— Czerwiec? Czemu… Czemu mnie budzisz? — wymamrotał, nadal na wpół śpiąc i przeciągnął się z "gracją". — Spałem, wiesz? Spa-łem — westchnął długo, przeciągle. W końcu podniósł się z legowiska, choć dosyć niechętnie. Jego futro było w całkowitym nieładzie. Spróbował więc poprawić je kilkoma pociągnięciami języka, w taki sam sposób, w jaki robi to mama. Może nie dało to zbyt wiele, ale wystarczyło, by kocurek mógł prezentować się nienagannie przed bratem.
— Obudziłeś mnie, wiesz? A śniło mi się, że goniłem piórko. Prawie je złapałem! A teraz go nie ma… — Pokręcił głową zrezygnowany.
Zerknął w stronę Jeżyny. Spała spokojnie, zupełnie jakby nie wiedziała, co tu się właśnie dzieje. Potem znów spojrzał na Czerwca, który wyglądał tak, jakby zaraz miał wymyślić coś bardzo... podejrzanego.
— Napsocić? — powtórzył z lekkim skrzywieniem, ale nie powiedział nie. Wręcz przeciwnie, w jego spojrzeniu zaczęła się tlić iskierka ciekawości. Czysta, kocięca chęć sprawdzenia, co się stanie.
— Zmienić kształt posłania? — powtórzył z powagą, nagle pełen tonu jak dorosły kot omawiający strategię. Uniósł się na łapki i otrzepał futerko. Już nie wyglądał na sennego, raczej jak (nie) wielki podróżnik gotowy na równie wielką misję. Spojrzał na Czerwca, a potem na posłanie.
— Ale jeśli mama się obudzi… To ty mówisz, że to twój pomysł. Ja wtedy zrobię taką minę, że jestem bardzo malutki i słodki, i nikt nie uwierzy, że coś zepsułem — powiedział szybko. I zaprezentował minę: oczka jak księżyce, pyszczek lekko przekrzywiony, uszka opuszczone. Cały Hiacynt, w wersji „nic nie zrobiłem, jestem małą kulką!”.
— Albo dramatycznie zemdleję — dorzucił z powagą. — Patrz! — I rzucił się na bok z językiem wystającym z pyszczka i łapką przewieszoną nad głową. — Jak trup! Perfekcja, prawda? — Po chwili jednak poderwał się i szturchnął Czerwca nosem.
— Dawaj. Zrobimy gniazdo! Takie z zakamarkiem. Schowam się i wyskoczę na ciebie jak mysz! — pisnął, machając puszystą końcówką ogona, cały drżący z ekscytacji. — Ale najpierw ty. Jak coś się stanie… To ja ucieknę i będę patrzeć z daleka! — rzucił z uśmiechem na pyszczku.
<Czerwcu?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz