Liliowa kotka zamieniła parę słów z czekoladowym kulką futra, by następnie porozmawiać z partnerką na temat dwóch znajdek.
Pustułka od razu skorzystał z okazji i podszedł bliżej płowego kocura, ponownie przeszywając go swoim przenikliwym spojrzeniem zielonych oczu, które odziedziczył po czarnej kotce.
— A ty kim jesteś? — spytał chłodno, na co jego rozmówca cofnął się nieznacznie do tyłu. Przy tym kocur otrzymał cichą odpowiedź, jaką było imię nowego współlokatora.
— Nie pachniesz Klanem Wilka — skwitował, dając uszy bardziej po sobie.
Mroczna Wizja nie mówiła zbyt przychylnie o kotach spoza ich klanu, dlatego czekoladowy kocur już na starcie był nieco negatywnie nastawiony do przybysza. — Po co tu jesteś? — spytał, robiąc wręcz przesłuchanie Kremikowi, którego zdecydowanie stresowała ta sytuacja, jednak Pustułkę na razie to nie obchodziło. Obiecał, że będzie najlepszym wojownikiem, a obowiązkiem wojownika jest ochrona klanu oraz rodziny.
Słuchał uważnie nieco starszego od siebie kocura, by finalnie spojrzeć na moment w stronę Makowego Nowiu. Skoro jego matka przyprowadziła tutaj znajdę, to raczej nie będą stanowić zagrożenia dla ich rodziny.
— Pustułka jestem — powiedział nagle, zmieniając w jednej chwili podejście do Kremika. — Miło będzie mieć tutaj kogoś więcej niż tylko Kruka i Warkotka. — Wymieniając imiona braci, równocześnie wskazał na nich po kolei ogonem. — Nie miałem zamiaru cię przestraszyć — zaczął, zauważając strach w całej postaci płowego kocura. — Jednak chce zostać najlepszym wojownikiem w klanie! A jego zadaniem jest ochrona bliskich — dokończył, chwaląc się swoim postanowieniem, co do swej przyszłości w społeczności Wilczaków.
<Kremiku?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz