niemal pewien, że to on. Jego historia, umiejętności, podejście do samotników i to wyznanie... Potrzebuję jedynie potwierdzenia, że również tamtej nocy go zabrakło. Popytam wojowników, rozejrzę się. Choć sam temu zaprzeczył, nie wierzę w żadne słowa tego zdrajcy.
— I twierdzisz, że to on zabił moją matkę?
— On i jego samotnicze rzezimieszki. Jak nic pomaga się im mścić za składane przez nas dary. Głupcy! Nie doceniają, że dzięki nam ich bezwartościowe ciała w końcu się na coś przydają!
Mroczna Wizja pokręciła powoli głową.
— Czy jesteś tego pewien?. Atak wyglądał na zaplanowany według mnie — powiedziała ostrożnie. — To chyba był ktoś, kto wiedział o poświęceniu Głupiej Łapy, ale jednocześnie nikt z kultu.
— Musimy wprowadzić nowy zakaz. Skoro uważasz, że to on, to jego koty wciąż są na wolności. Żaden kultysta nie może wychodzić z obozu w pojedynkę — miauknęła. — Jesteśmy w rozsypce. Nie możemy sobie pozwolić na utratę innych kotów — wyjaśniła.
— Masz rację — odparł Nikły Brzask.
Zostawiona z przemyśleniami Mroczna Wizja nie wiedziała co robić dalej. To nie on był mordercą... Nie mógł być. Był taki... Niepodejrzany. Ale czy w końcu nie tacy są najgroźniejsi? Przynajmniej teraz, świadoma zagrożenia, dopilnuje, aby kult był bezpieczny. Miała niejasną świadomość, że zło z Klanu Wilka nie zostało jeszcze wyeliminowane Jeśli tylko dorwie sukinsyna, zabije go. Czy tylko aby na pewno był to Śnieżny Wicher?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz