— Skoro jest taki niebezpieczny, to jakim cudem go złapałaś? Jak on zagraża? Trzeba go zjeść?
— Złapałam go, bo jestem najlepsza! Podeszłam go od tyłu i cap! A zagraża tak, że... oślepi cię wzorkiem na skrzydłach! I stracisz wzrok. Dlatego musiałam podejść do niego z zamkniętymi oczami i tylko go wyczuwałam. Nie można go zjeść! No co ty!
Odwrócił wzrok od zdobyczy kotki. Spojrzał na nią pogodnie.
— Nigdy nie słyszałem o takim owadzie! — miauknął. — Gdzie go znalazłaś?
— No to już wiesz! — powiedziała dumna z siebie — Tutaj w obozie latał, chciał komuś zrobić krzywdę!
— Oh, więc jesteś bohaterką! — oznajmił. — Jak fajnie, Skoczna Łapo. Masz może ochotę na spacer?
Kotka wypięła dumnie pierś, cieszyła się, że wojownik jej uwierzył. Była pewna, że w jego oczach była bohaterką!
— To mogę iść z tobą? — dopytała.
— Jasne, zapraszam! Możemy poszukać jakiejś zwierzynki do upolowania, jeśli chcesz! — oznajmił. — Na jakim etapie treningu jesteś? Miałaś już tropienie?
— Nie wiedziałam, że mogę wychodzić bez mentora! — przyznała i podniosła się na cztery łapy gotowa do wymarszu — Coś tam wąchałam, ale nic jeszcze nie złapałam.
— Chodźmy go zapytać, ale jak powiem, że będę z Tobą, to myślę, że się zgodzi! — odparł. — Super, to przy okazji utrwalisz sobie zapachy.
— Dobrze, ale nie wiem, gdzie Kukułcze Skrzydło jest — mruknęła.
Barszcz kiwnął głową. Nakazał kotce chwilkę zaczekać, po czym sam poszedł szukać jej mentora. Kiedy go odnalazł, zamienił z nim parę słów i zapytał, czy mógłby wziąć uczennicę na spacer. Dostał pozwolenie, dlatego wrócił do Skocznej Łapy.
Ruszyli ku wyjściu z obozu. Barszcz poprowadził i już po niedługim czasie zatrzymał krok. Poczuł nieopodal zapach wróbla.
— Czujesz coś, Skoczna Łapo? — zwrócił się do niej.
Skakała za nim po kałużach pozostawionych przez deszcz. Na polecenie kocura zatrzymała się nagle.
— Tak! Ptaka! — miauknęła.
— Super! Chcesz go tropić? — zapytał pogodnie.
Spojrzał na kotkę, oczekując odpowiedzi.
— Złapałam go, bo jestem najlepsza! Podeszłam go od tyłu i cap! A zagraża tak, że... oślepi cię wzorkiem na skrzydłach! I stracisz wzrok. Dlatego musiałam podejść do niego z zamkniętymi oczami i tylko go wyczuwałam. Nie można go zjeść! No co ty!
Odwrócił wzrok od zdobyczy kotki. Spojrzał na nią pogodnie.
— Nigdy nie słyszałem o takim owadzie! — miauknął. — Gdzie go znalazłaś?
— No to już wiesz! — powiedziała dumna z siebie — Tutaj w obozie latał, chciał komuś zrobić krzywdę!
— Oh, więc jesteś bohaterką! — oznajmił. — Jak fajnie, Skoczna Łapo. Masz może ochotę na spacer?
Kotka wypięła dumnie pierś, cieszyła się, że wojownik jej uwierzył. Była pewna, że w jego oczach była bohaterką!
— To mogę iść z tobą? — dopytała.
— Jasne, zapraszam! Możemy poszukać jakiejś zwierzynki do upolowania, jeśli chcesz! — oznajmił. — Na jakim etapie treningu jesteś? Miałaś już tropienie?
— Nie wiedziałam, że mogę wychodzić bez mentora! — przyznała i podniosła się na cztery łapy gotowa do wymarszu — Coś tam wąchałam, ale nic jeszcze nie złapałam.
— Chodźmy go zapytać, ale jak powiem, że będę z Tobą, to myślę, że się zgodzi! — odparł. — Super, to przy okazji utrwalisz sobie zapachy.
— Dobrze, ale nie wiem, gdzie Kukułcze Skrzydło jest — mruknęła.
Barszcz kiwnął głową. Nakazał kotce chwilkę zaczekać, po czym sam poszedł szukać jej mentora. Kiedy go odnalazł, zamienił z nim parę słów i zapytał, czy mógłby wziąć uczennicę na spacer. Dostał pozwolenie, dlatego wrócił do Skocznej Łapy.
Ruszyli ku wyjściu z obozu. Barszcz poprowadził i już po niedługim czasie zatrzymał krok. Poczuł nieopodal zapach wróbla.
— Czujesz coś, Skoczna Łapo? — zwrócił się do niej.
Skakała za nim po kałużach pozostawionych przez deszcz. Na polecenie kocura zatrzymała się nagle.
— Tak! Ptaka! — miauknęła.
— Super! Chcesz go tropić? — zapytał pogodnie.
Spojrzał na kotkę, oczekując odpowiedzi.
<Skoczna Łapo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz