— Musisz utrzymywać się na powierzchni! Panuj nad tym! — rzuciła po raz kolejny Spieniony Nurt, przyglądając mu się z brzegu. Pchnął więc silniej swoimi łapami w bezkresną wodę, a prąd wypchnął go ponad fale. Niezdarnie przepłynął jeszcze kilka długości i wręcz wyczołgał się na brzeg, kasłając słoną cieczą.
Podobnie pływanie miało wzmocnić jego mięśnie, lecz nie odczuwał tego - ostatnimi dniami towarzyszyły mu tylko ból i zmęczenie, nie tylko fizyczne, a także psychiczne. Wszystko zlewało mu się w jedną całość, a nieraz nawet zapominał o posiłkach. Tak bardzo chciał dorównać swojemu rodzeństwu i pokazać Mandarynkowemu Pióru, że może być z niego dumna…
Uśmiechnął się delikatnie do zastępczyni.
— Następnym razem dam radę.
— Cześć — Głos Murenowej Łapy rozbrzmiał delikatnie pośród półmroku legowiska niczym wiosenny wietrzyk.
— Hej — odpowiedział, lekko przechylając głowę i wbijając w nią swój wzrok. Nie podobało mu się to wszystko... Kiedyś sobie obiecali, że na zawsze będą razem, prawda? Tymczasem ich relacja jedynie się burzyła. On miał swoje życie, Murena swoje i choć chciał z nią się podzielić tak wieloma rzeczami, ona nigdy nie znajdowała czasu. Mimo to uśmiechnął się delikatnie i miał nadzieję, że kąciki jego warg nie opadną zbyt prędko. — Jak trening?
Odsunęła na moment pysk od ogona i wyprostowała się. Dopiero gdy nastała dręcząca cisza, zdał sobie sprawę, że kotka także musiała odczuć wiszące między nimi napięcie.
— Hm, dobrze. Dzisiaj razem z Algową Strugą kontynuowałyśmy naukę polowania i udało mi się złapać mysz; to dalej niezbyt wielki sukces, chociaż Alga cały czas jest zadowolona z moich postępów — stwierdziła.
Jego uśmiech delikatnie się powiększył na wyobrażenie treningów Murenowej Łapy z ciotką. Na pewno nawiązały wspaniałą nić przyjaźni, mimo że znacznie różniły się wiekiem.
— Jestem pewien, że świetnie ci poszło. Chciałbym umieć tyle, co ty — rzekł, wcale nie mijając się z prawdą. Jego siostra rzeczywiście była od niego lepsza... Co w sumie nie było nowością. — Spieniony Nurt nie spieszy się zbyt z treningiem. Martwię się, że uważa, że jestem słaby i nie dam sobie rady.
Jej kącik ust delikatnie uniósł się do góry, jednak uderzenie serca później pozostawił po sobie jedynie pogodny wyraz pyska.
— Nie mów tak, Łusko! Jestem przekonana, iż nie to jej chodzi. Wiesz, w końcu jest zastępcą; to wielki zaszczyt, że dostałaś właśnie ją na swojego mentora, ale na pewno ma wiele obowiązków.
— Może i tak — stwierdził niechętnie i pozwolił sobie w końcu usiąść obok czarno-białej. Mimo że mogła mieć rację, nie chciał jej tego przyznać. Spieniony Nurt pewnie i się starała, ale czemu nadal był w treningu wcześniej niż rodzeństwo? Jednak nie to było teraz najważniejsze, a raczej fakt, że tym sposobem raczej Mandarynkowe Pióro nie zacznie go bardziej kochać... — Zacząłem ostatnio więcej biegać. Mam nadzieję, że to mi pomoże stać się lepszym. Może choć odrobinę.
Skinęła głową wesoło.
— Widzisz? To już coś. Poza tym Spieniony Nurt na pewno już cię czegoś nauczyła! Zobaczysz, zanim się obejrzysz, nauczysz się tych wszystkich rzeczy.
W milczeniu przyjął słowa Mureny i w duchu stwierdził, że rzeczywiście, Pianka pokazała mu wiele nowych rzeczy. Delikatnie się schylił i złapał w pysk łodygę śnieżnobiałego kwiecia, wkładając jej za ucho. Uśmiechnął się delikatnie i przekręcił głowę, oceniając efekt końcowy.
— Ślicznie wyglądasz — stwierdził, minimalnie poprawiając roślinkę. — Jak królewna... Którą jesteś. Jak całe nasze rodzeństwo. Ale wiesz, ty jesteś taką... Piękną! Dostojną!
Oblał ją rumieniec, a na jej pyszczku pojawią się nieco zmieszany uśmiech.
— Dziękuję... — odparła cicho. — Ty też jesteś śliczny!
Przez chwilę chciał zaprzeczyć, jednak dobrze wiedział, że to prawda... Nie wiedząc więc, jak dalej pociągnąć rozmowę, rzucił niepewnie:
— Wiesz, chyba będę się już zbierał. Muszę skoczyć na wszelki wypadek do medyka, kaszel mnie trochę bierze i boję się, że się rozchoruję.
Uniosła łeb, uderzając ogonem o ziemię.
— Wszystko w porządku? Jeśli sobie tego życzysz, mogę udać się tam z tobą — oznajmiła, unosząc nieznacznie brew.
— Nie, dzięki — rzucił, nieznacznie posuwając się ku wyjściu. — Sam załatwię to szybciej. Lecz nie martw się, za niedługo znów się spotkamy!
Podobnie pływanie miało wzmocnić jego mięśnie, lecz nie odczuwał tego - ostatnimi dniami towarzyszyły mu tylko ból i zmęczenie, nie tylko fizyczne, a także psychiczne. Wszystko zlewało mu się w jedną całość, a nieraz nawet zapominał o posiłkach. Tak bardzo chciał dorównać swojemu rodzeństwu i pokazać Mandarynkowemu Pióru, że może być z niego dumna…
Uśmiechnął się delikatnie do zastępczyni.
— Następnym razem dam radę.
* * *
— Hej — odpowiedział, lekko przechylając głowę i wbijając w nią swój wzrok. Nie podobało mu się to wszystko... Kiedyś sobie obiecali, że na zawsze będą razem, prawda? Tymczasem ich relacja jedynie się burzyła. On miał swoje życie, Murena swoje i choć chciał z nią się podzielić tak wieloma rzeczami, ona nigdy nie znajdowała czasu. Mimo to uśmiechnął się delikatnie i miał nadzieję, że kąciki jego warg nie opadną zbyt prędko. — Jak trening?
Odsunęła na moment pysk od ogona i wyprostowała się. Dopiero gdy nastała dręcząca cisza, zdał sobie sprawę, że kotka także musiała odczuć wiszące między nimi napięcie.
— Hm, dobrze. Dzisiaj razem z Algową Strugą kontynuowałyśmy naukę polowania i udało mi się złapać mysz; to dalej niezbyt wielki sukces, chociaż Alga cały czas jest zadowolona z moich postępów — stwierdziła.
Jego uśmiech delikatnie się powiększył na wyobrażenie treningów Murenowej Łapy z ciotką. Na pewno nawiązały wspaniałą nić przyjaźni, mimo że znacznie różniły się wiekiem.
— Jestem pewien, że świetnie ci poszło. Chciałbym umieć tyle, co ty — rzekł, wcale nie mijając się z prawdą. Jego siostra rzeczywiście była od niego lepsza... Co w sumie nie było nowością. — Spieniony Nurt nie spieszy się zbyt z treningiem. Martwię się, że uważa, że jestem słaby i nie dam sobie rady.
Jej kącik ust delikatnie uniósł się do góry, jednak uderzenie serca później pozostawił po sobie jedynie pogodny wyraz pyska.
— Nie mów tak, Łusko! Jestem przekonana, iż nie to jej chodzi. Wiesz, w końcu jest zastępcą; to wielki zaszczyt, że dostałaś właśnie ją na swojego mentora, ale na pewno ma wiele obowiązków.
— Może i tak — stwierdził niechętnie i pozwolił sobie w końcu usiąść obok czarno-białej. Mimo że mogła mieć rację, nie chciał jej tego przyznać. Spieniony Nurt pewnie i się starała, ale czemu nadal był w treningu wcześniej niż rodzeństwo? Jednak nie to było teraz najważniejsze, a raczej fakt, że tym sposobem raczej Mandarynkowe Pióro nie zacznie go bardziej kochać... — Zacząłem ostatnio więcej biegać. Mam nadzieję, że to mi pomoże stać się lepszym. Może choć odrobinę.
Skinęła głową wesoło.
— Widzisz? To już coś. Poza tym Spieniony Nurt na pewno już cię czegoś nauczyła! Zobaczysz, zanim się obejrzysz, nauczysz się tych wszystkich rzeczy.
W milczeniu przyjął słowa Mureny i w duchu stwierdził, że rzeczywiście, Pianka pokazała mu wiele nowych rzeczy. Delikatnie się schylił i złapał w pysk łodygę śnieżnobiałego kwiecia, wkładając jej za ucho. Uśmiechnął się delikatnie i przekręcił głowę, oceniając efekt końcowy.
— Ślicznie wyglądasz — stwierdził, minimalnie poprawiając roślinkę. — Jak królewna... Którą jesteś. Jak całe nasze rodzeństwo. Ale wiesz, ty jesteś taką... Piękną! Dostojną!
Oblał ją rumieniec, a na jej pyszczku pojawią się nieco zmieszany uśmiech.
— Dziękuję... — odparła cicho. — Ty też jesteś śliczny!
Przez chwilę chciał zaprzeczyć, jednak dobrze wiedział, że to prawda... Nie wiedząc więc, jak dalej pociągnąć rozmowę, rzucił niepewnie:
— Wiesz, chyba będę się już zbierał. Muszę skoczyć na wszelki wypadek do medyka, kaszel mnie trochę bierze i boję się, że się rozchoruję.
Uniosła łeb, uderzając ogonem o ziemię.
— Wszystko w porządku? Jeśli sobie tego życzysz, mogę udać się tam z tobą — oznajmiła, unosząc nieznacznie brew.
— Nie, dzięki — rzucił, nieznacznie posuwając się ku wyjściu. — Sam załatwię to szybciej. Lecz nie martw się, za niedługo znów się spotkamy!
[652 słowa + pływanie]
<Mureno?>
[przyznano 13% + 5%]
Wyleczeni: Sterletowa Łapa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz